AutoMoto

Mercedes Benz Klasa X 250D 4MATIC 7G-Tronic: W kufajce, ale od Barboura…

W ofercie Mercedesa, jest od kilku miesięcy. Ale nie jest konstrukcją nową. Powstał w 2015 roku, jako Nissan Navara NP300. Mercedes, nie po raz pierwszy zresztą, kupił gotowy projekt i wysłał samochód do dobrego stylisty. Efekt? Wystarczy otworzyć drzwi. Projektując Navarę NP300 Japończycy zadbali żeby było lifestylowo i offroadowo. I cechy te Mercedes Klasy X odziedziczył. Z tym, że o ile wnętrze Navary jest ładne, praktyczne i ergonomiczne, w klasie X dochodzi jeszcze niedyskretny urok luksusu. Nawet bardzo niedyskretny…


autor: Artur Balwisz


Klasa X to typowy 1-tonowy pikap. Jest więc kabina na 5 osób i spory bagażnik. Spory, bo może pomieścić ponad 2460litrów bagażu. Lub inaczej, 1050 kilogramów. Tak, to standard w tej klasie aut ale, jest i coś ponad standard. Kokpit, ma „topografię” podobną do Navary. Ale nie wykończenie. To, jest w stylu Mercedesa. Plastiki, mięciutkie niczym w Klasie E. Drewniane elementy, nawet jeżeli są z drzewa… „plastikowca”, to i tak wyglądają jak  milion dolarów. Fotele, przejęto z osobowego Mercedesa, ale z lepszym trzymaniem bocznym. Za to są ogrzewane a w opcji – także wentylowane. I oczywiście, regulowane elektrycznie. Tylna kanapa, wygodna niczym otomana. Wprawdzie tu nie ma regulacji, ale wyprofilowano ją niczym fotel w klubie dla dżentelmenów.


 


Deska, także nie przypomina surowego, roboczego offroadera. Sporo elementów zaadaptowanych z poprzednich generacji klasy A i E. A ekran na środku deski, identyczny jak obecnej „edycji” osobowych Mercedesów. Tak samo jak panel zegarów. W autach ze Stuttgartu na dobre zagościła elektronika. Centrum sterowania to, obok wyświetlacza – tabletu, także gładzik nad lewarkiem skrzyni biegów. I, nareszcie działa. Przyznam szczerze, nie uwiódł mnie swym interfejsem infotainment w poprzedniej generacji klasy A czy E. Oj działał, ale do precyzji tego z BMW nieco mu brakowało. Ale jest lepiej. A nawet całkiem dobrze. A przy okazji (chwalę po raz kolejny, ale się należy) gładzik do wprowadzania danych pismem odręcznym jest po prostu designerskim cacuszkiem. I, o dziwo, pasuje równie dobrze do klasy E i S jak i do roboczego pikapa.


 


Bagażnik, jak wspominałem to 2466 litrów albo inaczej, 1050 kg. To wprawdzie nieco mniej niż w bliźniaczym NP300, ale tylko o kilkanaście kilogramów. Różnica wynika z ciężaru silnika i skrzyni. Za to gabaryty – identyczne. Paka ładunkowa mierzy 1537 na 1560 milimetrów. Głębokość, to 474 mm. Ten gabaryt jest nieco mniejszy niż u konkurencji, ale pojemność i nośność – podobne jak w HiLuxie czy Amaroku. Za to możliwość holowania 3,5 tonowej przyczepy (z hamulcem najazdowym oczywiście), bliskie rekordu w klasie.


 


Pod maską, tylko diesle. Najmniejszy – 220D, to jednostka o mocy 163 koni. 250D ma ich 190 a 350D – stado liczące 238 rumaków. Tym razem jeździliśmy pojazdem oznaczonym, jako 250D. Nominalne 190 KM motor osiąga przy 3800 obrotach a maksymalny moment – 450 Nm. w zakresie 1400 – 2400 obrotów. W takiej konfiguracji pikap Mercedesa jest zaskakująco dynamiczny. 11,8 do 100 km/h i ponad 175 km/h to całkiem dobre parametry dla ważącego ponad 2,2 tony mastodonta. Spalanie, także nie rozczarowało. Producent zakłada, że Klasa X będzie pobierał z liczącego 78 litrów zbiornika 9,6 w cyklu miejskim, 6,9 w trasie i 7,9 średnio. W naszym teście auto konsumowało w mieście około 11 litrów, w trasie 7,3 a średnio; 8 litrów. Nie ma więc powodów do narzekań.


 


Napis 4MATIC na klapie i formuje, że pojazd jest 4 napędowy. Ale, standardowo skrzynia 7G Tronic całą moc przenosi na koła tylne. Dopiero po przełączeniu aktywuje się układ 4MATIC dołączając oś przednią. Podstawą układu jest centralny mechanizm różnicowy o konstrukcji planetarnej. Koła wykazujące niedostateczną przyczepność są odpowiednio wyhamowywane przy jednoczesnym podwyższeniu momentu napędowego na kołach o dobrej trakcji. Za pomocą automatycznych impulsów hamujących system uruchamia mechanizm różnicowy (jeden z trzech lub wszystkich). Sercem 4MATIC jest skrzynia rozdzielcza z otwartym centralnym mechanizmem różnicowym. On odpowiada za wyrównywanie prędkości obrotowej pomiędzy osiami. Skomplikowane? Niekoniecznie…

Pikapy to auta o sporej dzielności terenowej. I nie inaczej jest w tym przypadku. Klasa X daje sobie radę tam, gdzie asfalt jeszcze nie dotarł. Tak jak starszy brat, czyli Navara NP300,  dostosowano go do walki z błotem, koleinami, wybojami. Dane „terenowe” są jak najbardziej zacne. Kąt natarcia 28,8 stopnia, zejścia 23,8 a rampowy – 20,4. Prześwit to 202 mm a głębokość brodzenia; 600 mm.


 


Słów kilka o samym prowadzeniu. Jasne, że jest to wrażenie subiektywne, ale każdy test jest subiektywny. I tu zaskoczenia nie będzie. Komfort to w osobówkach. Ostatecznie, w SUV-ach. Tu, jest jak w pikapie. Sprężyście, aż do granic twardości, ale… nie aż tak jak sobie wyobrażałem. Poprzeczne garby i muldy auto przejeżdża spokojnie. Nawet majestatycznie. Jasne, że słychać i czuć, ale ten typ tak ma. Nawet, jeżeli kosztuje ponad 200 tys. złotych. A kosztuje. Czułość układu kierowniczego – zaskakująca. Wszak, to ponad 5 metrowy olbrzym z ponad 3,1 metrowym rozstawem osi. A w zakrętach spisuje się fenomenalnie. Jak na pikapa oczywiście. Warto dodać do tych danych także to, że promień skrętu tego olbrzyma, to zaledwie 6,7 metra a średnica zawracania – 13,4.


 


Ile trzeba zapłacić za ten samochód? No tak, Klasa X jest droższa od większości konkurencji. Wszak, to Mercedes. Choć technicznie jest kuzynem Nissan, ma silnik rodem ze Stuttgartu. I skrzynię biegów 7G Tronic, także konstrukcji własnej. No i ekskluzywne wykończenie. A więc ile? Otóż, nie aż tyle! 220D wyceniono od 175 tyś brutto a 250 D – od 202. Mowa oczywiście o autach w specyfikacji podstawowej.

Zakup najlepiej sfinalizować poprzez bank Mercedesa. Jest, więc kredyt 0% 50/50: aby stać się właścicielem nowego Mercedesa, wystarczy wpłacić połowę ceny oraz opłatę przygotowawczą. Nominalna stopa oprocentowania wynosi 0%, Drugą połowę ceny pojazdu, jako ratę balonową płacimy po 12 miesiącach w gotówce lub w ratach. Przy wykupie ubezpieczenia pojazdu w Mercedes-Benz Bank, jego koszt jest również rozkładany na 2 raty – pierwsza płatna przed odbiorem pojazdu, druga – po roku, wraz z Ratą Balonową. Inną formą jest cos na kształt leasingu skrzyżowanego z najmem długoterminowym – EasyDrive. Koszt auta, według EasyDrive to 1% jego wartości miesięcznie brutto.


 


Pikap autem użytkowym jest. Ale, dlaczego nie może być i roboczy i luksusowym. I do tego, w strawnym anturażu. Mercedes dał radę pogodzić luksus z walorami użytkowymi. Jednotonówka to narzędzie pracy. Ale pracować można w walonkach i waciaku albo butach od Marsella i garniturku Ermenegildo Zegny. I chyba tak jest lepiej. A na pewno – przyjemniej!

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts

Comment here