Peugeot 308 1,2 PureTech 110 KM: Po prostu – kompaktowy

Peugeot 308 Pojawił się na rynku w 2007 roku. Zastąpił starzejącego się 307. Równo 6 lat po premierze, w 2013 roku PSA wprowadził na rynek II generację samochodu. A w ubiegłym, 308 przeszedł swój pierwszy lifting. Złośliwi twierdzą, że powiedzieć o nim delikatny, to eufemizm…


autor: Artur Balwisz 

foto: Leszek Cieloch


Czy naprawdę zmiany były aż tak niewielkie, że trudno je zidentyfikować? Trudno się z tym zgodzić. Efekt finalny najlepiej widać en face. Znacznie zmienił się kształt grilla. Nowy, wykończono kratką, która przypomina tę z modelu 3008. Od nowa zaprojektowano reflektory. Z technologią LED oczywiście. Na zderzakach pojawiły się światła przeciwmgłowe w zupełnie nowym kształcie. Nie sposób też nie dostrzec większych wlotów powietrza.

Z tyłu „liftingu” jakby nieco mniej. To, co widać od razu to mocniej „przydymione” klosze lamp a charakterystyczne dla nowy Peugeotów; „lwie pazury” są po odpaleniu lamp zdecydowanie lepiej widoczne. Kształt auta, bez zmian. Za to nowy wygląd zyskał wlew paliwa. Ale klapka o innym kształcie to nie wymysł stylisty. Swoje miejsce zmienił na szczęście wlew płynu AdBlue. Dotąd, był w  bagażniku. Od teraz, będzie w jedynym logicznym miejscu – obok wlewu paliwa.


 


We wnętrzu też sporo nowego. Z tym, że są to zmiany technologiczne. Jest więc nowy ekran wyświetlacza. Na szczęście, pojemnościowy i zastąpił trącący antykiem wyświetlacz opornościowy. Wraz z nim, zmienił się cały software i interfejs systemu nawigacji. Peugeot 308 nigdy nie epatował (w odróżnieniu do DS.-ów) nadmiarem przycisków. W mojej ocenie, nie było to tak do końca dobre. I, zmieniło się. Szkoda, że na gorsze. Teraz jest ich jeszcze mniej a sterowanie większością funkcji odbywa się z poziomu wyświetlacza – tabletu. Nie mogę pojąć, dlaczego inżynierowie uważają, że jest to bezpieczniejsze i lepsze od standardowych przycisków, suwaków czy pokręteł. Wszak przelatywanie menu na ekranie wyświetlacza wymaga oderwania wzroku od kierunku jazdy. Ergo…

W wyposażeniu pojawiły się nowe systemy wspomagające bezpieczeństwo. 308 monitoruje poruszanie się po swoim pasie ruchu. Jednak, w razie czego, sam potrafi skorygować tor jazdy. Nowością jest active brake and distance alert, system wykrywania zmęczenia kierowcy, automatyczna zmiana świateł, rozpoznawanie ograniczenia prędkości, wspomaganie parkowania, aktywnego monitorowania martwego pola a także tempomat z funkcja stop dla skrzyni automatycznej i tzw. „funkcją 30” dla skrzyni manualnej. Przy okazji warto wspomnieć, że automat to nowa, 8 stopniowa przekładnia japońskiej formy Aisin. Także 6 stopniowa skrzynia manualna, jest konstrukcją nową.


 


To co nowe w silnikach, to technologia. W niektórych jednostkach benzynowych pojawił się filtr (niestety) cząstek stałych GPF. Sama paleta motorów, bez zmian. Dwie jednostki benzynowe z serii PureTech i aż pięć diesli BlueHDI. To znak, że Francuzi nie odtrąbili jeszcze (na szczęcie) śmierci motorów „na ropę”.

Tym razem do testu przypadł nam najsłabszy silnik z niewielkiej gamy „benzynowców”, czyli 1,2 PureTech o Mocy 110 KM (dostępnej od 5500 obrotów). Pomimo niezbyt imponującej Mocy, zaskakuje spory moment obrotowy – 205 Nm., który jest domeny już od 1500 obrotów. Nowelki w sumie silnik ma charakterystykę podobną do diesli. I jest bardzo żwawy. Auto daje się rozpędzić prawie do 200 km/h. Pierwsza setkę osiąga po 11,5 sekundach. Naprawdę, nieźle. Przy dystrybutorze, nie było rozczarowania. Wprawdzie katalogowe dane, czyli 5 litrów zasysane średnio, 4,3 w trasie i 6,4 w mieście, to raczej pobożne życzenia producenta, ale w naszym teście i tak rozczarowania nie było. Około 5,8 litra średnio, 5,2 w trasie i 7,2 w miecie, nie budzą naszych zastrzeżeń. Pod tym względem nagradzane o lat tytułem Engine of The World jednostki PureTech są w mojej opinii bardziej dynamiczne i oszczędne od tych, znanych z gamy produktów VAG.


 


Wrażenia z jazdy mogą pogłębić lub… pognębić pojazd w oczach kupującego. W tym przypadku, zdecydowanie pogłębią. Peugeotowi 308 niewiele da się zarzucić. Fotel kierowcy i miejsca pasażerów bardzo wygodne. Trzymanie boczne – bez zarzutu. Widoczność z lewego fotela jest lepiej niż niezła. Do tego całkiem spory bagażnik. Prawie 390 litrów, kiedy jedziemy z rozłożoną kanapą i 780 gdy położymy jej oparcie, to lepiej niż nieźle. Główny konkurent, VW Golf dysponuje trochę mniejsza przestrzenią.

Układ kierowniczy auta jest, pomimo wspomagania, bardzo bezpośredni. Co w połączeniu z naprawdę niezłym zawieszeniem sprawia, że jazda 308 jest czystą przyjemnością. Nawet w ostrzejszych zakrętach auto precyzyjnie i bez ociągania reaguje na polecenia kierowcy. Układ tłumienie, w sumie nieźle zbiera wszelkie nierówności. Jest w moje opinii bardziej komfortowy od tego z Opla Astry czy VW Golfa. Jest wszak i łyżeczka dziegciu w beczce miodu. Tylne zawieszenie to niestety nadal belka skrętna. I nijak nie dorówna wahaczom. W łuku drogi, po najechaniu na nierówności. Auto może zachowywać się nieco nerwowo.


 


Ceny Peugeota 308 to w zasadzie standard w klasie. Są auta tańsze, ale nie brakuje też i tych droższych. Najtańszy z gamy wyceniono na 68 tys. złotych. Najdroższy – to koszt 99,7 tys. złotych. Mowa tu oczywiście o cenach aut w wyposażeniu standardowym.

Podstawowa oferta zakupu bezgotówkowego obejmuje kredyt nazwany pożyczką z umową na okres od 6 do 96 miesięcy lub spłatę w trzech wariantach: 2×50%, 3×33% i 4×25%.

Przedsiębiorcy zainteresowani leasingiem mogą liczyć na umowę z okresem finansowania od 24 do 60 miesięcy i czynszem inicjalnym od 1 zł do 45% wartości samochodu. Inną forma, jest zyskujący w Polsce coraz większość popularność najem długoterminowy.


 


Pomimo tego, że przez wiele lat szefostwo PSA robiło wszystko, żebym przestał lubić Peugeoty, nadal je lubię. Lubię, ale potrafię być krytyczny. W mojej opinii 308 to najładniejsze auto segmentu C. Czy najlepsze? No cóż, na to pytanie nawet nie będę się starał odpowiadać. Fanów marki zachęcać nie trzeba. Niechętnych, przekonać ciężko. W Polsce nadal pokutuje mit, żeby nie kupować aut na F. A bezawaryjne Toyoty czy niezawodne Volkswageny to taki sam mit, jak kiepskie i zawodne auta na F…

<h2>Skomentuj</h2>