AutoMotoTesty

Hyundai Kona T-GDI 1,6 7DCT 177KM: Prawie SUV

SUV-y i crossovery pokochaliśmy miłością bezwarunkowa. I to tak bardzo, że za kilka lat sedany, kombi i hatchbacki będą zupełnie demode. Jeżeli jakiś koncern nie ma w swojej ofercie pełnej gamy „pseudoterenówek”, to ma problemem. Hyundai już ma całkiem sporą reprezentację w tych segmentach z flagowym Santa Fe oraz bijącym rekordy sprzedaży Tucson. Koreańczykom wyraźnie brakowało jednak auta, które powalczyłoby o serca i kieszenie klientów segmentu B, bo i20 Active nawet crossoverem trudno było nazwać. W końcu, w 2017 pojawiła się Kona.


 


W Hyundaiu postawili na styl. Kona prezentuje się niecodziennie. Przód, to sporych gabarytów grill i bateria lamp. Doskonale prezentują się wąskie, diodowe do jazdy dziennej. Niżej, osadzone nieco głębiej te główne. Jest i trzecia para. W zderzaku pod grillem – lampy przeciwmgłowe. Całość, robi co najmniej dobre wrażenie.

Stylistyka tyłu równie odważna. Światła główne osadzono wysoko. To bezpieczne rozwiązanie ze względu na kamienie czy grudy ziemi. Szczególnie, jeżeli czasem musimy zjechać z asfaltu. Pod nimi drugi zestaw doświetlający. Niczym w koszyczku, za to na tej samej wysokości i w podobnym (stylistycznie) anturażu co przednie; umieszczono światło awaryjne, cofania i tylne przeciwmgłowe. Osłonę podwozia gustownie wkomponowano w zderzak.


 


Z profilu, typowo dla SUV-ów i crossoverów. Widać wyraźnie, że Kona „stoi” dość wysoko. Ale nie tylko prześwit nadaje autu terenowego wyglądu. Nadkola i progi zabezpieczono plastikowymi odbojnikami. I nawet jeśli ich praktyczność jest dyskusyjna, prezentują się doskonale. Lekkości karoserii  nadaje schodząca ku dołowi linia dachu. Dzięki temu crossover upodobnił się do hatchbacka. Stylu dodaje też dwukolorowe nadwozie. Dzięki wyraźnemu odcięciu dachu, Kona wydaje się większa.


 


Do kabiny wsiada się wygodnie. Szeroko otwierające się drzwi ułatwiają zajęcia miejsca na przednim fotelu i kanapie. Pojemność kabiny bez zarzutu. Nie brakuje miejsca nad głową. Także wszerz i wzdłuż jest całkiem dobrze. Na tylnej kanapie, nawet, jeżeli kierowca mierzy ponad 180 cm, wciąż pozostaje sporo miejsca. Ale, jest jedno, za to spore zastrzeżenie. Pochylenie oparcia i długość siedziska nie są idealne. Efekt? W dłuższej trasie „czuć plecy”. A i nogi potrafią cierpnąć.


 


Doceniamy wykończenie kokpitu. Materiały są co najmniej dobrej jakości. Zabrakło tylko… kolorów. Gdyby nie kontrastowe wstawki, całość tonęła by w morzu smutnej szarości. Jakby w opozycji – kolorowy, duży rozbudowany wyświetlacz head-up display. Boli tylko cena tej opcji. Po tak niecodziennie zaprojektowanym aucie, spodziewałem się wnętrzarskiej ekwilibrystyki. Ale radykalny projekt nie zawsze oznacza projekt dobry czy ciekawy. W Hyundaiu szybko to zrozumieli. Topografię i design kabiny można skonstatować jako miszmasz akuratności, ergonomii i odrobiny szaleństwa. Za to bagażnik rozczarował. 360 litrów w konfiguracji 5-osobowej i 1140 po złożeniu oparcia nie powala. Konkurencja, oferuje znacznie więcej. Przykładowo: Seat Arona to 400 litrów a Citroen C3 Aircross 410.


