AutoMotoTesty

Honda Civic 5d 1,0 VTEC Executive: Ekologia, głupcze…

Honda Civic, jeden z najpopularniejszych a zarazem najdłużej produkowanych samochodów kompaktowych doczekał się głębokich zmian. X generacja, choć przypomina VIII i IX, przeszła prawdziwą metamorfozę. Nie, to nie była delikatna, stylistyczna ewolucja. „Ten” Civic, to efekt rewolucji.


autor: Artur Balwisz


 

Nadwozie, choć do poprzedniczek nawiązuje linią, zaprojektowano praktycznie od nowa. Samochód „wydłużył” się o 13,6 cm, jest o 2 cm niższy i 3 cm szerszy od IX generacji. Bardziej sztywną a jednocześnie lżejszą konstrukcje zbudowano na nowym podwoziu. I oczywiście z większym (o 3 cm) rozstawem osi. Sporo zmieniło się też w zawieszeniu auta. Konkretnie, belkę skrętną zastąpiła oś wielowachaczowa. A to oznacza lepszy komfort. Ale też pewniejsze i lepsze prowadzenie. Niestety, nie wszystko zmieniło się „na lepsze”. Z samochodu, poprzez zmianę usytuowania zbiornika paliwa, zniknął system Honda Magic Seats. I wreszcie to, co najbardziej oburzyło fanów marki. Wolnossące motory benzynowe zastąpiły te o mniejszej pojemności, za to wsparte turbiną…

 

Wróćmy jednak do wyglądu. To, co od razu rzuca się w oczy, to grill. Teraz, jakby smuklejszy i bardziej finezyjny. Po ingerencji stylistów wygląd też nieco bardziej sportowo. Obok pierwiastka sportu, nie brak mu elegancji. Tej, dodaje spory chromowany pasek biegnący od lewego do prawego reflektora. Oczywiście, przednie światła wyprodukowano w technologii LED.

 

Tył, to już inna historia. Sprawia wrażenie bardziej masywnego ale też bardzo sportowego. Nieczęsto tył w aucie podoba mi się, co najmniej tak, jak przód. Tym razem, może nawet bardziej. W mojej opinii, jest w „zadku” nowego Civica sporo sportowej finezji a jednocześnie solidność.



 

Wnętrze też po stylistycznym szlifie. Najważniejsze, to nowy zestaw wskaźników. To, co rzuca się w oczy, to 7-calowy wyświetlacz TFT-LCD. Sam wyświetlacz sprawia niezłe wrażenie. Jego otocznie, nieco gorsze. Plastikowa ramka skrzypi i jest nieco zbyt… plastikowa! Wydaje się, że niemiecka konkurencja bardziej się przykłada. Dalej, już zdecydowanie lepiej. Centralne miejsce przed oczyma kierowcy zajmuje cyfrowy obrotomierz z analogową lub cyfrową wskazówką i cyfrowy prędkościomierz. Po bokach tradycyjnie wskaźniki temperatury płynu chłodzącego oraz poziomu paliwa. Wygląd ekranu głównego można swobodnie zmieniać. Całość przedstawia się bardzo nowocześnie. A obsługa nowego systemu jest, w porównaniu do systemu znanego z poprzednich generacji, zdecydowanie bardziej intuicyjna. No, może, poza sterowaniem z kierownicy, do którego trzeba się przyzwyczaić. Materiały wykończeniowe co najmniej przyzwoite. Nieco zaskakuje gorsza jakość plastików na drzwiach i przy kolanach kierowcy. Za to spasowanie wszystkich elementów, co najmniej bardzo dobre.

 

Bagażnik, średnia europejska. 420 litrów (po złożeniu oparcia, 1209). Na minus zapisujemy wysoki próg załadowczy. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sztywność nadwozia wynika miedzy innymi i ze wzmocnienia tego elementu. Ale, jest wysoko i już…



 

Jednak clou całej metamorfozy Civica, to całkowicie nowe jednostki napędowe. Jak już wspomniałem, Honda definitywnie pożegnała wolnossące motory. Zastąpiły je mniejsze, za to wsparte turbiną. Skąd zmiana? Ekologia, jego mać… Motory wolnossące nie były już w stanie sprostać coraz bardziej rygorystycznym normom spalania. Czy ową zamianę czuć? Różnie. W przypadku 180 konnego 1,5 – nie. Niestety, inaczej jest z trzycylindrowym, 1,0 o Mocy 125 KM. Na papierze, wszystko wygląda OK. Ba, nawet kiedy już rozpędzimy auto, motorek dej radę. Tylko, najpierw trzeba go rozpędzić. Owszem, 125 KM uzyskiwane przy 5500 obrotach wygląd lepiej niż 145 KM w wolnossącym 1,8. Tak jak i 200 Nm. uzyskiwane przy 2250 obrotach. Motor 1,8 dawał około 180 Nm. i to przy ponad 4500 obrotach. Ale wolnossący dawał się rozpędzić do 215 i pierwsze sto osiągał po 9,6 sekundach. 125 konny, turbodoładowany do 200 nie dociągnął. A do „setki” dobiega w 10,4. I jeszcze jeden drobiazg: spalanie. Katalogowo Civic 1,0 powinien palić w mieście 6,1 w trasie 4,1 a średnio 4,8. W teście, nawet nie zbliżyliśmy się do tych wyników. W trasie, auto zasysało około 6 litrów a na autostradzie – ponad 7. W mieście, standardem było 9 litrów. Wcześniej, podróżowaliśmy Civicem 4d z motorem 1,5 o mocy ponad 180 KM i skrzynią CVT. Tamto auto spalało średnio dwa litry mniej. Cuda? Otóż, nie. Żeby jechać, trzeba używać pedału gazu. W przypadku auta 1,0, robimy to zbyt często. A to niestety kosztuje. Oczywiście, że da się jechać litrowym Civicem oszczędniej. Tylko, po pierwsze nie jest to łatwe a po drugie, gdzie przyjemność z jazdy fajnym autem?

 

Prowadzenie, dzięki „wymianie” belki na zawieszenie wielowachaczowe i nowemu układowi kierowniczemu jest bliskie ideałowi. A przy zawieszeniu regulowanym (dostepne w opcji) – wprost perfekcyjne. Auto bardzo dobrze tłumi wszelkie nierówności. Do kabiny, także dzięki doskonałemu wyciszeniu, nie dochodzą odgłosy pracy amortyzatorów. Civic, nawet w ostrych łukach precyzyjnie utrzymuje tor jazdy Wspomniałem o nowej elektronice. Od teraz, info i audio to tzw. Honda Sensing. W jej skład wchodzi wszystko, co uprzyjemni jazdę, ale też pomoże zadbać o bezpieczeństwo. Jest, więc kamera z radarem, które pomogą w rozpoznawaniu przeszkód na drodze i wspólnie z systemem CMBS ograniczą ewentualne skutki kolizji, system FCW poinformuje o zbyt szybkim zbliżaniu, LKAS wraz z LDW i RDM „przypilnuje” żeby kierowca nie opuszczał bezwiednie swojego pasa ruchu a w razie czego, pomoże w powrocie na właściwy tor jazdy. Wyższe wersje wyposażenia dostaną tez system CTM informujący o przeszkodach przy cofaniu i wyjeżdżaniu z miejsca parkingowego a także, moduł rozpoznawania znaków drogowych. Jest naprawdę na bogato. Z tym, że to kosztuje…

 

Kompaktowe Hondy do najtańszych na rynku nie należą. Stąd, ceny regularne Civica 5d z motorem o pojemności 1,0 zaczynają się od 69,9 tys. Kończą, na 95. Mowa oczywiście o cenniku standardowym bez dodatkowych opcji płatnych. Choć, tu warto podkreślić, że nie ma ich zbyt wiele, bo Honda bardzo bogato wyposaża swoje auta w tzw. standardzie.

 

Firma oferuje spory wachlarz finansowy pozwalający na bezgotówkowy zakup auta. Istnieje oczywiście możliwość wzięcia kredytu nawet do 84 miesięcy. Raty mogą być równe lub malejące, a wszystkie inne kwestie dostosowywane są indywidualnie dla każdego klienta. Jeśli chodzi o leasing, mamy do czynienia z dwoma wariantami: operacyjnym i finansowym. Okres umowy trwa od 24 do 60 miesięcy i od 6 miesięcy w przypadku leasingu finansowego. Istnieje możliwość wybrania jednej z trzech walut – PLN, EUR lub USD. Oferta dotyczy samochodów nowych, jak i używanych.

 

Civic po downsizingu? Tak. Ale czy ten 1,0? I tu już nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Mnie, nie urzekł. Choć jeździ bardzo przyzwoicie, czegoś jednak mi brakowało. Wiem, świat zwariował na punkcie ekologii i innej drogi dla motoryzacji jak elektryfikacja i downsizing – nie ma. No właśnie, nie ma?

autor: Artur Balwisz

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts

Comment here