Szwajcaria chce zmienić wizerunek kraju – siedziby europejskiego szpiegostwa

Władze Szwajcarii uważają, że nowe prawo przyjęte w grudniu pomoże im zmienić utrwalony wizerunek kraju jako największego siedliska międzynarodowego szpiegostwa.


 

Dotychczas Szwajcaria była postrzegana jako dobre miejsce na spotkania wywiadowcze. Było tak z wielu powodów. Przede wszystkim kraj ten leży w środku Europy i jest częścią strefy Schengen, gdzie nie wymaga się paszportu od obywateli państw UE. Ponadto ma rozwiniętą sieć telekomunikacyjną i stabilny, przewidywalny system polityczny – pomimo niewielkiego potencjału i ograniczonych możliwości służb bezpieczeństwa. Co jednak najważniejsze, Szwajcarzy o nic nie pytają gości, ponieważ większość z nich pozostawia pieniądze w szwajcarskich bankach.

 

Według szwajcarskiej federalnej służby wywiadu (FIS), począwszy od 2018 r., szpiedzy i ich partnerzy powinni znaleźć sobie inne miejsce na sekretne spotkania. Rzeczniczka FIS Isabelle Graber oświadczyła dla „NZZ”, że w ostatnich latach doszło do prawdziwej „eksplozji rynku handlu tajemnicami”. Trend ten doprowadził do wymiany informacji za pieniądze. Takie spotkania, jej zdaniem, „naruszają szwajcarską suwerenność i mogą prowadzić do działań przeciwko interesom narodu”. W przeszłości FIS nie była w stanie zapobiec takim działaniom ze względu na przepisy o ochronie prywatności. Oznaczało to, że zdolność agencji do zwalczania zagranicznego szpiegostwa w Szwajcarii była znacznie bardziej ograniczona niż w innych krajach.

 

Zmiany w prawie szwajcarskim pozwalają FIS na wchodzenie do domów i hoteli, włamywanie się do komputerów, podsłuchiwanie telefonów i obserwację osób uważanych za szpiegów lub oficerów obcych wywiadów. Uzbrojony w te uprawnienia FIS aktywnie lokalizuje spotkania szpiegowskie, a następnie zapobiega im lub przynajmniej zakłóca ich przebieg. W 2018 r. FIS przekazał już władzom śledczym Szwajcarii wiele informacji o spotkaniach „przedstawicieli państw trzecich”.