AktualnościAutoMotoNewsTesty

Renault Kadjar 1.3 TCe FAP EDC7 FWD: Kawał dobrej roboty

Na początek, qui pro quo! Jaki model Renaulta zastąpił debiutujący w 2015 roku Kadjar? Otóż… Koleosa. Jest jego następcą, ale bardziej; zastępcą. Bo dziś, Koleos jest pozycjonowany w wyższym segmencie. Trochę w tym dezynwoltury, ale jest też spora dawka logiki. Wszak kilka lat temu ktoś w Renault wpadł na jedynie słuszny pomysł: zróbmy coś sensownego z naszą gamą modelową – bo konkurencja zaczyna odstawać.



I zrobili. Kadjar to obok Captura i Talismana efekt owej wymiany. Owszem, Megane czy Espace nadal powstają, ale mają wsparcie. To jedyna słuszna droga, szczególnie, że kilka modeli ze starej gamy francuskiego producenta nie miało dobrej prasy. Ba, sam niedawno nieco „przejechałem” się po Espace. Ja będzie z Kadjarem?

Jak wspomniałem, pojazd debiutował w 2015 roku. A po 3 latach doczekał się liftingu. Zmiany, szczególnie w mechanice i technologii były bardzo głębokie. W odróżnieniu od większości producentów, Francuzi nie zabawili się samym designem. Powiem więcej, stylistyka była na samym końcu. W eksterierze zmienił się w zasadzie tylko grill. Jest teraz nieco szerszy i ma chromowane wstawki. Tak, jak zderzak. Odświeżony przód wieńczą nowe reflektory. W sumie, nie bardzo jest, o czym mówić.



Także we wnętrzu zmian nie za dużo. Warto dostrzec nowe przednie fotele, bo są doskonałe. Idealnie dobrana sprężystość. Ponadto, idealnie opinają ciało. Długonodzy docenią możliwość wydłużenia siedziska. Denerwuje jednak skokowa regulacja jego pochylenia. Jest precyzyjna jak radzieckie zegarki.  Trudno z pomocą obsługującej system „wajchy” dobrać idealny kąt nachylenia.

W testowanym niedawno Espace irytowały mnie kiepskie materiały wykończeniowe. Te zastosowane w Renault Kadjar zdecydowanie lepiej wyglądają. Połączenia skóry i materiału, pikowania i stebnówki. Ekstraklasa! Tak samo, jak plastiki. Fakt, te na wysokości kolan nadal są nieco gorszej jakości. Ale nieco. O porównaniu z Dacią w tym przypadku mowy nie ma. Dużo lepiej wygląda montaż. Jest precyzyjnie i nic nie skrzypi.



Deska, identyczna jak w innych autach z francuskiej stajni. Nie mam zastrzeżeń do czytelności elektronicznych zegarów czy samego interfejsu systemu.  Po liftingu, R Link 2 ma 7-calowy ekranem dotykowym, który szybciej działa i lepiej reaguje. Jest też w pełni kompatybilny z Androidem i iOS-em. Wada, bardzo, ale to bardzo mała oleofobowość. Wynik? „Zapalcowany” do imentu ekran prezentuje się mało schludnie. Ogromnym błędem (nie tylko Renaulta) było zlikwidowanie klasycznego pokrętła głośności.



Także do pojemności wnętrza nie mam zastrzeżeń. Kadjar komfortowo przetransportuje w przestrzeni pasażerskiej 4 dorosłe osoby. Awaryjnie, na środku kanapy też zmieści się pasażer, ale tylko na bardzo krótki dystans. Jemu bowiem nie stanie miejsca na stopy czy kolana… Za to pozostałej czwórce nie zabraknie miejsca na nic. Ba, nawet na tylnej kanapie pomieści się dwóch ponadstandardowo wysokich pasażerów. A to nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Ponad 470-litrowy kufer (po złożeniu oparcia 1478-litrów i płaska podłoga) pomieści bez trudu bagaż na wakacyjne wojaże. Warto docenić dwupoziomową podłogę. W części przewieziemy drobne przedmioty, które nie będą przewalały się po pustym bagażniku.



W komorze silnikowej znajdziemy dwa motory benzynowe lub dwa diesle. Te pierwsze, to 1,3 TCe o mocy 140 lub 170 KM a diesle – 115 i 150 konne jednostki DCi pojemności 1,7 litra. Testowego Kadjara ciągnął (napęd na oś przednią) 140 konny benzyniak, który pełnię mocy osiągał przy 5000 obrotów a umiarkowane 240 Nm. już od 1600 obrotów. W sumie, tak „uzbrojonego” SUV-a rozpędziliśmy do około 200 km/h.



Kadjar prezentuje się bardzo terenowo. Ale jazdę, nawet w lekki offroad – odradzamy. I to nie tylko ze względu na przedni napęd (jest w opcji sterowany elektronicznie AWD). Kąt natarcia wynosi ledwie 18 stopni. Zejścia, nieco lepiej, bo 28; ale mimo wszystko NIE.



Za to na konwencjonalne wyjazdy, jak najbardziej. Podróżni docenią wysoki komfort jazdy. Zawieszenie, jak na SUV-a; z gatunku komfortowych. Pracuje cicho i precyzyjnie zbiera nierówności. W ostrzejszej jeździ może przeszkadzać bardzo mocne wspomaganie układu kierowniczego. Jest tak miękkie, że czasem nie wiedziałem co się działo z przednimi kołami. Komfortowe zawieszenie to z kolei dość głębokie wychyły nadwozia w ciaśniejszych zakrętach. Jednak summa summarum jazda to odczucie z gatunku nader  przyjemnych.



Renault ma za sobą lata tłuste i bardzo chude. Tworzył historię światowej motoryzacji ale miał w portfolio kilka modeli – niewypałów. Wydaje się jednak, że  w końcu firma zawróciła z drogi na manowce motoryzacji i wróciła do głównego nurtu. I… tak trzymać.

Zalety: elegancki design, niezłe silniki benzynowe, umiarkowany apetyt na paliwo

Wady: miękkie zawieszenie i układ kierowniczy, mało odporny na „macanie” wyświetlacz

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4489/1836/1613/2646
Silnik: benzynowy, wsparty turbiną wyposażony w filtr cząstek stałych
Pojemność: 1332 cm3
Moc maksymalna: 140 KM przy 5000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 240 Nm. od 1600 obr./min
Napęd: przedni
Skrzynia: automatyczna EDC7
Prędkość maksymalna: 203 km/h

Przyspieszenie 0-100: 9,6 s
Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 6,8/5,2/6,8

Zużycie paliwa w teście: 7,8/5,9/6,9

Pojemność zbiornika paliwa: 55l
Pojemność bagażnika:472/1478

Cena: od 93 tysięcy złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts