AutoMotoFinansowanie

Hyundai i30 Fastback 1,4 T-GDI DCT7: Sedan bardzo inaczej

Hyundai i30 zadebiutował w 2006 roku. Powstał w europejskim centrum Hyundaia w Russelsheim na płycie podłogowej Kii Ceed. I do razu stal się hitem i lokomotywą sprzedaży. Tak samo, jak II generacja, która poznaliśmy w 2011 roku. Trzecia generacja zadebiutowała w 2016. W 2017 Hyundai dywersyfikując gamę nadwoziową dorzucił model o dość nieoczywistym wyglądzie i nazwie. Fastback to dość karkołomne nawiązanie do tradycji amerykańskich aut lat 60. Według Koreańczyków to „wyszukane, pięciodrzwiowe coupe”. Według mnie, coś pomiędzy sedanem a liftbackiem. Ale, jak go nie nazwać, to chyba najładniejszy przedstawiciel kompaktowego modelu i30. Wygląd to nie jedyny atut. Choć zdecydowanie go wyróżnia z całej rzeszy aut segmentu C. Bo pośród całej konkurencji, nie znajdziemy innego z takim nadwoziem.


 


Pojazd zbudowano na tej samej płycie podłogowej, co pozostałe wersje nadwoziowe I30 ale też siostrzanej Kii Ceed. Ma identyczny jak hatchback rozstaw osi. Za to nadwozie dłuższe o 155 milimetrów i o 30 mm niższe. Dzięki temu Fastback jest smuklejszy. I sprawia wrażenie większego. Z tą wielkością chyba jest coś na rzeczy. Bo przestrzeni w kabinie (przynajmniej optycznie) jakby więcej niż w przypadku hatchbacka. I do bagażnika uda się więcej zapakować. Żeby nie być gołosłownym: bagażnik w hatchbacku to 395 litrów w konfiguracji 5 osobowej i 1300 litrów po złożeniu kanapy. W Fastbacku – odpowiednio 450 i 1350 litrów…


 


Kokpit prezentuje się identycznie jak w innych wersjach nadwoziowych. Ergo, ma zalety, ale też kilka wad. Architektura bardzo czytelna. Jest gustownie, ergonomicznie. Dźwignie i przyciski sterujące życiowymi funkcjami pojazdu są rozmieszczone logicznie i blisko kierowcy. Tak, jakby po niemiecku. Ale materiały, z których kokpit poskładano, są różnej jakości. Miękkie i doskonale prezentujące się tworzywa sąsiadują z twardymi, nieprzyjemnymi w dotyku. Tak, jak w przypadku górnej część deski i podszybia. Zrobiono je z bardzo dobrej jakości plastiku. Ale, tylko w części! Tam, gdzie wzrok zazwyczaj nie sięga, jest twardo i mało przyjemnie. I w dotyku i optycznie. Górna część boczków drzwi miękka i elegancka. Panele z przyciskami do sterowania szybami, twarde niczym serce szefa, gdy prosimy go o podwyżkę.


 


Do napędu pojazdu producent proponuje diesle 1,6 o mocach 110 i 136 KM jak i benzynowce o pojemnościach: 1,0 i mocy 120 KM oraz 1,4 o mocy 140 koni. Tym razem do testów otrzymaliśmy najmocniejszy w gamie, turbodoładowany, czterocylindrowy silnik benzynowy 1.4 T-GDI o mocy 140 KM (przy 6000 obrotach) generujący 242 Nm. (od 1500 obrotów). Jednostka współpracowała z 7-biegowym, dwusprzęgłowym automatem DCT. System działa sprawnie, choć skrzyni przydałoby się więcej drapieżności. Wprawdzie biegi zmienia płynnie, ale reakcja na pedał gazu jest, co najmniej opieszała. DCT gubi się przy szybkiej redukcji. Dopiero tryb „Sport” przyspiesza działanie skrzyni i 140-konna jednostka pokazuje pazurki…


 


Ekonomicznie, zasilana benzyną jednostka T-GDI prezentuje średnią europejską. Producent deklaruje spalanie na poziomie 7,2 w cyklu miejskim, 5,2 w trasie i 6 litrów średnio. W naszym teście, w cyklu miejskim auto pobierało (w zależności od warunków drogowych i stylu jazdy) od 8,0 do 9,2 litra. W trasie – 6 a średnia z testu wyniosła 6,8 litra.

Do prowadzenia auta nie mamy najmniejszych zastrzeżeń. Hyundai i30 Fastback porusza się tak jak wygląda, czyli całkiem fajnie. Samochód świetnie trzyma się drogi. Reakcji na ruchy kierownicy, niczego zarzucić się nie mogę. Jest szybka i bezpośrednia. Fastback jest jednak wyraźnie sztywniejszy, niż hatchback. Inżynierowie Hyundaia mówili o 15-procentowym usztywnieniu zawieszenia. Nie oznacza to jednak, że jest twardo W porównaniu z hatchbackiem i kombi jest mniej sprężyście. Za to, adekwatnie do wyglądu nadwozia, jakby bardziej sportowo. Szczególnie jazda w ostrych zakrętach daje sporą frajdę.



I 30 Fastback nie ma konkurencji trudno, więc porównać go cenowo z innym autem. Ceny rozpoczynają się od 69,3 tysiąca a kończą, na 110.  Mowa oczywiście o cenach regularnych, bez dodatkowo płatnych opcji.

Opcji finansowania zakupu jest kilka. W kredycie Hyundai Non-Stop Auto koszt wpłaty własnej klient ponosi tylko raz – na początku programu. Nową umowę może zawierać po 3-4 latach. Przy wymianie auta na nowy koszt wpłaty własnej finansowany jest sprzedażą poprzedniego samochodu. Po zakończeniu okresu kredytowania klient nie musi przesiadać się do nowego auta. Może spłacić pozostałą część kredytu i zatrzymać swój pierwszy samochód. Z kolei Hyundai abonament to wariacja na temat wynajmu długoterminowego. Klient płaci przez 12 miesięcy stałą opłatę, 13 miesiąc ma gratis, a po tym okresie może wymienić auto na nowe. Dla firm Hyundai przygotował leasing finansowy (od 12 do 60 miesięcy) i operacyjny (od 24 do 60 miesięcy). W obu przypadkach wpłata początkowa może wynosić od 0%, a wiek pojazdu plus okres leasingu nie mogą przekroczyć 11 lat.


 


Hyundai, to typowy przykład, że jak się chce – to można! Koreański czebol przeszedł długą drogę. Od wykpiwanego za kiepską jakość i nieciekawą stylistykę, po ważnego gracza światowego rynku motoryzacyjnego. Przeniesienie centrum stylistyczne do Russelsheim dało świetnie efekty. Auta też stały się ciekawsze stylistycznie, lepiej wykończone. Wystarczy popatrzeć na rodzinę Hyundaia i30. Coraz odważniej skacze go gardeł niemieckiej konkurencji. Ba, Opla zostawił już daleko z tyłu. Plan na teraz? Pewnie Volkswagen. I tu Hyundai nie jest bez szans.

A i30 Fastback? Bezapelacyjnie, najciekawszy kompakt na rynku. Wyjątkowa stylistyka. Nietuzinkowa uroda. Sportowa sylwetka. Te atuty docenia ci, którzy nie chcą klasycznego sedana ani hatchbacka. Chcą za to auto, które nie szokuje stylistyczną dezynwolturą a wyróżnia się z tłumu…

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts