AutoMotoFinansowanieTesty

Suzuki Ignis 1,2 SVHS 5MT: Trochę za, trochę przeciw…

Zewnętrznie w najmniejszym stopniu nie przypomina poprzedników. Suzuki Ignis w III pokoleniu upodobnił się do typowego japońskiego kei cars. Choć zmienił image – charakter pozostał. Mały crossover mistrzowsko wystylizowany na autko terenowe.

Ignis zadebiutował w 2000 roku. I powstawała w Japonii. II, w fabryce Suzuki na Węgrzech. Produkcje zakończono w 2008 roku. Zastąpił go większy SX4. Po latach w Suzuki odkurzyli projekt. W 2016 poznaliśmy Ignis III generacji, którego Japończycy ochrzcili mianem SUV-a ultrakompaktowego.



Dlaczego ultrakompaktowy? Mierzy zaledwie 3700 mm długości, 1660 mm szerokości i 1595 mm wysokości. Czyli tylko trochę więcej niż standardowy mieszczuch segmentu A. Za to rozstaw osi to aż 2435 mm. I doskonale czuć to we wnętrzu. Całkowita długość kabiny kabiny to 2020 mm. Małe sympatyczne pudełko bez trudu mieści 4 dorosłe osoby. Zresztą, Suzuki Ignis może być tylko 4-osobowy. Zamiast tylnej kanapy producent montuje w kokpicie dwa przesuwane fotele. Zaskakująco przemyślne rozwiązanie. Przekonujemy się o tym, gdy trzeba zapakować bagażnik. Przesuwane fotele pozwalają na jego powiększenie bez składnia oparć. Jego pojemność może się bowiem zwiększać z 205 do prawie 500. Po złożeniu oparć do niewielkiego Ignisa zapakujemy prawie 1100 litrów…



Pojazd jak widać wystylizowano na niewielką terenówkę. Wygląd i podniesione zawieszenie sugerują, że Ignis i poza asfaltem będzie się spisywał, co najmniej nieźle. Bingo! Prześwit Japończyka to 180 mm. Poza tym można go opcjonalnie wyposażyć w opatentowany przez Suzuki napęd 4X4 o nazwie AllGrip.

Przód Ignisa to dalekie echa kultowego już Suzuki Jimny i poprzedniego wcielenia Grand Vitary. Tył z kolei to szczypta Vitary z odrobina SX4. Całość może się podobać. Bo choć prosto, to nie bez finezji. Szczególnie, dzięki kilku smaczkom stylistycznym. Linia okien zakończona ostrym klinem, uroczo obrysowane diodami LED reflektory, podkreślona czarnym plastikiem mocna konstrukcja tyłu auta. Zdecydowanie, nie ma się, do czego przyczepić.



Kokpit, bez szaleństw. Poskładany ze znanych z innych modeli Suzuki klocków. Ale odnalazłem tez kilka odniesień do innych marek. Ot choćby panel środkowy. Mnie bardzo przypomina tę z poprzedniego wcielenia… Citroena C4 Cactus. To, co przed oczyma kierowcy – proste i czytelne. Materiały, wprawdzie średniej jakości, ale montaż na wysokim poziomie.

Z gamą silników Japończycy nie zaszaleli. Ale, może lepiej nie mówmy o gamie, bo pod maskę auta trafia jedynie 1,2-litrowy, „atmosferyczny” motor benzynowy wsparty układem mikrohybrydowym SVHS; generujący 90 KM. Pełną moc jednostka osiąga przy 6000 obrotach a maksymalne 120 Nm. od 4400 obrotów. No cóż, szału nie ma. W trasie trzeba się trochę pomęczyć. Szczególnie, przy wyprzedzaniu warto poszukać 4 biegu. Jednak do sprawnego poruszania się po mieście 90 KM i 120 Nm. w zupełności wystarczy. Duża w tym zasługa odpowiednio zestopniowywanej skrzyni biegów o 5. przełożeniach. Skrzynia działa nadzwyczaj sprawnie. Lewarek siedzi sztywno i precyzyjnie trafia w kolejne przełożenia.



Do testu otrzymaliśmy Ignisa z napędem All Grip. Ten rodzaj napędu trafił po raz pierwszy do II generacji Suzuki SX4. Jego praca polega na elektronicznym dołączaniu kół tylnych. System kontroluje pracę napędu 4WD, wspomagania kierownicy, silnika i systemu ESP. Do wyboru są cztery tryby wybierane pokrętłem z przyciskami (Auto, Sport, Snow lub Lock). W trybie Auto system wykorzystuje napęd na przednie koła, a w momencie wykrycia uślizgu, załącza tryb 4WD. Opcja Sport załącza pracę wszystkich kół. Komputer steruje przy tym momentem obrotowym i charakterystyką przyspieszenia, żeby lepiej dopasować reakcję jednostki napędowej. Ustawienie Snow przewidziano dla oblodzonych, ośnieżonych nawierzchni. Tu system steruje napędem obu osi tak, aby zapewnić najlepszą trakcję i stabilność. Tryb Lock zaprogramowano do pokonywania grząskich przeszkód. W trybie Lock wysoki moment obrotowy jest przekazywany do osi tylnej.



Jednostka wolnossąca nie gwarantuje dynamiki, ale zapewnia umiarkowany apetyt na paliwo. Producent twierdzi, że Ignis z mikrohybrydą SVHS powinien palić od 4 do 5 litrów. W naszym teście w ruchu miejskim auto potrzebowało na każde 100 kilometrów około 6,3 litra, w trasie 5 a średnio 5,5 litra. W sumie – nieźle.

Trochę inaczej wygląda prowadzenie. Wprawdzie układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny i bezpośredni, ale zawieszenie, rozczarowało. Do końca testu nie udało mi się do nienaturalnego czucia drogi przyzwyczaić. Tytułem wyjaśnienia – auto nie prowadzi się źle. Na śliskiej czy nierównej drodze jedzie się przyzwoicie. Sęk w tym, że tylko przyzwoicie. Owszem, układ AllGrip niweluje nieco niedomagania, ale auto z napędem 4X4 może być kilkanaście tysięcy zlotach droższe od przednionapędowej Poza tym, kupując SUV-a, kierowca liczy na lepsze prowadzenie niż na przykład w przypadku hatchbacka. I może się rozczarować.



Ceny to spory atut japońskiego auta. Suzuki wycenia Ignisa od 50 tys. zł. Za egzemplarz z napędem na obie osie trzeba zapłacić 61 900 zł. Topowy wariant Elegance AWD to koszt 68 900 zł.

Poza zakupem gotówkowym, marka oferuje kredyty 50/50 i 3×33 oraz umowy na okres do 96 miesięcy) i leasingi (opłata wstępna od 0%, końcowa wartość od 1 do 38%) w programie finansowym Suzuki Finance, ubezpieczenie Suzuki Insurance oraz dodatkową ochronę serwisową Suzuki Service Care 3+2.

Suzuki Ignis? Ma sporo zalet, nie jest pozbawiony bez wad. Świetnie wygląda. W wersji AllGrip powadzi się lepiej niż dobrze. A gdyby jeszcze pod maskę trafił trzycylindrowy BoosterJet a do kokpitu – nieco lepsze plastiki…

Zalety

Spory prześwit

Regulowana wielkość bagażnika

cena

Wady

Niewielki silnik bez turbiny

przeciętna jakość plastików w kabinie

Podstawowe wymiary zewnętrzne:

Długość 3700 mm

Szerokość 1600 mm

Wysokość 1595 mm

Rozstaw osi 2460 mm

Wymiary wewnętrzne:

Długość ;przestrzeni pasażerskiej: 2020 mm

Pojemność bagażnika: 260/500/1100 litry

Parametry silnika i przeniesienie napędu:

Pojemność silnika: 1246 cm3

Maksymalna moc: 90 KM od 6000 obr/min

Maksymalny moment obrotowy: 120 Nm. 4400 obr/min

Spalanie:

Spalanie (deklarowane przez producenta) średnio 4,3 l/ trasa 4,0/ miasto: 4,9

Średnie spalanie w redakcyjnym teście: średnia z testu 5,5 / trasa 5,0 /miasto 6,3

Pojemność zbiornika paliwa: 32 litry

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts