AktualnościAutoMotoTesty

Hyundai Santa Fe 2,0 CRDI 185 KM 4X4 AT8: Nazywam się Santa…

Kiedy Koreańczycy na początku wieku projektowali Santa Fe, chyba nie myśleli o Europie. Auto miało trafiać na rynek północnoamerykański. Także z myślą o kliencie z USA czy Kanady inżynierowie Hyundaia pomyśleli na napędzie AWD. O pomoc w jego zbudowaniu poprosili nawet fachowców ze Stayera. Potem, pojazd szybko trafił do Europy. I… tak zostało. Kolejne generacje sprzedawały się coraz lepiej. Bo i Santa Fe się europeizował. W 2018 roku zadebiutowała IV generacja flagowego SUV-a z Korei. Koherentna z nową linią modelową, którą zainaugurowała Kona. Teraz Santa Fe ma zalety poprzedników. Za to pozbył się ich wad.



To, co rzuca się w oczy to zaprojektowany od nowa grill. Po raz pierwszy, ta część Santa jest ładna, by nie powiedzieć – imponująca. Nieregularny kształt, wzór kratki a do tego cała bateria lamp po obu jego stronach robią kapitalne wrażenie. Tak, ta część pojazdu jest zdecydowanie najładniejsza.

Profil przypomina poprzednika. Ale, nie oszukujmy się, jeśli projektant ma zamiar stworzyć uniwersalną i nie raniącą oczu konstrukcję – niewiele może wymyślić. Zatem, sylwetka jest w dobrym tego słowa znaczeniu; klasyczna. W eksterierze można dopatrzeć się nieco z nowe Tucsona i , jak już wspominałem – trochę z poprzednika. W sumie, dobry standard.



Tył, bardzo podobny to mniejszego i popularniejszego Tucsona. Tylko, bardziej masywny. Ale zarówno tylne lamy jak i elementy konstrukcji przypominają o oczko mniejszego SUV-a z kolekcji Hyundaia.

Kokpit, w IV generacji przeszedł głęboką metamorfozę. W skrócie, przestał być… siermiężny. Nabrał cech luksusu. Lepsze materiały i montaż. No i zdecydowanie lepszy wygląd. Tym razem, nie można się też przyczepnic do ergonomii. Zarówno rozmieszczenie jak i łatwość obsługi są na doskonałym poziomie. Jest też nowy infotainment. Na szczęście, sterowanie nim jest zdublowano. Można go obsługiwać z kierownicy wielofunkcyjnej, tradycyjnych przycisków i via ekran. A`propos ekran. Jest czuły w dotyku ale, jak na tak gabarytowy kokpit,  trochę za mały. Dwa dodatkowe cale zrobiłyby różnicę. Próbując ogarnąć Apple Car Play na ekranie, miałem wrażenie że powinienem przejść szkolenie snajperskie. Zmiany objęły też system audio. Ten który się pojawił jest naprawdę dobry. Może nie audiofilskim, ale porządny.



Śladem innych producentów, Koreańczycy zdecydowali się dać Santa Fe sporo autonomii. Zestrajając aktywny tempomat, asystenta pasa ruchu kilka innych systemów pojazd potrafi jechać bez ingerencji kierowcy. Jeszcze nie na stałe, ale dłużej niż konkurenci nie prosi o położenie rąk na kierownicy. Przy okazji – warto dodać, że autonomia w wykonaniu Hyundaia działa precyzyjnie.

Także do pojemności kokpitu pretensji mieć nie można. Przednie fotele są miękkie i wygodne. Mają szeroki zakres regulacji, w tym podparcia ud. Tylna kanapa – równie wygodna. I tak jak fotele, ma spory zakres regulacji. Miejsca jest tyle, ile w pełnowymiarowym SUV-ie być powinno. Nawet to środkowe, na tylnej kanapie nie jest atrapą. Tunel środkowy jest szczątkowy Stąd, nic nie ogranicza przestrzeni na stopy. Innymi słowy 5 osób podróżuje w samochodzie w warunkach komfortowych. A 7, bo dwa dodatkowe miejsca leżą złożone pod podłogą ponad 620 litrowego bagażnika – wygodnie. Do tego, otoczone sporą dawką luksusu. Warto dodać, Hyundai jako pierwszy w Korei zrozumiał że luksus nie ma nic wspólnego z dalekowschodnim blichtrem ani jankeską siermiężnością. Dlatego wnętrze jest par excellence  – europejskie.



A propos bagażnika, warto jeszcze dodać, że ma podwójną podłogę. Strefę pod pierwszą podłogą została podzieloną na dwie części. Ta bliższa klapy jest schowkiem na drobiazgi i zwijaną roletę. W głębi są duże skrytki, w których można pomieścić sporo przedmiotów. Styropianową wkładkę dzielącą tę przestrzeń na trzy części można wyjąć powiększając przestrzeń na mniej drobne „drobiazgi”. Nie zapomniano o haczykach na siatki z zakupami, dobrym oświetleniu, gniazdku i przyciskach do składania oparć.



Pod maską żadnych fanaberii czy downsizingu. Dwa motory diesla o pojemności 2,0 i mocach 150 i 185 KM i ten trzeci – 2,2 litrowy o mocy 200 KM. Napęd AWD, w zależności od mocy silnika przenosi 6 stopniowy manual (150 KM) i 8 stopniowy automat (185 i 220 konny). Auto testowe wyposażono w silnik 185 konny i skrzynię automatyczną. Taki tandem rewelacyjnie sprawdza się w trasie. Jednostka jest naprawdę dynamiczna a przy tym oszczędna. Najważniejsze parametry: przyspieszenie 0-100 to 10,3 sekundy i około 200 km/h maksymalnie. Według producenta auto „popija” około 7,3 litra w ruchu miejskim, 5,5 w trasie i 6,2 średnio. W naszym, ponad 1200 kilometrowym teście spalanie w ruchu miejskim wyniosło około 9 litrów, w trasie 6,5 a średnio 7 litrów.



W trasie auto sprawdza się doskonale. Elastyczna jednostka zapewnia dobre właściwości trakcyjne. Santa Fe sprawnie łyka kilometry. Jest przy tym zaskakująco zwinne. Warto też dodać, że nawet w ciasnym zakręcie nie ma tendencji, że tak eufemistycznie to określę, gubienia toru jazdy. Warto jednak pamiętać, że dość miękko zestrojone zawieszenie średnio toleruje  zbyt zdecydowane ruchy kierownicy. Gwałtownie potraktowany nie zgubi wprawdzie toru jazdy, ale może się bardzo głęboko… ukłonić poboczu. Dla mniej wprawnego kierowcy może być to spory problem. Układ kierowniczy dość precyzyjny. Jasne, nie jest to precyzja znana z Tucsona, ale jak najbardziej dostosowana do gabarytów i przeznaczania pojazdu.



O ile w rasie auto jest doskonałym towarzyszem odrazy, a tyle w mieście – nieco mniej. Gabaryty sprawiają, że manewrowanie po zatłoczonym parkingu może być skomplikowane. I niewiele pomogą tu kamery 360. Czasem trudno wjechać w zwymiarowane pod mniejsze gabarytowo auta miejsce parkingowe. A jeśli już zmieścimy pojazd, trzeba jeszcze z niego wysiąść. A to może być trudne…

Jaki jest Santa Fe? Duży. Nawet bardzo duży. Gabarytami bliżej mu do SUV-ów z rynku amerykańskiego. To paradoksalnie; wada i zaleta. Jednak w moim odczuciu, to najciekawszy pełnowymiarowy SUV na polskim rynku. Tylko, trochę drogi…

Zalety:
– przestronny
– dobrze wykonany
– oszczędny

Wady:

– cena

– podatny na przechyły

Podstawowe parametry techniczne:
Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4770/1890/1680/2765

Silnik: turbodiesel
Pojemność: 1995 cm3
Moc maksymalna: 185 KM przy 4000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm. od 1750-2750 obr./min
Napęd: AWD

Skrzynia: automat 8 przełożeń
Osiągi (0-100 km/h): 10,3 s

Prędkość maksymalna: 197 km/h
Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 7,3/5,5/6,2

Spalanie w teście: 9,0/6,5/7,0

Pojemność bagażnika: 625

Pojemność zbiornika paliwa 70l

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts