Jeep Renegade 1,4 MultiAir Limited DDCT6: … wielki duchem

Obok Grand Cherokee czy choćby Cherokee, wielkością nie imponuje. Ale pozory często mylą. To twardy zawodnik. Przyrodzoną każdemu Jeepowi dzielność, ma w genach. Pomimo tego, że jego brat bliźniak nazywa się… Fiat 500X! Otóż, oba auta są technicznymi bliźniakami. Ale jak to wśród bliźniąt bywa, maja zdecydowani różne charaktery.  Jeden woli miejski bulwar. Drugi – górskie wycieczki.


 

Z wyglądu przypomina japońskie Kei Cars. Jest zwarty, kwadratowy, bardzo kanciasty. Ale o większości finezyjnych terenówek świat dawno już zapomniał. A stylistyczne dinozaury, maja się nieźle. Tak, Renegade zaprojektowano przy pomocy ekierki! No to co? W ortodoksyjnie prostej sylwetce najlepiej widać umiar. A za to właśnie kochamy Jeepa. Za prostotę. Ale, prostota nie przeszkadzała w dodaniu kilku stylistycznych smaczków.  Ot, choćby dwukolorowy przód z grillem w stylu CJ 2A. Styliści Fiata, który jak wiadomo jest właścicielem marki, postarali się o więcej detali, przykuwających uwagę. Na przykład okrągłe, w lekko nostalgicznym stylu reflektory z diodami do jazdy dziennej. Vintage w najlepszym stylu.

 

Z profilu auto przypomina nieco poprzednie generacje Jeepa Wranglera i Cherokee. Tył, to wprost stylistyczne szaleństwo. Obok dominującego koloru (nadwozia), mamy jeszcze czarny, masywny zderzak i srebrna osłonę w stylu dyfuzora. No i piękne, designerskie lampy, z czarną obwódką i z przezroczystym „iksem”. Trudno od zgrabnie wystylizowanego kuperka wzrok oderwać.

 

We wnętrzu także widać włoską szkołę designu. Nie szukajmy twardych, nieprzyjemnych w dotyku plastików do jakich przez lata amerykański producent nas przyzwyczaił. Bo ich tam nie ma! Jest przytulnie i jeżeli nie luksusowo, to przynajmniej bardzo porządnie! W oczy rzuca się przede wszystkim panel środkowy z dużym, czytelnym i idealnie ergonomicznie, „zawieszonym” wyświetlaczem. Pod nim, sterowanie klimatyzacją i strefą audio. Nad dźwignią automatycznej skrzyni biegów wejście USB 2.0 i gniazdo do ładowania telefonu. Panel przed oczyma kierowcy czytelny i po włosku; gustowny.

 

Warto podkreślić, że wnętrze zbudowano z pomysłem. Cieszą takie dodatki jak chwyt dla pasażera przedniego fotela. Pomimo, z pozoru nielogicznego umiejscowienia – bardzo ułatwia zajmowanie miejsca w wysokim samochodzie. Kilka srebrnych dodatków w postaci lamówek wokół głośników czy wylotów nawiewu podkreśla lekki, lifestylowy look auta.

 

Fiat do napędu Renegade przeznaczył 7 różnych silników. Trzy z nich to benzynowe 1,4 MultiAir o mocach 140 i 170 KM oraz starsza jednostka 1,6 E-Torque o pojemności 1,6 i mocy 110 KM. Cztery kolejne, to diesle MultiJet o pojemności 1,6 i mocy 120 KM oraz 2,0 – 120, 140 i 170 konne. Pod maską testowego Renegata pracował 170 konny, 1,4 litrowy, wsparty turbiną motor MultiAir. Nominalne 170 KM jednostka osiąga przy 5500 obrotach a 250 Nm. przy 2500 obrotach. Moc dystrybuuje automatyczna, 9 przełożeniowa skrzynia biegów DDCT. Jej praca wydaje się niespieszna. Kolejne przełożenia „wskakują” z lekkim opóźnieniem. Jednak, dane techniczne przeczą subiektywnemu odczuciu. 8,8 sekund do „setki” i prawie 200 km/h maksymalnie, robią niezłe wrażenie.

 

To, czym kierujemy się przy zakupie nowego auta jest apetyt na paliwo. I tu spore zaskoczenie. W samochodzie o aerodynamice kiosku z gazetami automatyczna skrzynią biegów udało nam się uzyskać 9,0 z cyklu miejskim, 6,2 w trasie i 7,2 średnio z całego testu. To tylko nieznacznie więcej, niż zakłada producent (8,8 miasto, 5,8 trasa i 6,9 średnio)

 

Renegade należy do rodziny SUV-ó, ale, oferuje naprawde offroadowe możliwości. Podstawowe własności terenowe: kąt rampowy wynosi 21,2 stopnia, natarcia 18 stopni, a zejścia – prawie 30 i dobre zawieszenie…

 

No właśnie, zawieszenie małego twardziela to jego wielki atut. Technicznie wygląda to tak, że dzięki wysoko zamocowanym amortyzatorom i sprężynom śrubowym, konstrukcja umożliwia Jeepowi bardzo głębokie ugięcie sprężyny tylnego koła (do 205 mm). Z przodu kolumny MacPhersona dają z kolei możliwość ugięcia przedniej osi o 170 mm. To oznacza nie tylko lepsza terenową dzielność, ale przede wszystkim lepsze zachowanie się auta w zakrętach.

 

Jak sprawuje się w praktyce włoski Jankes? Na „twardym” auto ma sporo wad auta terenowego. Jest twardsze, bardziej sprężyste od przeciętnego SUV-a. Ale, jest to twardość do zaakceptowania. Jednak dużo lepiej jeździło mi się Renegade tam, gdzie kończy się miasto. Choć i w miejskiej dżungli kwadratowe pudełeczko nieźle sobie radzi. Perfekcyjnie szturmuje torowiska i wysokie krawężniki. Uterenowione auta z wyższym prześwitem to bardzo czesto średnio precyzyjny układ kierowniczy. Tu, Jeepowi Renegade niż zarzucić się nie da. A ponieważ układ kierowniczy Fiat opracował dla kilku aut, równie dobrze sprawdził się w Renegade i Fiatach 500L/X.

 

Ile kosztuje Jeep Renegade? Ci, którzy spodziewali się, że bazujące na technologii Fiata 500X auto z logo Jeepa będzie kosztowało podobnie, raczej się rozczarują. Cena Renegade’a startuje od około 70 tysięcy. Kończą, standardowo i bez dodatkowych opcji na 128 tysiącach.

 

Jak sfinansować zakup? Opcji jest kilka. W przypadku kredytu udzielanego przez Fiat Bank, minimalna wpłata własna może wynieść 0% wartości kredytowanego samochodu. Dodatkowo Klient ma możliwość finansowania: ubezpieczenia spłaty kredytu, ubezpieczeń komunikacyjnych, wyposażenia dodatkowego samochodu, opłaty przygotowawczej i pakietu przeglądów okresowych. Inną ofertą FGA jest leasing operacyjny. Umowa zawierana jest na okres od 23 do 59 miesięcy z minimalnym czynszem inicjalnym nawet 0%. W FGA Leasing istnieje możliwość wliczenia ubezpieczenia samochodu AC/OC/NW, ubezpieczeń spłaty leasingu Bezpieczny Kredyt oraz Ubezpieczenia GAP w miesięczne raty leasingowe. W każdym momencie trwania umowy Klient może przełożyć miesięczną spłatę raty leasingowej bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Rata zostaje przesunięta na koniec okresu leasingowania.

 

Renegade to typowy przedstawiciel segmentu kompaktowych SUV-ów. I choć na to nie wygląda, ma wymiary podobne do ASX-a czy Tiguana. N pewno jest też „pełnowartościowym” Jeepem! Lepiej niż przyzwoicie spisuje się na twardym, a „offroadowej” dzielności mogłaby mu pozazdrościć niejedna „dorosła” terenówka. Gdyby tylko mniej kosztował…

autor: Artur Balwisz