AutoMotoFinansowanieTesty

Mitsubishi Space Star 1,2 MIVEC Intense 5MT: Tak, ale…

Najpierw był Mitsubishi Colt, którego pierwsza generacja zjechała z taśm produkcyjnych w 1978 roku a ostatni egzemplarz VI generacji opuścił fabrykę w 2012 roku. Potem, nic. Jednak Japończycy bardzo szybko zrozumieli, że brak auta w segmentach A i B to spory błąd. Nie dla prestiżu oczywiście, tylko dla finansów koncernu. Błąd naprawili, ale w niekonwencjonalny sposób.



Zbudowali małe auto, plasujące się gdzieś pomiędzy segmentami: A i B. „Nazewniczo” nie zdecydowali się jednak na kontynuację. Wpadli na, moim zdaniem, karkołomny koncept. A ja nie bardzo rozumiem jaki jest sens reaktywowania modelu pod nazwą innego, zresztą też nie produkowanego?! Space Star kojarzył się dotąd z autem nadwoziu typu MPV. Produkowany w latach 1998 – 2005, był popularnym samochodem rodzinnym. Dzielił płytę podłogową z Carismą i Volvo V40. Miał więc gabaryty typowego kompaktu segmentu C. Space Star, który zadebiutował w 2014 roku – to prawie typowy miejski maluch. Prawie…



Auto ma już 4 lata. I pewnie z tej okazji przeszedł lifting. I nie było to tylko powierzchowne muśnięcie dłonią stylisty. Jak na lifting w Mitsubishi, zmiany były całkiem spore. W oczy rzuca się wystylizowany na nowo – grill. Jest duży i bardziej wyrazisty. Może jeszcze nie tak duży jak grille do których przyzwyczaiło nas Mitsubishi, ale na pewno ładniejszy. Przód I generacji „spejsa” prezentował się dotąd niczym panna z buzią w przysłowiowy „ciup”. Reflektory zmian designerskich się nie doczekały. Za to lampy przeciwmgłowe są teraz osadzone głębiej w zaprojektowanej specjalnie dla nich niszy. Dodatkowo, zdobi je srebrna lamówka, dodając nieco klasy.

Przy okazji, odświeżono tez tył Space Stara. W tylnych światłach zamiast tradycyjnych żarówek źródłem światła są diody LED. Nad tylną szybą pojawiła się duża jak na gabaryty samochodu lotka – spojler .



Wnętrze prezentuje się bardzo klasycznie. Architektura kokpitu, ergonomicznie bez zarzutu. Do konceptu ogólnego nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Nawet do „interfejsu”. Powiem więcej, „klasyczność” w tym kontekście bardzo mi odpowiada. Obsługa radia czy klimatyzacji nie wymaga wykucia „na blachę” instrukcji obsługi. W dobie cyfryzacji jest, że tak zażartuję – analogowa! Sporym minusem w testowym aucie był brak wyświetlacza. Zamiast, niego – panel zawierał radio o oldskulowy wyglądzie i fatalnym, jakby z Toyoty rodem; pomarańczowym podświetleniem. Jakość wykonania kokpitu, niezła. Montaż – też. Ale całość psują skrzypiące niczym stare drewniane schody – plastiki. Dodatkowo, są szare i prezentują się równie wesoło, jak twarz karawaniarza.



Do pojemności wnętrza, nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Najmniejszy na naszym rynku Mitsubishi, jest pozycjonowany pomiędzy maluchami segmentu A, a autami segmentu B. Bez problemu mieści 4 osoby. W opcji awaryjnej może pomieścić nawet 5! Wszystko to „zasługa” wąskiego i niskiego tunelu środkowego. Drobne zastrzeżenia (ale to omalże standardowe „ale” do większości aut z Japonii) mam do siedziska przednich foteli. Jest ono zdecydowanie za krótkie. W dłuższej trasie, niestety czuć…

Bagażnik, jak na gabaryty auta – zacnych rozmiarów. 240 litrów w konfiguracji 4 osobowej lub 920 po złożeniu kanapy do lepiej niż nieźle. Owszem, kilka aut ma kufer nieco bardziej pakowny. Ale zdecydowana większość mierzy około 210 litrów Warto docenić schowek na drobiazgi, który znalazł się pod podłogą bagażnika.



Do napędu producent proponuje jeden z dwóch, trzycylindrowych motorów o pojemności 1,0 lub 1,2 litra. I właśnie wolnossący, 1,2 litrowy o mocy 80 KM (uzyskiwana przy 6000 obrotach) i momencie obrotowym 106 Nm. uzyskiwanym przy 4000 obrotów pracował w testowym aucie. Efekt, to 100 km/h po 11,7 sekundach i 180 km/h maksymalnie. Wyniki, jak na miejskie auto, co najmniej zadowalające.

Pomimo nienadmiernej mocy, motor dobrze radzi sobie z lekkim (845 kg) autem. Space Star jest lżejszy od maluchów PSA czy grupy VW. Dzięki temu sprint do pierwszych 100 km/h trwa 11,7 sekundy. Silnik, pomimo braku turbiny nad wyraz ochoczo zabiera się do pracy w każdym zakresie obrotów. Osiągi i elastyczność – co najmniej dobre.

Napęd na przednie koła przenosi 5-biegowa skrzynia manualna. Do działania skrzyni mam jedno zastrzeżenie. Poszczególne przełożenia wchodzą wprawnie pewnie i bez „haczenia”, ale lewarek działa zbyt lekko. Dla mnie jego praca jest trochę nienaturalna.



Także układ kierowniczy auta działa zbyt lekko. W mieście, to zaleta. Tak jak i niewielki promień skrętu. Space Starem zawrócimy omalże miejscu, ale… kręcąc kołem w ogóle nie odbierałem jakichkolwiek informacji zwrotnych z układu. Być może, dla niektórych nie jest to wada. Jednakowoż, ja wole czuć układ.

Tej wielkości auta nieczęsto (by nie powiedzieć, nigdy!) gwarantują komfort akustyczny. I w Space Starze też go nie odnajdziemy. Zawieszenia pracuje zbyt głośno. Do tego dochodzi dość słabe wyciszenie wnętrza. Do uszu kierowcy dochodzą zarówno odgłosy silnika jak i szum toczących się kół. Podczas jazdy z autostradową prędkością w aucie jest nieprzyjemnie głośno. I jeszcze coś. Niska masa jest zaletą pojazdu. Paradoksalnie, może też być wadą. Samochód jest podatny na podmuchy bocznego wiatru.



Nie mam za to zastrzeżeń do spalania. W mieście testowy Space Star zadowalał się 6,5 litrami (dane producenta są o litr niższe). W trasie z 35 litrowego zbiornika silnik zasysał około 5,6 litra.

Podstawowa wersja Space Stara kosztuje od 43 tys. zł. Najdroższa, to wydatek rzędu 60 tys. złotych.

Mitsubishi Motor Corporation Finance proponuje finansowania zakupu samochodów poprzez kredyty i leasing. Nabywcy mogą korzystać z promocyjnych ofert kredytów, które są dostępne w autoryzowanych salonach Mitsubishi Motors. Poza kredytami i Lessingami firma proponuje też Mitsubishi Business Contract, czyli długoterminowy wynajem samochodów dla przedsiębiorców, w tym dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Program jest oparty leasingu operacyjnym, który gwarantuje te same ulgi podatkowe, czyli wliczanie rat miesięcznych w koszty uzyskania przychodu i odliczenie VAT-u od rat miesięcznych a także kilka innych dodatkowych korzyści.

Mam mieszane uczucia. Po liftingu małe „Mistu” wygląda lepiej od poprzednika. Ale, dalekowschodnia stylistyka w takim wykonaniu nie do końca mi pasuje. Wnętrze, zdecydowanie na tak. Silnik, mino ze bez turbiny też na plus. Prowadzenie? No, tu można by było to i owo zmienić. Czy poleciłbym Space Stara? Po chwili zastanowienia powiem: tak, ale…

Zalety:

– obszerne wnętrze

– duży bagażnik

– dynamiczny silnik wolnossący

– zwrotność

Wady:

– twarde plastiki

– niski komfort akustyczny

– słabe wyposażenie wersji podestowej

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 3792/1165/1505/2450
Silnik: benzynowy o pojemności 1193 cm3
Moc maksymalna: 80 KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 106 Nm. 4000 obr/min
Skrzynia: manualna 5 – biegowa (w opcji bezstopniowa CVT)
Osiągi: przyspieszenie 11,7 km/h, prędkość maksymalna 180 km/h
Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 5,1/3,9/4,3; (w redakcyjnym teście : 6,5/5,2/5,6)
Pojemność bagażnika: 235/912

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts