ModaPrezentacje

Legenda TAG Heuera powraca

Ludzie odchodzą, ale ich legendy żyją wiecznie. Steve McQueen, człowiek o oryginalnej osobowości, barwnym życiorysie i wielki koneser adrenaliny jest tego doskonałym dowodem. Razem z McQueenem nieśmiertelność zyskały dwie słynne marki, od lat związane z motoryzacją – TAG Heuer i Gulf. Dzisiaj szwajcarski producent luksusowych czasomierzy przywołuje ducha tamtych lat i przedstawia zegarek Formula 1 Gulf Special Edition.


 

Błękitno-pomarańczowy bolid

Jest 29 września 1968 roku. Po 24 godzinach morderczej walki na torze Circuit de la Sarthe świat poznaje zwycięzców kolejnego wyścigu 24 Hores de Le Mans. Z wynikiem 331 pokonanych okrążeń są nimi Pedro Rodriguez i Lucien Bianchi w Fordzie GT40 w błękitno-pomarańczowych barwach amerykańskiej firmy olejowej Gulf. W ten sposób rozpoczyna się wielka popularność charakterystycznego malowania, dodatkowo rozsławionego przez Steve’a McQueena i legendarny film Le Mans.

 

TAG Heuer w barwach Gulfa

Od tego wydarzenia minęło już 50 lat. Z tej okazji TAG Heuer prezentuje limitowaną do 50 sztuk edycję legendarnego zegarka Monaco, chętnie noszonego właśnie przez Steve’a McQueena, a także specjalną wersję innej legendy – modelu Formula 1.

TAG Heuer Formula 1 Gulf Special Edition to zegarek wykonany z wysokogatunkowej stali. W środku koperty o średnicy 43mm skrywa się szwajcarski mechanizm kwarcowy. Bezel czasomierza wykonano z aluminium, a na tyle koperty znalazło się logo Gulfa. Pod szafirowym szkłem umieszczono niebieską tarczę, którą przecinają dwa paski: błękitny i pomarańczowy. Tam też znajdują się trzy mniejsze tarcze chronografu, wskazujące minuty, sekundy i setne sekundy. Całość umieszczono na niebieskim pasku, przeszywanym stylową, pomarańczową nicią. Cena tego specjalnego czasomierza sugerowana przez producenta to 6490 zł.

 

Hybrydowy bolid dla Steve McQueena?

Od czasów sukcesów legendarnych błękitno-pomarańczowych wyścigówek przed słynnym zakrętem Mulsanne przybyło wiele śladów hamowania, a samochody startujące w 24h Le Mans mocno się zmieniły. Dzisiaj w tym wyścigu triumfują bolidy dużo mocniejsze, szybsze i bardziej skomplikowane od tych dostępnych 50 lat temu. Hybrydowa Toyota TS050, którą zwycięstwo w ostatniej edycji legendarnego wyścigu odnieśli Sébastien Buemi, Kazuki Nakajima i Fernando Alonso ma doładowany motor V6, dwa silniki elektryczne, zawrotną moc 1000 koni mechanicznych i napęd na cztery koła. Czy właśnie do takiego samochodu wsiadłby Steve McQueen z zegarkiem TAG Heuer Monaco, gdyby film Le Mans miał powstać dzisiaj? Tego nie dowiemy się nigdy, ale to bardzo prawdopodobne.

Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
×
Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.

Comment here