AktualnościAutoMotoTesty

Hyundai i30 Wagon 1,6 CRDi 136 KM: Po prostu, kombi

W 2007 roku zastąpił Accenta. I w odróżnieniu od poprzednika, z miejsca zaskarbił sobie przychylność Europejczyków. W styczniu 2017 roku poznaliśmy III generację i30. Samochód urósł. Nieco zmienił kształty, a także dostał nowy, powalający wprost „uśmiech” …


autor: Artur Balwisz

foto: Leszek Cieloch


Już kiedyś o tym pisałem, ale… nie mogę się oprzeć pokusie, żeby zrobić to jeszcze raz. Koreańczycy mają niewyleczony kompleks Volkswagena. Auto, według sloganu reklamowego ma być nowym samochodem dla ludu. „New people’s car” kojarzy mi się ze starym samochodem dla ludu. No i… dobrze. Firma, która jeszcze niedawno była Kopciuszkiem na europejskim rynki, rzuciła wyzwanie motoryzacyjnej legendzie. Najważniejsze jest to, że wcale nie jest bez szans!


 


I30, choć firmowany przez koncern z dalekiej Korei, tak naprawdę jest na wskroś europejski. Zaprojektowany, przetestowany i wyprodukowany w Europie. Dla producenta jest flagowym i wolumenowym modelem. Po pierwsze, przynosi największe zyski. Po drugie, odzwierciedla nową filozofię projektowania. Otóż jest to samochód, który jest „nieco sportowy, z ponadczasową stylistyką połączy z praktycznym wnętrzem, nowoczesnymi systemami i oszczędnymi silnikami”. Czy tym razem teoria przeszła w praktykę?


 


Jak wspomniałem we wstępie, i30 III generacji to spora różnica w stylistyce. Owszem, w ogólnym zarysie przypomina II generację, ale… W oczy rzuca się od razu różnica gabarytów. Widać to szczególnie w wersji wagon, czyli; kombi. II generacja miała 4485 mm długości. III – 4585 mm. 10 centymetrów w aucie kompaktowym to sporo. Ale, owe 10 centymetrów tylko nieznacznie przełożyło się na ilość miejsca w kokpicie. Dlaczego? To proste! Rozstaw osi poprzedniej generacji wynosił 2650 milimetrów. III generacja, ma dokładnie tyle samo.

Zmiany stricte stylistyczne „dotknęły” przede wszystkim przód i tył auta. Grill zyskał nowy wygląd i przypominającą nieco tę z Infiniti, kratę. Na nowo wystylizowano przedni zderzak. Ładniejsze od poprzednika są też inaczej ukształtowane, LED-owe reflektory. Zmiany dodały i30 finezji.

Tył także zyskał nowy, zdecydowanie ładniejszy wygląd. LED-owe, stylistycznie bardziej wyraziste światła, sporo głębszych przetłoczeń, inaczej poprowadzona linia zderzaka. Wszystko to sprawia, że samochód wygląda nowocześniej i ciekawiej. Ale jest coś, co w tyle i30 Wagon nie do końca mnie przekonuje. To chroniący (przynajmniej w założeniu) podwozie czarny plastik, umieszczony tuż pod zderzakiem. Pomysł może i niezły, ale… mnie się nie podoba.


 


Wnętrze przeszło głęboka metamorfozę, ale… No właśnie jest i jedno, ale. Powiem tak, i30 nie należy do najtańszych aut na rynku. A w kokpicie nie do końca to widać. Owszem, aranżacja jest bardzo gustowna. Koreańczycy zadbali o ergonomię. Wszystko, czym musi zajmować się kierowca w czasie jazdy ułożono logicznie, ale materiały, z których to zrobiono są różnej jakości. Niestety, miękkie i doskonale prezentujące się plastiki sąsiadują z twardymi, nieprzyjemnymi w dotyku. Przykład pierwszy. Górną część deski, tak zwane podszybie zrobiono, przynajmniej w części, z lepszej jakości tworzywa. Ale, tylko cześć! Panele z przyciskami do sterowania szybami są za to twarde wprost nieprzyjemne w dotyku. Dziwne i nielogiczne, bo doskonale zaprojektowane i rozplanowane wnętrze, sporo na tym traci. To wszystko wygląda tak jakby zbyt dużo detali Hyundai przejął z Kii Ceed. Wiem, to się nazywa unifikacja (czytaj: oszczędność), ale tamto auto jest postrzegane bardziej „budżetowo”. A Hyundai i30, to… Hyundai i30!


 


Ilość miejsca w aucie na pewno nie jest rekordowa. Nie ma jednak powodów do narzekań. Z przodu siedzi się bardzo wygodnie. Miejsca ani nad głową i na kolana nie brakuje. Nawet bardzo wysoki kierowca i pasażer nie będą mieli z przestrzenią kłopotu. A dzięki dobremu rozplanowaniu kabiny nie ma też kłopotu z dosięgnięciem do najdalej nawet odsuniętego elementu sterowania. Powiem wprost, pozycja za kierownica jest, w mojej opinii, najlepsza w klasie.

Z tyłu, już tak różowo nie jest. Przestrzeń dla pasażerów kanapy jest ograniczona. Jeżeli dodatkowo kierowca mierzy ponad 180 cm, równie wysoki pasażer nie będzie miał zbyt dużo przestrzeni na kolana. Dach w prezentowanym modelu delikatnie, ale jednak schodzi ku tyłowi. Wystarczy to jednak, żeby nie każdy czuł nad głowa wystarczająca ilość przestrzeni. Plusy? A proszę bardzo! Tylna kanapa jest na tyle szeroka a tunel środkowy na tyle niski, że z tyłu można dość swobodnie podróżować w 3 osoby.


 


Dlaczego nowy i30 jest aż o 10 cm dłuższy od poprzednika? A to akurat najlepiej widać w bagażniku. Ten, jest przeolbrzymi. Ponad 600 litrów w standardzie i 1650 po złożeniu kanapy robi wrażanie. Projektanci poświęcili sporo czasu na prace nad aranżacją jego komory. Ta, zaskakuje nie tylko pojemnością i ustawnością, ale także funkcjonalnością. To wszystko dzięki genialnej adaptacji powierzchni w miejscu pomiędzy dolną półką bagażnika a miejscem na koło zapasowe. Udało się tam zmieścić 7 schowków! I to na tyle dużych, aby zachować porządek w bagażniku a dodatkowo powiększyć i tak już ogromną przestrzeń bagażową. Dziwne, ale ta część wnętrza jest traktowana po macoszemu. A szkoda, bo nieco uwagi, dobry koncept i zyskujemy praktyczną przestrzeń na drobiazgi.

Dotychczas Hyundai nie rozpieszczał ilością jednostek napędowych. Tym razem, można mówić o już o całej gamie. W ofercie trzy silniki benzynowe (1,0 TGDi, 1,4 TGDi oraz 1,4 MPi) oraz oczywiście diesel. Konkretnie 1,6 CRDi, za to w trzech wersjach: 95, 110 i 136 KM.


 


Testowego i30 Wagon napędzał ten ostatni, a więc 136 konny diesel. Pełną moc motor osiąga przy 4000 obrotów, a maksymalny moment: 280 Nm. w zakresie od 1500 do 3000 obrotów. To wystarczy na rozpędzenia auta do 200 km/h i „zrobienie” pierwszej setki w 10,6 sekundy. Według producenta, samochód powinien spalić odpowiednio: 4,7 litra w mieście, 4,1 w trasie i 4,3 średnio. Może i mógłby. Tyle, że w teorii. W praktyce nie jest tak różowo. Testowe auto zasysało w mieście trochę poniżej 7 litrów. W trasie, około 6. Średnia z testu, to około 7 litrów. Niestety, spora w tym „zasługa” nowego, dwusprzęgłowego automatu. Skrzynia, choć zdecydowanie lepsza od poprzedniczki, jeszcze od europejskiego standardu odstaje. Na pewno jest mniej sprawna niż dwusprzęgłówki Forda, VW czy grupy PSA.

Układ jezdny, wyłączając oczywiście skrzynię, perfekcyjny! Dawno nie jeździłem samochodem, który dostarczył mi tyle niekłamanej przyjemności z jazdy. Układ kierowniczy jest nieprzesadnie czuły. Kierownica o idealnie dobranej grubości wieńca, stawia lekki opór. Wspomaganie dostrojono tak, aby kierowca czuł prowadzony pojazd. I chwała Hyundaiowi za to!



Zawieszenie pracuje cicho. Bardzo kulturalnie tłumi nierówności. I nic dziwnego. Producent nie bawił się w półśrodki i w miejsce belki skrętnej zastosował wielowahacz. Ten, bez względu na wersję auta, jest standardem. Jest jednak i coś na nie. Otóż, na bardzo nierównej nawierzchni w tyle auta słychać całe stado świerszczyków. Co piszczy i skrzypi? Nie wiem. Ale już czekam się lifting…

Ceny? No cóż, i30 wagon na pewno nie jest najtańszy w klasie. Najtańszy model kosztuje 69,5 tysiąca a najdroższy – 109,5. Mowa oczywiście o cenach regularnych, bez tzw. płatnych opcji.

Opcji finansowania zakupu jest kilka. W kredycie Hyundai Non-Stop Auto koszt wpłaty własnej klient ponosi tylko raz – na początku programu. Nową umowę może zawierać po 3-4 latach. Przy wymianie auta na nowy koszt wpłaty własnej finansowany jest sprzedażą poprzedniego samochodu. Po zakończeniu okresu kredytowania klient nie musi przesiadać się do nowego auta. Może spłacić pozostałą część kredytu i zatrzymać swój pierwszy samochód. Z kolei Hyundai abonament to wariacja na temat wynajmu długoterminowego. Klient płaci przez 12 miesięcy stałą opłatę, 13 miesiąc ma gratis, a po tym okresie może wymienić auto na nowe. Dla firm Hyundai przygotował leasing finansowy (od 12 do 60 miesięcy) i operacyjny (od 24 do 60 miesięcy). W obu przypadkach wpłata początkowa może wynosić od 0%, a wiek pojazdu plus okres leasingu nie mogą przekroczyć 11 lat.


 


Hyundai przeszedł bardzo długą drogę. Od wykpiwanego za kiepską jakość i stylistykę „jakiegoś tam auta z Korei”, po jednego z najważniejszych graczy na światowej scenie. Auta koreańskiego czebola mają jeszcze inna zaletę. Nie są elitarne „na siłę”. Hyundai celuje w maksymalnie szeroki wachlarz odbiorców. Swoje produkty projektuje i buduje w Europie. Dba też o europejską, jakość. I pewnie tym zaskarbił sobie przychylność kierowców starego kontynentu.

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts