Mercedes-Benz Klasa V 250 BLUETEC 7G Tronic: Luksusu moc

Narodził się w 1995 roku jako Vito/Viano. Był odpowiedzią koncernu za Stuttgartu na rosnąca popularność VW Transportera. W 2014, Niemcy zdecydowali że z PR-owego punktu widzenia dużo lepiej będzie wersję osobową przechrzcić na Klasę V. I to był strzał w dziesiątkę. Klasa V: to zdecydowanie lepiej brzmi! I lepiej się kojarzy! Ale Mercedes nie pogrzebał projektu Vito. Oba auta funkcjonują paralelnie. Vito, jako Mercedes roboczy. Klasa V, to taka klasa S dla tych, którzy postawili na finansowanie dzięki projektowi 500+.

O różnicach pomiędzy obu autami nie będę się rozwodził. Jak wdać, jeden z braci nosi waciaki. Ten drugi, fraczek od Legerfelda. Poza tym, zewnętrznie, to normalny van z pojemną kabiną i przepastnym bagażnikiem. Standard, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Wnętrze, to już inna historia. Kokpit, już nie barok, tylko schyłkowe rokoko. Nie luksus, a wprost blichtr. Ale tym razem w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Drewno, skóra. Nawet na desce. Detale z plastiku powleczone lakierem fortepianowym…Nie, tu nie ma się absolutnie do czego przyczepić

Architektura deski identyczna jak w Mercedesach osobowych. Wszystko poskładano z pietyzmem godnym co najmniej klasy E. Przed oczyma kierowcy zegary z osobowych mercedesów. Tak samo, jak wielofunkcyjna kierownica. Za nią, dźwignia automatycznej skrzyni biegów G-Tronic. To jedyny kontrowersyjny element. Nie każdemu bowiem tak „amerykańskie” miejsce zainstalowania sterowania skrzynią odpowiada. Ale, to już kwestia gustu a o tym, jak powszechnie wiadomo, nie dyskutujemy. Tuż obok deski zamocowany na stałe duży ekran wyświetlacza. Tam, gdzie zazwyczaj szukamy lewarka skrzyni biegów – elegancki gładzik do manualnego wprowadzania danych do nawigacji. Obok niego, pokrętło od sterowania infotainmentem i kilka przycisków w tym do zmiany głośności i sterowania zawieszeniem. Pomiędzy nimi, na desce pokrytej porządną imitacją włókna węglowego, przyciski od klimatyzacji, mediów i szczelina do ładowania odtwarzacza CD. W podłokietniku schowek (chłodzony), miejsce na dwa kubki z kawą i dodatkowo drugi uchwyt na kubki. Ten, z funkcją chłodzenia lub podgrzewania kubka!

Kokpit auta mieści fotel kierowcy i 5 osobnych foteli dla pasażerów. Pokrytych; a jakże, miękką skórą. Kabina jest, że tak górnolotnie zauważę, wysoce aranżowalna. Fotele są bowiem i przesuwane i z możliwością obracania. To daje możliwość swobodnego konfigurowania. Dodatkowo, w części dla pasażerów nie brakuje półeczek czy kolejnych  uchwytów na kubki dla pasażerów. Co ważne, każdy z foteli z drugiego i trzeciego rzędu ma mocowanie Isofix.

Zajmowanie miejsca ułatwiają przesuwane drzwi. Są standardowo, bardzo szerokie. Na szczęście, w części pasażerskiej, na przysłowiowy przestrzał. Bardzo, ale to bardzo irytuje mnie montowanie w takich autach przesuwanych drzwi tylko z prawej strony. Ani to wygodne ani logiczne. Tak, wiem – tańsze. Na szczęście, klientela Mercedesa nie musi, szukając wątpliwych oszczędności, iść na zgniły kompromis. By the way, zajmowanie miejsca. Nawet w 3 rzędzie nie ma z tym problemu.

Dostępu do bagażnika (ponad 1000 litrów) strzegą drzwi otwierane do góry. Ale, załadowanie drobnych bagaży jest możliwe także dzięki uchylnej tylnej szybie. Ta, pozwala na wrzucenie czegoś na półkę nad bagażnikiem właściwym. Bardzo praktyczne rozwiązanie

Testowaliśmy auto oznaczone jako V250d. Oznacza to że pod maska pracował motor pojemności 2,1 litra (2145 cc) i mocy 190 KM. Maksymalny moment obrotowy, 440 Nm. motor uzyskuje w zakresie 1400 – 2400 obrotów. Jednostka napędowa ma dodatkowo funkcję Overboost, która zwiększa te wartości po pełnym wciśnięciu pedału gazu do 480. Nm. i 204 KM. Prace jednostki wspiera skrzynia automatyczna 7G-Tronic przekazująca napęd dna koła tylne. Prędkość maksymalna tego luksusowego vana to 205 km/h a przyspieszenie od 0 do 100 km/h – niewiele ponad 9 sekund!

Efekt, to zaskakująca wstrzemięźliwość w konsumpcji oleju napędowego. Auto (po rozgrzaniu) średnio w teście zasysało niewiele ponad 7 litrów (dane producenta 6,0), w ruchu miejskim 8,0 (katalogowo – 6,9). W aucie tej wielkości – wyniki bardziej niż godne….

Jazda? Hm, przyjemność na najwyższym poziomie. Auto, dzięki regulowanemu zawieszeniu potrafi wręcz przepływać po nierównościach. Do wnętrza kokpitu nie przedostaję się (prawie) żadne odgłosy. No, w każdym razie, nie odgłosy prac zawieszenia. Co zatem słychać? Otóż, gdy dodamy ostro gazu, co czasem na drodze się zdarza, w kabinie słychać rozkręcający się silnik. Takie odgłosy w aucie za ponad 300 tyś. to z lekka faux pas.

Samo prowadzenie, co najmniej bezstresowe. Precyzyjny układ kierowniczy idealnie trzyma tor jazdy. Auto, nawet niezaładowane, nie podskakuje a na zakrętach przechyla tylko nieznacznie. Do pracy ESP trzeba się przyzwyczaić. System reaguje bowiem brutalnie i mało przyjemnie. Jest to jednak swoisty standard u Mercedesa.

Do wyposażenia przyczepić się nie sposób. Jest wszystko a nawet więcej… Jest więc Collision Prevention Assist, Asystent wspomagania koncentracji Attention Assist, Tempomat, Klimatyzacja automatyczna Thermotronic z przodu i tyłu, Inteligentny system oświetlenia ILS LED. Gadżet, który uważam za najważniejszy, to kamera 180/360 stopni. Na zewnątrz auta zainstalowano 6 kamer. Widok z nich tworzy obraz „z góry”. Dzięki temu gadżetowi  spore gabaryty samochodu nie są zmorą przy parkowaniu. System nie tylko daje obraz z góry ale też pokazuje za pomocą kolorowych linii jak pojechać, żeby „weszło”.

Mercedes V-Klasse nie jest najtańszą propozycja wśród ekskluzywnych vanów. Podstawowy model kosztuje około 170 tys. złotych. Testowy, jak już wspominałem, to wydatek na poziomie 320 tysięcy….

Na zakup aut z gwiazdą na masce firma oferuje kredyt na okres od 12 do 72 miesięcy lub Flexi Kredyt z możliwością utworzenia ostatniej raty balonowej, która obniża wielkość wcześniejszych rat. Firmy mogą natomiast postawić na leasing z umową trwającą od 24 do 60 miesięcy. Wachlarz finansowy obejmuje wynajem długoterminowy, który cieszy się zainteresowaniem coraz szerszej grupy użytkowników.

Bardzo długo klasą sama dla siebie w tym segmencie był VW Multivan. Ale, to już było… Moim zdaniem palmę pierwszeństwa przejęła Klasa V. Pojazd przypadnie do gusty nawet tym, którzy dotąd segment K omijali szerokim łukiem. Jeżeli więc szukamy auta do końca przemyślanego, idealnie skonfigurowanego i dopracowanego, to…

autor: Artur Balwisz

<h2>Skomentuj</h2>