AutoMotoTesty

Jeep Compass II 2.0 Multijet 4X4 MT6 140 KM: Nasz drogi Jeep

Jeep Compass I generacji, (premiera w 2006 roku) był jedną z ostatnich prób ratowania sytuacji ekonomicznej Chryslera. Wkrótce okazało się, że próba nie była udana. Chrysler, który od 1998  roku był w aliansie z niemieckim Daimlerem; ostatecznie w 2009 ogłosił bankructwo. Samo auto jednak przeżyło…


autor: Artur Balwisz


Dlaczego? To trudno powiedzieć. Tamten Compass miał generalnie jedna wadę. Brakowało mu… zalet. Może i pomysł kompaktowego crossovera głupi nie był. Ale wykonanie – dość ułomne. Motoryzacyjny Quasimodo 5 lat po premierze przeszedł pierwszy lifting a dwa lata później, drugi. Po 2013 roku zaczął przypominać samochód. Wreszcie; niebrzydki. W 2014 właścicielami Chryslera stał się włoski Fiat. I… historia Jeepa Comapssa ruszyła od nowa. Nowy Pan zapowiedział kolejną generację. I w 2017 roku – doczekaliśmy się…


 


Co się zmieniło? A wszystko! FCA projektując Compassa postanowiło zdyskontować sukces Jeepa Renegade. I zagrał na nostalgii. Bo choć nadwozie bardzo przypomina Renegade, nie brak mu też odniesień do prawdziwej ikony stylu, czyli Wranglera. Nowego Compassa ze średnio udanym  poprzednikiem łączy go tylko logo i tradycyjny, siedmioszczelinowy grill. Zabawa konwencją sprawiły, że kompaktowy crossover prezentuje się zdecydowanie mniej kompaktowo; za to bardziej offroadowo. I to była dobra zmiana.


 


Wnętrze bardzo „Renegadowe”. A to oznacza to, że w kokpicie czuć… Fiata. Z tym, że nie jest wada. Fakt, plastiki nie są tak przyjemne w dotyku jak u konkurencji ale nie ma też powodów żeby na  nie narzekać. Za to każdy detal, który częściej styka się  z dłonią kierowcy obszyto skorą. Najważniejsze jest to, że w kabinie nic nie skrzypi ani nie trzeszczy. Świetnie prezentuje się duży ekran nowego systemu multimedialnego. Jest bardzo wyraźny i idealnie czuły na dotyk. Interfejs systemu znacznie usprawniono. Do jego działania nie można mieć zastrzeżeń. Kapitalne wrażenie robi 7-calowy ekran pomiędzy zegarami. Jest ładny, czytelny  ergonomicznie wpasowany.


 


Wnętrze, to przestrzeń dla kierowcy i pasażerów. W tym przypadku, można mówić o aucie dla prawie 5 osób. Prawie, bo tylna kanapa daje komfort dla 2 pasażerów, ale ten trzeci, ze środkowego miejsca, też nie ma zbyt wielu powodów do narzekań. Większość aut z napędem 4X4 ma bardzo wysoki i szeroki tunel środkowy. I tu spora niespodzianka. Jeep zrobił to po swojemu czyli inaczej. Tunel jest, ale ani szeroki ani wysoki. Siedząc na miejscu środkowym nie czujemy się tak, jak na grzbiecie zapasionej szkapy.


 


Z przodu, oczywiście siedzi się bardzo wygodnie. Przednie fotele są wygodniejsze od tych, które proponuje VW w Tiguanie, Ford w Kudze czy Hyundai w Tucsonie. Wyprofilowano je tak, że trzymają dobrze zarówno tułów jak i to poniżej, co już tułowiem nie jest. Nawet w ostrych zakrętach ta część ciała nie będzie się przemieszczać odwrotnie do kierunku jazdy.

Do tyłu, bez problemu zapakujemy osoby o ponadstandardowym wzroście nie martwiąc się o przestrzeń nad głowami. A o tym, czy ci wysocy znajdą miejsce na kolana zadecyduje to, kto siedzi z przodu. Bo choć Compass jest od Renegade obszerniejszy, to powstał na tej samej płycie podłogowej i… czasami to czuć.


 


Bagaż ma za to wyjątkowo wygodnie. Ponad 440 litrów do li9nii oparcia, 770 litrów do dachu i 1700, kiedy położymy oparcie. Podłoga jest równa ale próg załadunkowy, który dodatkowo pełni role usztywnienia nadwozia na skręcanie, jest dość wysoki. Innymi słowy, coś za coś. I tu konkurencja z Niemiec, Japonii czy Korei zrobiła to inaczej, by nie powiedzieć że nieco lepiej.

Do napędu auta Fiat proponuje 140 i 170 konne jednostki zasilane benzyną albo 120, 140 i 170 konne diesle. My, jeździliśmy 140 konnym dieslem Multijet II. Pełnię mocy jednostka osiąga przy 4000 obrotach a 350 Nm. momentu obrotowego, już od 1750 obrotów. A to oznacza, że samochód, choć do ostrej jazdy na pewno nie został stworzony, zbiera się nadzwyczaj sprawnie. 10 sekund do setki to zacny wynik.. Tak jak i około 190 km/h prędkości maksymalnej. Napęd na wszystkie koła przenosi skrzynia manualna o 6 przełożeniach. Dystrybucja mocy odbywa się bardzo płynnie. Kolejne biegi wskakują lekko i zawsze na swoje miejsce. Jeżeli o skrzyni można powiedzieć, że jej praca jest intuicyjna to tej, jest!


 

Spalanie, tak jak w przypadku fiatowskich diesli bywa – nad wyraz skromne. Według producenta; 6,1 w mieście, 4,7 w trasie i 5,2 średnio. Według nas: 6,6 w mieście, 4,5 w trasie i 5,0 średnio. Czyli, mniej niż zakłada FCA!

Jak jeździ Compass? Tak jak SUV z terenowymi koneksjami. Jest twardy, ale bez przesady. Inna sprawa, że przy słusznym „wzroście” pojazdu. delikatniejsze zawieszenie mogłoby być wprost niebezpieczne. Na równej nawierzchni, jazda to czysta przyjemność. Na dziurach, czuć że jedziemy SUV-em bardzo terenowym. Układ kierowniczy – wystarczająco czuły. W terenie, też powodów do narzekań nie ma. Może, poza jedną. Kąt natarcia wynosi prawie 17 stopni. I fajnie, szkoda tylko że styliści w pogoni za uroda nie pomyśleli o innym ukształtowaniu dolnego profilu zderzaka. Krótko mówiąc, jeżeli na chwile się zapomnimy, dość szybko możemy go stracić…


 


Testowy Compass był autem czteronapędowym. Za napęd odpowiadał układ Jeep Active Drive. System jest w pełni automatyczny i nie wymaga interwencji kierowcy. Zapewnia korektę odchylenia w trakcie dynamicznych manewrów, poprawia zachowanie auta zarówno w warunkach podsterowności jak i nadsterowności.  Jeep Active Drive może dostarczyć 100% mocy silnika na to każde z kół, polepszając przyczepność w warunkach kiepskiej trakcji.  Technicznie, JAD to nic innego jak tzw. „mokre sprzęgło” umieszczone w module tylnego napędu, które wykorzystując odpowiedni algorytm zapewnia właściwe przyłożenie momentu we wszelkich warunkach jazdy. W tym, na nawierzchniach o słabej przyczepności ale także agresywnym ruszaniu i dynamicznej jeździe. System preselekcji (ustawienie automatyczne, śnieg, błoto, piasek) pozwala na „uszczegółowienie” pracy Jeep Active Drive.


 


W przypadku ceny Jeepa Comapssa, aż chciałoby się zapytać ile to kosztuje i dlaczego tak drogo. Niestety,  Compass jest najdroższy w swojej klasie. Ceny startują od 99,8 tys. złotych, (a kończą na 157) gdy najtańszego Tiguana wyceniono na 90 tys., Kugę na 94 a Tucsona – na 86.  Dlaczego? No cóż, Fiat wysoko ceni swoje auta, by zaoferować klientom sporo upusty i częste promocje. Poza tym, w przypadku tego auta, na cenę wpływa historia, nimb otaczający markę i kilku innych trudnych do oszacowania czynników.

Jak sfinansować zakup? Opcji jest kilka. W przypadku kredytu udzielanego przez Fiat Bank, minimalna wpłata własna może wynieść 0% wartości kredytowanego samochodu. Dodatkowo Klient ma możliwość finansowania: ubezpieczenia spłaty kredytu, ubezpieczeń komunikacyjnych, wyposażenia dodatkowego samochodu, opłaty przygotowawczej i pakietu przeglądów okresowych. Inną ofertą FGA jest leasing operacyjny. Umowa zawierana jest na okres od 23 do 59 miesięcy z minimalnym czynszem inicjalnym nawet 0%. W FGA Leasing istnieje możliwość wliczenia ubezpieczenia samochodu AC/OC/NW, ubezpieczeń spłaty leasingu Bezpieczny Kredyt oraz Ubezpieczenia GAP w miesięczne raty leasingowe. W każdym momencie trwania umowy Klient może przełożyć miesięczną spłatę raty leasingowej bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów a rata zostanie przesunięta na koniec okresu leasingowania.

Jak można podsumować test Compassa? No cóż, na pewno doskonale wygląda, jeździ lepiej niż nieźle a z motorem diesla jest bardzo oszczędny. Nasz drogi Jeep ma tylko jedna wadę. Zgadnijcie jaką?

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts

Comment here