Volvo V90 D5 2,0 TwinTurbo AWD 8AT: Po prostu – WOW!

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Volvo V90, trudno mi się powstrzymać aby dosadnie nie wyrazić zachwytu nad efektem starań Thomasa Ingenlatha. Trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie! To pierwsze od lat Volvo, które nie tylko może pokonać niemiecka konkurencje. To pierwsze od lat auto, które niemiecką „wielką trójkę” już odesłało do narożnika…


 

Od kilku lat trwa prawdziwy szwedzki blitzkrieg.  Rewolucję zapowiadała prawie 10 lat temu (w 2008 roku) I generacja XC60. W 2012, pojawił się nowy V40. Potem, ekskluzywny olbrzym: XC90. W 2016, Volvo zaskoczyło po raz kolejny. Tym razem, zjawiskowymi wprost S/V90.

 

Volvo V90 to drugie auto o tej nazwie w historii firmy z Goeteborga. Pierwszym był model 960, który w 1997 roku przemianowano na V90. Produkowany w latach 1997-2000 nie był rynkowym hitem. Ale nadal, niemal 20 już lat od zakończenia produkcji, widujemy je na drogach!

 

Nowe V90 to klasyczne kombi. Dwubryłowe nadwozie, które zamysłem stylistycznym nawiązuje nieco do XC90, postało na płycie podłogowej SPA. Dokładnie tej samej, na której zbudowano wspomnianego już XC90! Nawiązuje, ale nie jest broń Boże kopią. Ingenlath opracował zupełnie nowy kształt i wygląd grilla. Ten w V90 jest mniejszy, bardziej finezyjny i jakby bardziej koherentny z ekskluzywną kombi-limuzyną. Tył, z przyczyn oczywistych, także zaaranżowano od nowa. Nowe lampy, tylny zderzak z czymś w stylu dyfuzora i wąskie wyloty wydechów robią naprawdę ogromne wrażenie. Dawno żaden samochód nie był tak designersko dopieszczony do najmniejszego wprost szczegółu.

 

Wnętrze, to omalże kopia tego z XC90. Deska rozdzielcza, panel środkowy w zasadzie identyczna. Czy się dziwię? Jasne, że nie. Lepsze jest wrogiem dobrego i bardzo dobrze, że styliści z Goeteborga nie zaczęli wymyślać koła od nowa. Jest więc do imentu ergonomicznie. Po skandynawsku: prosto, szykownie i estetycznie. Naprawdę, trudno nie docenić eleganckiego klimatu wnętrza. I tak jak w XC90, wykończenie wnętrza jest do bólu luksusowe. Wręcz – perfekcyjne. Nawet najbardziej nieprzejednany wróg szwedzkiej marki nie ma się do czego przyczepić. Jakość montażu – perfekcja. Skandynawski styl projektowania w tym przypadku dał niesamowity efekt. Kokpit sprawia wrażenie chłodnego i dystyngowanego. Z drugiej, choć z pozoru wydaje się to paradoksalne, jest… przytulny.

 

Wnętrze tego imponującego wielkością kombi jest… 4 osobowe. Z przodu, dwa ogromne niczym w klubie dla dżentelmenów; fotele. Z wszechstronna regulacją. Do tego, dwupłaszczyznowa regulacja kolumny kierownicy. Dzięki temu osoba o najbardziej „niegabarytowych” gabarytach nie powinna mieć kłopotu z zajęciem wygodnej pozycji. Tylna kanapa bardzo szeroka i doskonale wyprofilowana. Ale na środku, z racji szerokiego i wysokiego tunelu (także, poprzez napęd 4X4) nikt zbyt długo nie wysiedzi. Zresztą, pięć osób w takim aucie, to byłoby bardziej faux pas, niż standard. Do tego bagażnik. Bez rekordu, ale niemały. 560 litrów do linii okien i około 1800 litrów po złożeniu kanapy. W sumie, daje redę…

 

V90, jako że powstało na powstało na płycie podłogowej XC90, gwarantuje nieprzyzwoity wprost komfort jazdy. Zresztą samo zawieszenie to bardzo ciekawa konstrukcja. Z przodu oparto je na podwójnych wahaczach. Z tyłu zaś… na resorze piórowym! Nie jest to jednak to, co nazwa resor piórowy przywodzi na myśl. Chodzi o coś wykonane z materiałów kompozytowych i umieszczony nie wzdłużnie, jak to dawniej bywało, ale… poprzecznie. Oczywiście, to jest standard. Za dopłatą można zamówić zawieszenie pneumatyczne. Zawieszanie z resorem jest idealne na autostrady. Co do poruszania się po drogach mniej luksusowych, z tego zadania wywiązuje się lepiej niż przyzwoicie. Wszak lepiej odżałować kilka tysięcy złotych i zamówić zawieszenie pneumatyczne. Wtedy, wspomagać nas będzie system umożliwiający wybór trybu jazdy: od eco, przez comfort, dynamic, po ustawienia indywidualne. System działa nie tylko na zawieszenie, ale także na pracę silnika i styl działania skrzyni biegów.

 

Jak w każdym Volvo, jednym z priorytetów były kwestie bezpieczeństwa. W S90 zastosowano system wykrywający duże zwierzęta, takie jak łosie, jelenie czy konie – to pierwszy taki system na świecie. W pojeździe wdrożono też automatyczny system jazdy w korkach oraz ten, samoczynnie utrzymujący auto na pasie ruchu do prędkości 110 km/h. Warto zaznaczyć, że system jest całkowicie autonomiczny i faktycznie cały czas utrzymuje auto w pasie. To pierwsze takie rozwiązanie w Volvo. Oprócz tego mamy też system City Safety, zapobiegający kolizji do różnicy prędkości 80 km/h przed poprzedzającym pojazdem. I jest to spory wkład Volvo w powstanie pojazdów autonomicznych.

 

Koncern proponuje do napędu swojej luksusowej salonki 2 motory benzynowe, 3 diesle i jedną hybrydę opartą o motor benzynowy. My, jeździliśmy najmocniejszym, 235 konnym dieslem oznaczonym jako D5. Niestety, to nie był „tamten” D5, gdyż Volvo zakończyło produkcje pięciocylindrowych „kaszaków”. W aucie testowym pracowała typowa „czwórka” z turbiną i wtryskiem Common Rail. Ale, wraz ze swoistym downsizingiem, w V90 debiutuje innowacyjne rozwiązanie. Urządzenie, stanowiące swoisty „dopalacz”: w 235-konnym dieslu D5 oprócz dwóch turbosprężarek pracuje kompresor, który spręża powietrze, gromadzi je w 2-litrowym zbiorniku i przy mocnym wciśnięciu gazu wypuszcza do kolektora wydechowego. Stąd strumień trafia na łopatki turbiny i rozpędza ją, zanim zrobią to gazy spalinowe. Efekt? Silnik, który rozwija 235 KM przy 4000 obrotów a maksymalny moment obrotowy – 480 Nm. osiąga od 1750 do 2550 obrotów pozwala autu na sprint do setki w 7,2 sekundy i rozpędzenie się do 240 km/h. Według danych producenta, auto powinno zadowalać się 5,1 litrami oleju napędowego na 100km.

 

Producent zakłada, że samochód z dieslem D5 będzie konsumował 4,9 litra średnio, 4,5 w trasie i około 5,7 w cyklu miejskim. W naszym teście V90 pobierało z 55 litrowego zbiornika średnio około 6 litrów, w trasie około 5,2 a w mieście – 6,6.

 

Układ kierowniczy zapewnia doskonałe wyczucie pojazdu. Informuje kierowcę, cod dzieje się z przednimi kołami. Stawia tez w czasie jazdy konkretny opór. Przy skręcie wyróżnia się lepszą precyzją niż większy XC90.

 

Cennik jest raczej bezlitosny. Najtańszy V90 kosztuje około 186 tys. złotych. Najdroższy – 350. Auto testowe, czyli V90 D5 R Design bez opcji dodatkowych został wyceniony na 256 tys. złotych. I niestety, nie są to ceny okazyjne. Cześć niemieckiej konkurencji bywa… tańsza!

 

Możliwości zakupu bezgotówkowego jest sporo. Osoby zainteresowane kredytem  mogą liczyć na umowę od 6 do nawet 120 miesięcy. Istnieje możliwość kredytowania aut używanych. Wtedy, długość umowy i wiek pojazdu nie mogą łącznie przekroczyć 13 lat. Program Volvo Car Easy Lease to sposób finansowania łączący korzyści wynikające z leasingu operacyjnego z wygodą odpowiednio dobranych pakietów serwisowych

 

Finansowanie w programie  opiera się na wysokiej wartości resztkowej samochodu zbliżonej do jego wartości rynkowej po zakończeniu umowy. Klient spłaca w ratach tylko utratę wartości rynkowej samochodu. Wachlarz finansowy obejmuje Car Fleet Management, czyli zdobywający ogromną popularność w Polsce najmem długoterminowym.

 

Żarty się skończyły! Volvo wróciło do walki o serca (czytaj: kieszenie) Polaków. Czy zamiesza w statystykach? Czy wyprzedzi Audi, które mocno spuściło z tonu? W 2017 roku Szwedzi sprzedali na polskim rynku ponad 9 tysięcy samochodów. Audi, które od lat plasuje się (za BMW i Mercedesem) na trzeciej pozycji, niewiele więcej. S i V90, to obok XC60 najlepiej sprzedające się auta segmentu premium. A wkrótce do dealerów trafi kolejna piękna nowość – Volvo XC40. Co na to niemiecka konkurencja?

autor: Artur Balwisz

<h2>Skomentuj</h2>