 


Pod maską Kony Hyundai  montuje diesle 1,6 o mocach 115 i 136 KM i jednostki zasilane benzyną. Pierwszy, litrowy to trzy cylindry i 120 KM mocy. Drugi, dysponujący 177 KM ma pojemność 1,6 litra. W testowej Konie pracował najmocniejszy w gamie, doładowany, czterocylindrowy motor o pojemności 1.6 litra. 177 koni uzyskiwane przy 5500 obrotach i 242 Nm. (w zakresie od 1500 d0 4500 obrotów) pozwala na sprint do pierwszej setki w około 7,8 sekundy i zadowalające 210 km/h. Silnik ma wadę – jest głośny. Do tego średnio wygłuszony kokpit. Dlatego po ostrzejszym dodaniu gazu, efekty słyszymy w kokpicie


 


Napęd na obie osie przekazywał 7-biegowy dwusprzęgłowy automat DCT. Mam do jego pracy sporo zastrzeżeń. Po pierwsze, reaguje ospale. Po drugie, potrafi się pomylić. I pół biedy, kiedy zrobi to w czasie spokojnej jazdy w szpalerze aut. Zdarzyło mi się jednak, że skrzynia DCT myliła się przy wyprzedzaniu. Kilka razy zamiast wejść na bieg wyższy – redukowała. Zdarzyło się też, ze zamiast redukcji, automat wszedł bieg wyżej. Właśnie wtedy, gdy potrzeba było więcej mocy, zdecydowanie jej zabrakło.

Ekonomicznie, do motoru T-GDI nie mam większych zastrzeżeń. Producent deklaruje średnie spalanie na poziomie 7,3 litra w cyklu mieszanym. W naszym teście Kona pobierała około 6 litrów w trasie. Średnie spalanie z całego testu to 6,9 litra. Wynik niezły, zwarzywszy że auto napędzał mocny benzynowy motor. A napęd na obie osie przenosiła skrzynia automatyczna.


 


Zawieszenie, w zależności od silnika i rodzaju napędu jest różne! Słabsza Kona ma z tyłu belkę skrętną. Mocniejsza, jeżeli jeszcze „domówimy” napęd 4X4 – układ wielowahaczowy W obu przypadkach, jest dość sztywno. Ale resorowanie – dostatecznie sprężyste. Pewność prowadzenia, przy belce – jest niezła, ale z drobnymi zastrzeżeniami. Przy układzie wielowahaczowym, nie budzi zastrzeżeń. Układ kierowniczy precyzyjny i bezpośredni. Ponieważ, testowe auto dysponowało napędem 4X4, a więc o podsterowności czy nadsterowności mowy nie było. Kona, nawet w ciasne łuki wpisywała się precyzyjnie. I równie precyzyjnie z nich wyjeżdżała.

W Hyundaiu postawili na wysoki poziom bezpieczeństwa auta. Lista wyposażania w ramach pakietu Smart Sense obejmuje system FCA (Forward Collision Alert który sam zwalnia a nawet zatrzymuje auto, gdy czujnik wykrywa przeszkody) z układem rozpoznawania pieszych i samochodów , asystenta pasa ruchu z korektą toru jazdy, automatyczną zmianę ze świateł drogowych na mijania, monitorowanie skupienia uwagi kierowcy, asystenta martwego pola i działający przy cofaniu system ostrzegania przed pojazdami nadjeżdżającymi z boku.

Nie ma na rynku crossoverów i SUV-ów auta, które poleciłbym bez zastrzeżeń. Kosztująca od 66 do 115 tys. złotych Kona to niezła propozycja. Pojazd nie jest pozbawiony wad. Ma jednak zdecydowanie więcej zalet.

Wady:

– praca skrzyni biegów

– kiepskie wygłuszenie kokpitu

– mały bagażnik

 Zalety:

-wygląd

– pojemne wnętrze

– umiarkowany apetyt na paliwa

– cena

– możliwość zamówienia napędu 4X4

Podstawowe wymiary zewnętrzne:

Długość 4165 mm

Szerokość 1800 mm

Szerokość z lusterkami bocznymi 2090 mm

Wysokość 1550 mm

Wysokość z relingami dachowymi 1565 mm

Rozstaw osi 2600 mm

Zwis przedni 845 mm

Zwis tylny: 720 mm

Prześwit 4×4: 210 mm

Wymiary wewnętrzne:

Odległość od siedziska przedniego do dachu: 1005 mm

Odległość od siedziska tylnego do dachu: 961 mm

Szerokość nad podłokietnikami z przodu: 1409 mm

Szerokość nad podłokietnikami z tyłu: 1385 mm

Parametry silnika i przeniesienie napędu:

Pojemność bagażnika: 361/1143 litry

Pojemność zbiornika paliwa: 50 litrów

Pojemność silnika: 1591 cm3

Maksymalna moc: 177 KM/5500 obr/min

Maksymalny moment obrotowy: 265 Nm. od 1500 do 4400 obr/min

Spalanie:

Średnie spalanie w cyklu mieszanym: (deklarowane przez producenta) 7,3 l

Średnie spalanie w redakcyjnym teście: 6,9 l

 

 

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts