Superb Combi Style 2.0 TDI 150 KM 4×4 DSG: Unum trinum perfectum…

Na początku lat 90. motoryzacja Polski i Czechosłowacji stały na podobnym poziomie. Wytwory fabryk w Mladej Boleslav i warszawskiego Żerania delikatnie mówiąc, odstawały od tego, co produkowali Niemcy, Francuzi, Włosi czy Hiszpanie. Gra szła o to, żeby znaleźć sobie solidnego partnera. Volkswagen, zainteresowany pierwotnie inwestycjami na Żeraniu, szybko odpuścił. Dlaczego? No cóż, chyba nie warto wspominać. My, zakochaliśmy się w Koreańskiej motoryzacji. A Niemcy zdecydowali się na Skodę. Efekt? A nie widać?


autor: Artur Balwisz


W 2000 roku Skoda był już liczącym się producentem aut. Wtedy właśnie ktoś w Wolfsburgu albo (i) Mladej  Boleslaw doszedł do wniosku że czas na Skodę w segmencie D. Pierwotnie, miała się nazywać Montreux. Tak w każdym razie ochrzczono prototyp. Ostatecznie, w 2001 roku zadebiutował… Superb. Wyglądał niczym powiększony Passat B5. Ba, dzielił z nim (i Audi A4) płytę podłogową. I… spodobał się. Niemcy nie zdecydowali się jednak na zbudowanie Superba kombi. Ten, debiutował we Frankfurcie dopiero w 2009 roku.


 


Sporo wody w Wełtawie upłynęło od premiery pierwszego Superba. Ten obecny (III generacja), w niczym nie przypomina już Passata B5. A jeżeli już szukać podobieństw, to raczej do najnowszej Octavii. Grill, lampy. Zresztą, cała linia boczna, przypomina mniejszą kuzynkę. Z tym, że nie jest to zarzut a raczej walor. Czego, jak czego, ale urody Octavii nie brakuje. W związku z tym, Superbowi też. I jest to uroda klasyczna. Żadnych stylistycznych fajerwerków, designerskiej dezynwoltury. A więc Superb, jaki jest, każdy widzi. Typowe kombi o dwóch bryłach i imponującej wielkości.


 

Tę wielkość widać też we wnętrzu auta. Przestrzeni jest wręcz nadmiar. I paradoksalnie, więcej maja jej pasażerowie tylnej kanapy, niż przednich foteli. Ale w „mylnym błędzie” jest ten, kto sądzi, że z tyłu, w Superbie pojedzie w komforcie 3 osoby. Otóż… nie. A wszystko to za sprawą wysokiego i szerokiego tunelu środkowego. W przypadku auta testowego gabaryty tunelu były uzasadnione. Superb który testowaliśmy miał napędzane wszystkie cztery koła.


 


Architektura wnętrza bardzo „Volkswagenowa”. To znaczy, wszystko uporządkowane i ergonomiczne aż do bólu. Autarkia? Oj, to nie ten producent. Tu nad każdym detalem myślał cały sztab stylistów i inżynierów. Efekt? Zajmując miejsce za kierownica intuicyjnie wiemy, co, gdzie i do czego. W odróżnieniu od producentów z Francji czy Włoch gdzie najważniejszy jest wygląd, ludzie z koncernu VAG kochają ułatwiać nam życie. I chwała im za to. Nie, nie znaczy to, że deska czy panel środkowy są brzydkie. Absolutnie nie. Ale ich konstrukcja jest podporządkowana nie modzie a prostocie obsługi.


 

Jeżeli już o wygodzie i ergonomii mowa. Zarówno fotele jak i tylna kanapa bardzo, bardzo wygodne. Kanapa ma perfekcyjnie dobraną szerokość siedziska i nachylenie podparcia. Fotele skrojono idealnie. Dobrze trzymają i w pionie i w poziomie. Do tego zakres regulacji pozwala na bezproblemowe (bez względu na gabaryty kierowcy) usadowienie się za kierownicą.

Ogromnym par excellence atutem samochodu jest jego bagażnik. Aż 660 litrów do rolety i 1950 po złożeniu oparcia kanapy, to absolutny rekord w klasie. Jeżeli dodamy do tego płaską podłogę, regularne kształty bagażnika i stosunkowo niski próg załadunkowy to bagażnik mamy odhaczony…


 


Pod maską, jak w przypadku aut koncernu VAG bywa, cała gama motorów. W tym konkretnym przypadku – 9! Pięć z nich to jednostki zasilane benzyną a 4 – olejem napędowym. Napęd, w zależności od wersji na przednia albo obie osie. W tym drugim przypadku, zapewnia go Haldex V generacji. Skrzynie biegów, też w zależności od potrzeb, manualne – 6 biegowe lub DSG – 7 przełożeniowe. Auto testowe napędzał jeden z 4 diesli: 2,0 o mocy 150 KM (dostępna przy 3500 obrotach) i 340 Nm. osiąganych w zakresie 1750 – 3000 obrotów. Taki układ zapewnia auta przyspieszenie w granicach 9 sekund i prędkość maksymalna ponad 215 km/h. Wystarczy! Szczególnie, że jednostki napędowe oceniamy nie tylko po niutonach i koniach (mechanicznych). Ale także; a może przede wszystkim, po apetycie na paliwo. I tu motory Volkswagena pokazują klasę. Nasz testowy Superb (przypominam, z napędem 4X4) zassał w trasie średnio (dane dotyczą całego testu) 6,8 litra oleju napędowego. W mieście, spalanie rosło do 7,2 litra! Można? MOŻNA!


 


Jak jeździ się Superbem? No cóż, szukanie wad to byłoby „czepialstwo” i to na najwyższym poziomie. Nic, absolutnie nic do zarzucenia autu nie mam. Warto dodać, że komfort prowadzenia poprawia szereg nowoczesnych rozwiązań. Jednym z nich jest adaptacyjne zawieszenie Dynamic Chassis Control (DCC). System oferuje pięć predefiniowanych stylów czy może trybów jazdy. Normal (do codziennego zastosowania), Sport (do nieco bardziej dynamicznej jazdy na zakrętach), Comfort (podczas długich podróży) lub Eco (dla wyjątkowo niskiego zużycia paliwa).

Cena Superba to spore zaskoczenie. Samochód w najtańszej wersji jest niewiele dorszy od Octavii. Cena, to 89,9 tysiąca złotych. Najdroższy wyceniono na 164 tysiące. Mowa tu o cenach regularnych, bez opcji płatnych. Auto testowe, z ponadstandardowym wyposażeniem kosztowało około 170 tysięcy złotych.



Czesi, poprzez VW Bank oferują kilka opcji zakupu bezgotówkowego. Wśród ofert kredytowych do dyspozycji są trzy warianty: Kredyt 0%, Kredyt Niskich Rat ze specjalnym pakietem dla biznesu i Kredyt Auto Start.

Przedsiębiorcom, Skoda proponuje Leasing 101% i najem długoterminowy zwany auto abonamentem. Szczegóły dostosowywane są do potrzeb indywidualnych, dlatego warto o nie pytać w salonach Skody.

Resume? Proszę bardzo! Skoda Superb jest duża, przemyślnie zaprojektowana, przestronna i dobrze „zbudowana”. Do tego bardzo oszczędna i idealnie wyceniona. Wiem, że brzmi to jak slogan reklamowy, ale… Ona taka jest!