AutoMotoFinansowanieTesty

Seta Ibiza V 1,0 TSi 115 KM DSG7: Me gusta…

Ibiza zadebiutowała w 1984 roku. Za projekt odpowiadał mistrz Giorgetto Giugiaro. Była odpowiedzią Seata a właściwie Fiata, który był wtedy właścicielem hiszpańskiej marki na miejskie auta Volkswagena, Peugeota, Citroena…

Przy okazji, projekt miał być na tyle wolumenowy, aby uratować firmę przed rychłym bankructwem. Dzięki nowoczesnemu wyglądowi i świetnym, współtworzonym przez Porsche silnikom, miejski Hiszpan cieszył się spora popularnością. Niestety, niedoinwestowywanej przez lata hiszpańskiej firmy nic już nie było w stanie uratować. Na szczęście, Seat nie odszedł w mroki motohistorii. Marka trafiła pod kuratelę Volkswagena. Ale, nie był to koniec kłopotów. Niemcy wprawdzie Seata kupili, ale przez całe lata nie bardzo wiedzieli jak te hiszpańską żabę połknąć. W efekcie dobre konstrukcje przepalały się z niewypałami. Wrzucenie Seata pod Brand Audi i klonowanie pojazdów z Ingolstadt, nie bardzo się udało. Nie wypaliły też wizje Waltera Da Silvy. I gdy nad Martorell znowu zawisło widmo plajty, cudownie wprost objawiła się III generacja Leona. Auto zapowiadało nie tylko nową linię stylistyczną, ale też nowa jakość dla wszystkich wyrobów. Ibiza, którą poznaliśmy rok temu jest, tego przykładem. Dodam, że bardzo udanym…


 


Zewnętrznie, to omalże kopia, oczywiście w odpowiedniej skali, Seata Leona. Sportowo poprowadzona linia świateł, niewielki i odważnie wystylizowany grill. Sportowy wygląd dopełnia drugi wlot powietrza tu pod plastikowym zderzakiem i ładnie podkreślone plastikowymi wstawkami, lampy przeciwmgłowe. Jeżeli dodamy do tego diodowe listwy zwieńczające reflektory, nowy styl Seata robi doskonałe wrażenie. Sportowy look pasuje mi bardziej niż tradycyjnie siermiężny styl Volkswagena czy nieco zachowawczy – Skody.

Także tył odstaje od, delikatnie mówiąc, mało odkrywczych linii, którym hołduje duet VW – Skoda. Niezbyt wielkie za to uroczo podkreślone liną diod tylne lampy plus ostre przetłocznia klapy bagażnika i coś na kształt dyfuzora sprawiają, że stylistyka hiszpańskiej marki jest postrzegana, jako najbardziej dynamiczna w grupie.


 


Linia boczna za to kojarzy mi się nieco z nowa Skodą Fabią. Ale to tylko pierwsze wrażenie. Seat Ibiza ma inaczej poprowadzoną linię okien i „lżej” zaprojektowany tył. O ile Fabia jest niczym stateczny ojciec rodziny, o tyle Ibiza to mniej statecznym syn – utracjusz, spędzającym czas lekko, łatwo i przyjemnie…

Wnętrze – bardzo eklektyczne. Jest nieco miękkich tworzyw na podszybiu, ale większość to raczej te twardsze, średniej jakości. Ale, jak w przypadku sporej wstawki przed oczyma pasażera, gustownie „tryśnięte” na kolor nadwozia. W każdym razie, teraz kokpit prezentuje się lepiej niż w poprzednich edycjach pojazdu, w których zbyt dynamiczny kontakt z plastikami w okolicy tunelu środkowego mógł zakończyć się kontuzją…


 


Miejsca we wnętrzu, dokładnie tyle, ile być powinno. Przednie fotele dają komfort podróży, odpowiednie podparcie, dobre trzymanie boczne. Tylne kanapy, też nieźle wyprofilowane, nie zmęczą podróżnych nawet na kilkuset kilometrowej trasie. I to akurat zostało sprawdzone a priori…

Pod kształtną maską nie bije niezbyt mocne serce. Seata także dotknęła śmiertelna dla motoryzacji choroba downsizingu. Wśród silników benzynowych; aż pięć to trzycylindrowe 1,0 TSi. I jeden, o pojemności 1,5 litra. Diesle – aż 2. Oba 1,6 TDi. Tym razem do testu otrzymaliśmy prawdziwego „potwora”, czyli najmocniejszą z jednostek trzycylindrowych a napęd na przednie koła przenosiła znana i sprawdzona skrzynia automatyczna DSG o 7 przełożeniach, która dzielnie wspierała prace silniczka. Motorek rozwijał moc 115 KM przy 5000 obrotach i 200 Nm. w zakresie 2000 – 3500 obrotów. Wbrew pozorom jednak godna kosiarki do trawy jednostka napędowa okazała się zaskakująco dynamiczna! Pozwoliła rozpędzić Ibizę do bez mała 200 km/h a od 0 do 100 auto startuje w 9,5 sekundy. A teraz łyżka dziegciu w beczce miodu. Odgłosy, jakie wydaje z siebie trzycylindrowiec są nieprzyjemne. Kultura, (że tak zażartuję) pracy jest raczej…. niekulturalna. Gdybym nie wiedział, że siedzę za kierownica auta z jednostka benzynową, przez drgania, jakie można odczuć na kierownicy myślałbym, że to diesel. I do nie najnowszej generacji.


 


Do zawieszenia, układu kierowniczego i hamulców nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Ibiza chętnie wpisuje się w zakręty i sprawnie je opuszcza. Nie zdradza przy tym tendencji do gubienia toru jazdy. Nawet zacieśniając łuk nie odczujemy problemów z trakcją. Przy okazji, „zawias” sprawnie tłumi nierówności a do kokpitu nie przedostają się odgłosy jego pracy. Także hamulce działają nad wyraz sprawnie. Do ich pracy także nie mam uwag.


 


Ceny Ibizy zaczynają się od niespełna 45 tysięcy złotych a kończą na równych 70. Zakup najlepiej sfinansować poprzez bank Volkswagena. Możliwości bezgotówkowego finansowania jest kilka. Zainteresowani mogą zdecydować się na jeden z dwóch wariantów kredytowych: Moc Niskich Rat (wkład własny 0, oprocentowanie 3,99%, wymiana auta co 3-4 lata) lub Moc Niskich Kosztów (wkład własny od 0, prowizja 0%, oprocentowanie 3,99%).

W ofercie znajdziemy też dwie opcje leasingu: Leasing Moc Niskich Kosztów (opłata wstępna od 10% wartości auta, umowa na okres od 24 do 60 miesięcy, wartość wykupu od 1 do 25%, suma opłat od 101, 99%) i Leasing Moc Niskich Rat (wkład własny od 0 do 30%, umowa na okres 36 lub 48 miesięcy, na koniec zwrot lub wykup pojazdu).

Trzecia możliwość to Leasing Full Service, który jest tak naprawdę jest ofertą najmu długoterminowego, który obejmuje: serwis pojazdów w cenie leasingu, pełne ubezpieczenie. opony, likwidację szkód i Assistance, samochód zastępczy, karty paliwowe i wysoką kwotę wykup.



Ibiza to nie tylko wygląd. Auto zachęca ceną i kusi właściwościami jezdnymi. I to na tyle, że jestem w stanie wybaczyć wszystkie wady dychawicznego trzycylindrowca. V generacja Ibizy to wreszcie godna alternatywa dla Polo i Fabii. No i oczywiście produktów całej konkurencji.

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts