Volkswagen Arteon R-Line 2,0 TDI BiTurbo DSG 4Motion: Po prostu – ekscytujący

Ekscytujący Volkswagen? Wiem, że to brzmi jak oksymoron. Ale, zaprawdę powiadam Wam, jeszcze nigdy auto z Wolfsburga nie wyglądało tak dobrze. Owszem, był ekskluzywny Phaeton. Ale, przy całym szacunku dla marki, prezentował się jak powiększony i przestylizowany Passat B5. Był jeszcze niebrzydki Passat CC. Ale dopiero przy Arteonie styliści VW pokazali, że jednak potrafią.

Nie sposób pomylić go z żadnym innym autem koncernu VAG. Jest po prostu jedyny w swoim rodzaju. Nadwozie; Boże broń żadna wariacja na temat Passat VIII generacji. No, może leciutkie podobieństwo en face. I tyle. Dalej, jest lekko, omalże sportowo. Pojazd jest niski, przysadzisty i smukły. Kilka smaczków stylistycznych jak choćby szyby bez ramek. Gdzieś w tyle głowy plącze mi się myśl, że w eksterierze Arteon jest być może nieco z Superba. Tyle, że Superb, to klasyczna limuzyna. Arteon zaś, elegancki liftback o sportowym „looku”. Nie, do stylistyki nowego VW trudno się przyczepić. No, chyba że nie lubi się VW. Ale, to już inna historia…

Wnętrze też zaskakuje. Tyle tylko że nie do końca pozytywnie. O ile w eksterierze auta trudno doszukiwać się analogii do innych VW  o tyle wnętrze to… Passat. I to w czystym wydaniu. No dobrze, wiem że w ten sposób koncern ograniczył wydatki a przez to obniżył cenę auta ale trochę mi żal, że w Wolfsburgu nie wykorzystali szansy i księgowi nie dali stylistom nieco więcej wolności. Szkoda. Choć z drugiej strony Polacy ( jak twierdził inżynier Mamoń), lubią to, co znają.

Pod względem komfortu, nic autu zarzucić się nie da. Zarówno w pierwszym, jak i drugim rzędzie, miejsca jest bardzo dużo. Oczywiście, Arteon ma kilka centymetrów większy rozstaw osi niz. Passat, i to w kokpicie widać. Ale widać też to, że Passacie pasażerowie tylnej kanapy maja nieco więcej miejsca nad głowami. Niemniej, z tyłu bez problemów pomieszczą się osoby o wzroście do 190 centymetrów. Bagażnik, (pokrywa a jakże, otwierana elektryczne) mieści imponujące 563 litry. Po złożeniu asymetrycznej kanapy, jego pojemność wzrasta do 1557…

Kokpit, jak już narzekałem wyżej,  urządzono w (zbyt) znajomym stylu. Niemniej, warto dodać, że do dyspozycji mamy 12,3-calowy wirtualny zestaw wskaźników ze zmienną grafiką. Jest też nowy, ekran centralny o przekątnej 9,3 cala. Jest oczywiście internet LTE. Podstawowymi funkcjami można sterować za pomocą gestów. Jest tez cos dla melomanów! 700-watowe nagłośnieniem Dynaudio. Ponadto, do dyspozycji mamy dysk twardy o pojemności 10 GB, zestaw kamer i mirror link czyli możliwość przeniesienia obrazu naszego smartfona.

Pod maska testowego Arteona pracował, i to nad wyraz dynamicznie, dwulitrowy diesel BiTurbo o mocy 240 KM (od 4000 obrotów) i 500 Nm. dostępnych w przedziale 1750-2500 obr./min. Napęd na obie osie (a jakże, 4Motion) przekazywała automatyczna skrzynia DSG o 7 przełożeniach. Taka konfiguracja świetnie pasuje do dobijającego się do segmentu Premium, auta. Arteon nad wyraz dziarsko reaguje na dodanie gazu. Nabiera żwawo prędkości bez względu na obciążenie. W razie potrzeby, dwusprzęgłowy automat DSG wybiera wyższe biegi zapędzając wskazówkę obrotomierza w okolice czerwonego pola. 240 konny diesel jest szybki i dynamiczny! Do setki, ten ważący ponad 1700 kg pojazd przyspiesza w 6,5 sekundy. Rozpędza się zaś, do 245 km/h. Przy sporej masie własnej, to zacne parametry. Bardzo, ale t bardzo podobał mi się komfort akustyczny, który zapewnia Arteon. Auto skutecznie odizolowano od świata zewnętrznego, przez co w kabinie słychać jedynie szmer powietrza rozbijającego się na sporych lusterkach.

Zawiesznie, oczywiście regulowane. Jest więc sport, indywidua i mój ulubiony – tryb Comfort. W tym ustawieniu auto prowadzi się niczym ekskluzywna limuzyna. Zwiększa się siła wspomagania kierownicy, lekko ale wyczuwalnie spowalnia reakcja na gaz. Za to Arteon zaczyna płynąć. Zawieszenie płynniej pokonuje przeszkody.

Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko charakterystyka zmienia się po aktywowaniu trybu Sport. Zamiast komfortu, jest precyzja prowadzenia. DSG, reaguje niczym dzieciak z ADHD. Błyskawicznie wizja i redukuje biegi. Jazda w zakrętach staje się przyjemnością. Śmiem jednak twierdzić, że auto jest predestynowane do spokojnej jady na dłuższych dystansach. O tak, w ten sposób sprawdzi się perfekcyjnie. Jest naprawdę komfortowe, zapewni dostatecznie dużo przestrzeni i…. wyjątkowo oszczędne zużycie oleju napędowego!

Konkretnie, VW przewiduje spalanie na poziomie 7,1 litra w cyklu miejskim, 5,1 w trasie i 5,9 średnio. My w naszym teście zużywaliśmy średnio 6 litrów a ruchu miejskim – 7! Czyli, mniej, niż zakłada producent. No, jesteśmy pod wrażeniem!

A teraz o konkretach! Auto w zależności od wersji może być drogie lub…. bardzo drogie. W wersji podstawowej, ponad 127 tysięcy złotych. Dwulitrowy, 240 konny biturbo, skrzynią DSG i napędem na obie osie, prawie dobija do 200 tysięcy.  Na szczęście, są pozagotówkowe możliwości zakupu.

Aktualna oferta VW Bank proponuje dwa warianty. Pierwszy, to EasyBuy: kredyt (wkład własny od 0 do 50%, oprocentowanie od 0%, umowa na okres od 12 do 84 miesięcy), lub leasing (opłata wstępna od 10%, umowa na okres od 24 do 60 miesięcy, wartość końcowa wykupu od 1 do 25% wartości auta).

Inną opcją jest program finansowy EasyDrive, który również obejmuje kredyt (wkład własny od 0 do 30% wartości auta, umowa na okres 36 lub 48 miesięcy, na koniec zwrot, spłata jednorazowa lub spłata w ratach pojazdu) i leasing (opłata wstępna od 0 do 30% wartości auta, umowa na okres 3 lub 4 lat, na koniec zwrot lub jednorazowa spłata pojazdu).

Z oferty Volkswagena zniknęły Phaeton i Passat CC. Zamiast, pojawił się Arteon. I miał mocne wejście. Jest bardziej urodziwy i większy od Passata, naszpikowany elektroniką. Na pewno zamiesza w statystykach sprzedaży. Tylko, czy nie skoczy do gardła… Audi?

autor: Artur Balwisz