Volkswagen Passat 2,0 TDi R-Line BlueMotion SCR DSG 4Motion: Paserati, to brzmi dumnie

Kilka lat temu, właściciele VW Passatów nerwowo reagowali, gdy ktoś nazywał ich boski rydwan; Paserati. I słusznie, bo żart był dość niewybredny. Ale… to już nie jest żart. Tak jak Volkswagen, przestał być ludowy. Tak i Passat nie jest już typowym przedstawicielem segmentu D. Dlatego, zbitka nazwy Passat i Maserati nie wydają się złośliwostką. Pojazd urósł i zmężniał. Ma bogatsze „życie wewnętrzne”. I choć jest, przynajmniej teoretycznie, odpowiednikiem Insigni, Talismana, Hyundaia i40 czy Mazdy 6, tak naprawdę, przynajmniej w mojej opinii, gra już w innej lidze…


autor: Artur Balwisz


Wszystko zaczęło się w 1973 roku. Giorgetto Giugiaro, na prośbę menagerów z Volfsburga stworzył na płycie Audi 80 proste, acz niepozbawione finezji auto rodzinne. Za rok, pojazd będzie obchodził 45 urodziny. Póki, co Passat, choć w wieku średnim, ma się, co najmniej doskonale. Od 3 lat rynkowe tryumfy święci jego 8 wcielenie. A wszystko wskazuje na to, że na 45 rocznicę, poznamy 9. Póki, co cieszymy się tym, co mamy.

Na początek, oczywista oczywistość: kombi (znaczy Variant), jakie jest, każdy widzi. Dwie bryły i już. Diabeł tkwi w szczegółach. Tym razem styliści koncernu nie poszli na łatwiznę i pobawili się konwencją. Efekt? Zaskakujacy. Niby klasyczne kombi i typowy aż do bólu Volkswagen, ale tym razem stylistyczna galanteria sprawiła, że miano Paserati przestaje być drwiną. Grill nie prezentuje już sardonicznego uśmiechu poprzednika. Tym razem to VW Passat drwiąco uśmiecha się do konkurencji. Szeroki od ucha do ucha, chromowany i kończący się diodowymi reflektorami jest zdecydowanie nie w stylu Volfsburga. Pod głównym grillem, drugi wlot powietrza chłodzącego spory motor i jakby dla równowagi stylistycznej, wieńczą go światła przeciwmgłowe. Całość nie sprawiają wrażenia: mocny za to bez polotu. Tym razem są i finezja i delikatność i uroda.

Tył, nieco mniej dopieszczony, choć i tu dwa elementy są po prosu piękne. Lampy, przywodzące na myśl Audi i dwie przemyślnie wkomponowane w zderzak końcówki wydechu o dość skomplikowanym kształcie. O nie, tym razem Passat nie jest tylko „praktisz i kwadratisz”.

O wnętrzu pojazdu nie da się powiedzieć nic złego. Koncernowi styliści stanęli na wysokości zadania. Z poprzednika pozostał tylko układ kokpitu. Poza nim wszystko zrobiono od nowa. I to nie tylko w kwestii ergonomii, ale także, a może głównie i to po raz pierwszy w historii Passata, żeby było… ładnie. Jest kilka naprawdę uroczych detali. Ot, choćby kratka nawiewu zrobiona w stylu przedniego grilla. Niby niewiele, a robi wrażenie. Potem niestety jest już nieco gorzej. Zamiast solidnych analogowych zegarów, wyświetlacz „made in China” za całe 10 eurocentów. Wiem, wiem, signum temporis, ale… Na szczęście reszta stylizacji ratuje sytuację. Dwa kolory kokpitu doskonale podkreślają aspiracje konstruktorów. Do tego perfekcyjnie dobrane materiały i montaż. Konkurencji (Renault Talisman, Hyundai i40, Mazda 6) zdarzają się wpadki z twardymi, niezbyt miłymi w dotyku plastikami. W VW nie ma „miętkiej gry” Jest elegancja i komfort. Dlatego właśnie śmiem twierdzić, że Passat zaczyna grac w nieco wyższej lidze niż konkurencja.

Wnętrze, choć auto jest nieco krótsze niż Mazda 6 czy nowa Insignia, prawdopodobnie najbardziej pojemne w całym segmencie. A nie, przepraszam, jest jeszcze Superb, czyli budżetowa propozycja, zamiast ale o tym aucie innym razem. A więc, poza Superbem, czyli de facto, najbliższym kuzynem, nic w kategorii pojemność wnętrza z Variantem równać się nie może. 5 osób mieści się komfortowo. Ich bagaże, również. Szczególnie, że bagażnik to 650 litrów do linii okien i prawie 1800 po złożeniu kanapy.

Pod maską Passata B8 prawdziwa gama motorów. Po 2015 roku do napędu auta trafia 5 jednostek benzynowych, jedna hybryda i 9 diesli. I tak Apropos diesli, to na szczęście informacje rozpowszechnianie przez Toyotę, jakoby ich zmierzch nadchodził wielkimi krokami, są zdecydowanie przesadzone. I bardzo dobrze, bo my, choć to nie jest trendy, kochamy diesle! I na szczęście na diesla trafiliśmy. I to diesla nie byle jakiego. Jednostka generowała 240 KM przy 4000 obrotów i 500 (!) Nm. dostępnych od 1750 do 2500 obrotów. To wszystko wsparte 7 stopniową przekładnią DSG, która przenosiła moment na obie osie (układ 4Motion, oparty na sprzęgle lepkościowym Haldex V generacji). Efekt? Pierwsza setka w około 6,4 sekundy i prędkość maksymalna – prawie 240 km/h. I to wszystko w zaskakująco oszczędnym stylu. Nasz test zamknęliśmy średnio, w niespełna 6 litrach! Spalanie w mieście nie przekraczało 7 litrów a w trasie – 5…

Jak to jeździ? Specjalnie zaskoczony nie byłem. Adaptacyjne zawieszenie jest perfekcyjnie. Twarde, gdy trzeba (240 koni pod maską) lub delikatne i komfortowe, jeżeli właśnie takiego potrzebujemy. W testowym aucie dysponowaliśmy aż pięcioma profilami jazdy: Eco, Sport, Normal, Individual i Comfort. Wybranie profilu jazdy wpływa także na charakter auta. Zmienia się praca silnika, skrzyni biegów, zawieszenia i układu kierowniczego. Ten ostatni, przy zawieszeniu DCC jest progresywny. Napęd 4MOTION wyposażony jest w dodatkową funkcję XDS+ (rozszerza funkcje elektronicznej blokady mechanizmu różnicowego na obu osiach). Przy szybkim pokonywaniu zakrętów system przyhamowuje wewnętrzne koło i optymalizuje zachowania się samochodu.

Ceny? No cóż, auto w zależności od wersji może być tańsze lub…. W wersji podstawowej, z benzynowym motorem 1,4 TSI kosztuje około 98 tysięcy złotych. Dwulitrowy TDI o mocy 240 KM, skrzynią DSG i napędem na obie osie, prawie 183 tysiące.  Na szczęście, są pozagotówkowe możliwości zakupu.

Aktualna oferta VW Bank proponuje dwa warianty. Pierwszy, to EasyBuy: kredyt (wkład własny od 0 do 50%, oprocentowanie od 0%, umowa na okres od 12 do 84 miesięcy), lub leasing (opłata wstępna od 10%, umowa na okres od 24 do 60 miesięcy, wartość końcowa wykupu od 1 do 25% wartości auta).

Inną opcją jest program finansowy EasyDrive, który również obejmuje kredyt (wkład własny od 0 do 30% wartości auta, umowa na okres 36 lub 48 miesięcy, na koniec zwrot, spłata jednorazowa lub spłata w ratach pojazdu) i leasing (opłata wstępna od 0 do 30% wartości auta, umowa na okres 3 lub 4 lat, na koniec zwrot lub jednorazowa spłata pojazdu).

Prawda jest taka, że kto nie idzie naprzód ten się cofa. Pęd ku nowościom, szczególnie w motoryzacji jest ogromny. Producenci przelicytowują się na cudeńka, które maja nam uprzyjemnić jazdę, zadbać o nasze bezpieczeństwo. A tak naprawdę, sprawić, że przywiążemy się do marki. I w tej dziedzinie fachowcy z Volfsburga są perfekcyjni. Poza tym, maja atut nie do przebicia. Doskonałe auta…