AutoMotoTesty

SsangYong Musso 2,2 6AT AWD: Powrót z dalekiej podróży!

W ubiegłym roku Musso zastąpił model Actyon Sports. Ale, historia SsangYong Musso (Nosorożec) jest dłuższa. Sięga początków lat 90. Pierwszy powstał w 1993 roku.



Stylistyka wszyła spod ręki Kena Grenly’ea z Royal College of Art. Za mechanikę odpowiadał Mercedes. SsangYong był w tamtym okresie swoistą niemiecką forpocztą w Korei. Potem, SsangYong połknęło Daewoo. Produkcji mocnego i niebrzydkiego terenowca na ramie nie przerwał. Nawet po upadku giganta, Musso wciąż powstawał. Licencja trafiła do Rosji i Iranu. A skąd pomysł, aby następcę Actyon Sports nazwać Musso? Może, dlatego, że Musso był produkowany także w wersji pickup. A może, dlatego, że łatwiej wymówić?



Actyon Sports był konstrukcja bardzo mocną. Nie cieszył się jednak szczególną estymą w Europie. Powód? Trudno powiedzieć. Na pewno nie był nieudany. Testowałem tamten pojazd zarówno po premierze w 2005 roku jak po liftingu w 2013. I nie miałem do niego żadnych zastrzeżeń. Ale rynek prawdopodobnie przestraszył się postrzeganej jako niszowa, koreańskiej firmy. Poza tym, SsangYong często eksperymentował z designem. Efekty nieraz bardzo zaskakiwały. I nie było to zaskoczenie pozytywne. Ale, to już było. Koreańczycy wrócili z motoryzacyjnych opłotków. Po bardzo udanych Tivoli, XLV i Rextonie przyszedł czas na Musso. Pikap bazujący, na Rextonie właśnie, zyskał komfort i cechy stylistyki innych pojazdów producenta.



Po teście Rextona G4, wnętrze Musso mnie nie zaskoczyło. Powiem tak, Koreański pikap nie ma się czego wstydzić. Powiem więcej, to konkurenci, i to ci z górnej półki, mogliby się czegoś nauczyć! Kokpit wykończono miękkimi w dotyku materiałami. A wszystko zmontowano wzorowo. To nawet nieco dziwne, że nawet na nierównej drodze nic w Musso nie skrzypi i nie stuka. Jest to zapowiedź tego, że nawet za kilka lat wnętrze nie będzie żyć alternatywnym życiem…



Wygląd kokpitu to klasyka w dobrym tego słowa znaczeniu. Przed oczyma kierowcy, konwencjonalne zegary i równie klasyczne przyciski do sterowania. I to jest jedynie słuszne rozwiązanie. Kilkunasto calowe tablety ze sterowaniem dotykowym w terenie sprawdzają się równie dobrze jak podarowany rybie; ręcznik. Owszem, i w kokpicie Musso jest ekran. To wyświetlacz systemu multimedialnego. Do jego jakości, jak i funkcjonalności naprawdę trudno się przyczepić.



Wnętrze – bardzo pakowne. W pięcioosobowej kabinie jest miejsce dla… pięciu osób. Dlaczego mnie to dziwi? Otóż, często w autach 4X4 sporo miejsca zabiera układ przeniesienia napędu. Wysoki i szeroki środkowy tunel dość skutecznie zniechęca do zajmowania miejsca na środku tylniej kanapy. W przypadku SY Musso, przestrzeni nie brak zarówno z przodu, jak i na tylnej kanapie. I kanapa i fotele są wygodne i dobrze wyprofilowane. Także, pod względem ergonomii i… anatomii nie mam do koreańskiego „Nosorożca” zastrzeżeń.



Pod maską jeden tylko motor. Jednostka o pojemności 2,2 litra zasilana olejem napędowym generuje 181 KM przy 4000 obrotów i aż 400 Nm. momentu obrotowego w zakresie 1400-2800 obrotów. Dzięki temu to spore auto udało się rozpędzić do 180 km/h. Motor, znany także ze wspominanego tu już kilkakrotnie Rextona, ma zaskakująco niewielki (jak na charakter auta oczywiście) apetyt na paliwo. W ruchu miejskim według danych fabrycznych Musso powinien zadowolić się 10,5 litrami ON. W trasie – 7,0 a średnio: 8,3. W naszym teście było to kolejno 11 litrów w cyklu zurbanizowanym, 8,0 w trasie, 8,8 średnio i od 11 do 14 w terenie.



Zawieszenie zaskoczyło pozytywnie. Pojazd, osadzony tradycyjnie na ramie, wyjątkowo miękko wybiera nierówności. Bujanie – niewielkie i zdecydowanie akceptowalne. Tu jednak jest drugie dno. Otóż, pikapy są zwane jednotonówkami. Bo pozwalają na przewiezienie jednej tony. Tyle, że w przypadku Musso, jest to zdecydowanie mniej. Samochód z napędem na obie osie i pięcioma osobami na pokładzie pozwala na załadowanie około 700 kilogramów. To z kolei ma spory plus. Bo dzięki małej ładowności zawieszenie zestrojono tak, aby zapewniło komfort podróżnym.



Testowany przez nas SsangYong Musso był pojazdem z napędem na przód z możliwością dołączenia osi tylnej. Układ typowy dla większości samochodów tego typu na europejskim rynku. Ma to jednak swoje minusy. W przypadku Musso, tendencje do driftowania na śliskim. Lekka paka przy zbyt dynamicznym starcie potrafi wyprzedzić przód. Tak, jest dołączany napęd na tył, ale jest on pozbawiony międzyosiowego mechanizmu różnicowego. To sprawia, że jest dostępny jedynie podczas jazdy po śliskiej nawierzchni. Czy to jest wada? Być może, ale taki rodzaj napędu ma w zasadzie cała konkurencja. A więc….



SsangYong zaskakuje. W sensie pozytywnym. Samochody z feniksem na masce przestały szokować wyglądem. Konwencjonalny eksterier, co najmniej niezła jakość wykonania i dobre właściwości trakcyjne coraz bardziej przypadają do gustu klientom. Efekt jest taki, że na parkingu nikt już nie pyta, czy to „chińczyk”. Nie ma już zdziwienia i ironicznego uśmiechu. Zastąpiło go szczere zainteresowanie.

Zalety: dobra jakość, pojemne wnętrze, niezły montaż, mocny i ekonomiczny silnik

Wady: mały udźwig, niewielka rozpoznawalność marki

Wymiary zewnętrzne

Długość: 5095 mm

Szerokość: 1950 mm

Wysokość: 1840 mm

Rozstaw osi: 3100 mm

Podstawowe parametry

Pojemność: 2157 cm³

Typ silnika: turbodiesel

Moc silnika: 181 KM przy 4000 obr/min

Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm. od 1400-2800 obr/min

Doładowanie: turbosprężarkowe

Rodzaj skrzyni: automatyczna AT 6 przełożeń

Rodzaj napędu: dołączany napę osi tylnej

Zużycie paliwa

Średnie spalanie: 8,3  l/100km Nasz pomiar: 8,8 l/100 km

Spalanie w trasie: 7,0 l/100km Nasz pomiar: 8,0 l/100 km

Spalanie w mieście: 10,5 l/100km Nasz pomiar 11,0 l/100 km

Pojemność bagażnika: 1850 litrów/700 kg

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts