AutoMotoTesty

Nissan Qashqai 1,6 DIG Turbo 163 KM: Odmładzanie pioniera

Nissan odmłodził II generacje Qashqaia. Nic dziwnego, że koncern dopieszcza ten samochód. To nie tylko model wolumenowy dla japońskiej marki. Qashqai to też pionier. Tworząc go w 2007 roku, Japończycy wykreowali crossovera. Czyli coś co obiecuje więcej, niż może zaoferować. Wysokie zawieszenie i zwalista sylwetka sugerują spore możliwości terenowe. Tymczasem, jedyny teren w którym crossover czuje się dobrze, to miasto; z jego wysokimi krawężnikami, pozapadanymi studzienkami czy torowiskami tramwajowymi. Tak też jest z Qashqaiem. Jest duży, muskularny i wysoko posadowiony. Tymczasem, auto które tak terenowo wygląda ma napęd (głownie) na przód. A w terenie bywa równie bezradne, jak klasyczny kompakt.


autor: Artur Balwisz


Pierwszy Qashqai cieszył się w Polsce ogromnym powodzeniem. Z salonów znikał, niczym przysłowiowe ciepłe bułeczki. Nigdy nie rozumiałem fenomenu tamtego auta. W mojej opinii, był po prostu… okropny. I nawet lifting I generacji niewiele zmienił. Dopiero druga generacja (rynkowa premiera w 2014 roku) wygląda jak… samochód. I to bardzo ładny samochód. Nissan postanowił dodać mu jeszcze nieco szyku. Japończycy poświęcili sporo uwagi liftingowi samochodu. Szczególnie, widać to z przodu Nissana Qashqai. Rysy „twarzy” wyraźnie się wyostrzyły. W oczy rzuca się przestylizowana linia świateł. Styliści zdecydowali na że wygląd poprawi głębiej osadzony grill. I mieli rację. Ładne od początku auto, wygląda dzięki temu jeszcze lepiej. Z tyłu ingerencja designerów ograniczyła się do delikatnego przemodelowania. I bardzo dobrze, bo lepsze bywa czasem wrogiem dobrego…


 


Nieco inaczej przedstawia się sytuacja z kokpitem auta. Tu zmian w zasadzie nie wdać. Kokpit, identyczny jak u poprzednika. Tapicerki, plastiki. To samo, i tak samo. Ale, jeżeli czegoś nie widać, nie znaczy że nie ma. Jest, a jakże. Nissan poprawił systemy multimedialne i interfejs nawigacji satelitarnej. I teraz; nareszcie, jest ona prosta w obsłudze. Intuicyjne menu nie wymaga studiowania instrukcji obsługi. Nawet, jeśli nie jest się fanem systemów Nissana.

Qashqai, z zewnątrz penetruje się wręcz imponująco. To jednak tylko pozory. Wnętrze, nie jest tak obszerne jak byśmy tego oczekiwali. Owszem, z przodu jest wygodnie, ale jeśli kierowca mierzy ponad 180 cm, z tyłu może być bardzo ciasno. Chyba nie tego spodziewany się po tak prezentującym się SUV-ie. Rozczarowuje też nieco bagażnik. Ledwie 400 litrów z rozłożoną kanapą. Za to, gdy oparcie kanapy położymy, przestrzeń bagażowa powiększy się do imponujących 1600 litrów.


 


Pod maską bez zmian. W ofercie dwa silniki benzynowe 1.2 DIG-T (115 KM), 1.6 DIG-T (163 KM) oraz dwa wysokoprężne: 1.5 dCi (110 KM) i 1.6 dCi (130 KM). Jednostki współpracują ze manualnymi skrzyniami 6-biegowymi lub bezstopniową skrzynia CVT Xtronic. My, do redakcyjnego testu otrzymaliśmy auto z 163 konnym motorem benzynowym o pojemności 1,6 litra i skrzynia manualną. Do jego pracy uwag nie mamy. 163 km przy 5600 obrotach i 240 Nm. dostępnych w zakresie 2000 – 4000 obrotów pozwalają na bezstresowe wyprzedanie. Pierwsza setka „pęka” bowiem na budziku po niespełna 9 sekundach a Qashqaia uda się w sumie rozpędzić do 200 km/h.

Pod dystrybutorem, nie ma rozczarowania. Motor, według producenta powinien pobierać 7,4 litra w mieście, 4,8 w trasie i 5,8 średnio. W praktyce, w trasie auto paliło nam około 5,4 litra a w mieście 8. Średnia z testu, to 6 litrów, czyli nieźle.


 


Warto zauważyć, że zmiany po liftingu to także te mechaniczne, które bardzo poprawiły i tak niezłe prowadzenie auta. Po ingerencji inżynierów w układ wspomagania, zwiększyła się precyzja układu kierowniczego. To z kolei przekłada się na przyjemność (ale głównie precyzję) z szybkiego pokonywania zakrętów. Zmiany ograniczyły również wibracje przenoszone z kół na dłonie kierowcy, co jest szczególnie odczuwalne w aucie z przednim napędem.

Zawieszenie otrzymało nowe amortyzatory i elementy gumowe oraz sztywniejszy stabilizator, przez co na zmieniła się dynamika prowadzenia. Samochód lepiej amortyzuje, a nadwozie, mniej wychyla się w zakrętach.

Fun z prowadzenia w poliftowym Qashqaiu podnoszą nowe, lepiej wyprofilowane fotele oraz nowa kierownica. Siedzisko kierowcy (i pasażera) jest dłuższe, a od nowa zaprojektowane oparcia zapewniają lepsze trzymanie tułowia na zakrętach. Świetnie leży w dłoniach nowa kierownica. Ma teraz węższe ramiona i grubszy wieniec. W dodatku – niczym w aucie sportowym – jest w dolnej części spłaszczona.


 


Ceny poliftowego Nissana Qashqai zaczynają się do niespełna 80 tysięcy. Za najbogatsza odmianę z dieslem i skrzynią Xtronic przyjdzie nam zapłacić około 120 tysięcy.

Nissan Finance, bez względu na zasobność portfela klienta klienta, oferuje szeroki wachlarz produktów i usług. Typowe sposoby finansowania to kredyt standardowy i kredyt select a dla firm, Nissan leasing i leasing select.

Okres kredytowania trwać może nawet do 8 lat. Zasady, stała stopa procentowa, spłata kredytu wraz z odsetkami w równych, miesięcznych ratach, maksymalna kwota kredytu uzależniona jest od zdolności kredytowej klienta. Kredytowaniem obejmuje też  Wyposażenie dodatkowe montowane przy zakupie samochodu, ubezpieczenie komunikacyjne, ubezpieczenie utraty wartości pojazdu – GAP, rozszerzoną gwarancję: Nissan 5. I co najważniejsze, kredyt może być udzielony nawet z zerową opłata wstępną.

Nissan Leasing oferuje wiele możliwości wyboru okresu leasingu i wysokości opłaty wstępnej: opłata wstępna już od 10%, okres leasingu od 24 do 60 miesięcy, równe raty leasingowe.


 


Qashqai nadal jest hitem sprzedaży. Ale, nie miażdży już konkurencji tak, jak I generacja. Lifting poprawił nieco sprzedaż, ale konkurencja nie śpi. Swoje produkty w kategorii crossover zaproponowali Czesi ze Skody, Niemcy z VW, Japończycy z Toyoty i Hondy, Koreańczycy z Hyundai, KIA… I nagle na rynku zrobiło się ciasno. Nawet bardzo ciasno…

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts