AutoMotoTesty

Ford Tourneo Connect 1.5 Ecoblue AT8 Titanium: Bez zadyszki, ale…

Narodził się w 2002 roku. I początkowo był małym dostawczakiem. Szybko doczekał się wersji „homogenizowanej”. W 2006 pojazd przeszedł dość głęboki lifting. W 2012 zadebiutowała II generacja Transita, przepraszam – Turneo Connecta. A w 2018, doczekał się liftingu. I chyba już wkrótce zadebiutuje kolejna generacja. Bo konkurencja jest duża. Wystarczy popatrzeć na trojaczki od koncernu PSA – Opel. Głębokie zmiany Doblo zapowiada Fiat. Ford nie może, więc pozostać w ariergardzie. Póki, co, Turneo Connect II generacji ciągle jednak nieźle się sprzedaje.


Od użytkowych aut nikt nie wymagał jakiejś szczególnej finezji. Przez lata wystarczało, żeby nie straszyły eksterierem. No i były praktyczne. Ale, wymagania rynku się zmieniły. Stąd, lifting w 2018 roku. Dzięki niemu, Turneo zyskało na urodzie. Ingerencja stylisty najmocniej dotknęła przodu. I, obiektywnie rzecz ujmując, nie ma powodów do wstydu! Przód z mocno pochyloną maską wieńczoną wąskimi reflektorami ciągle robi wrażenie. Ale największa ozdoba to imponująca atrapa chłodnicy i równie pokaźnych gabarytów wlot powietrza w zderzaku. Nie wygląda to jak tyleż nudny, co praktyczny do imentu dostawczak. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że nad projektem unosi się ulotny duch… sportu!



Z tyłu, Turneo Connect przybiera mało wyrafinowane kształty konstrukcji typowej dla samochodów o roboczym genotypie. Za to całokształt; dzięki z pozoru karkołomnemu połączeniu odmiennych koncepcji stylistycznych okazał się, co najmniej udany.

Wnętrze, atrakcyjne stylistycznie a do tego ergonomiczne. Dodatkowo, co w przypadku takich pojazdów jest wyjątkowo ważne, poza ładnym wyglądem i niezłą ergonomią, możemy liczyć na praktycznie rozplanowany kokpit.



Do niewątpliwych „plusów dodatnich” zaliczamy nisko posadowioną podłogę. Zazwyczaj, wsiadanie do auta o użytkowym charakterze to konieczność wysokiego podniesienia nogi. Ford zrobił to inaczej. Niska podłoga i dość wysoko umieszczone siedziska foteli to perfekcyjny duet. Łatwo wsiąść i wysiąść a widoczność z kabiny jest wręcz idealna.

A propos zajmowanie miejsca. Przednie drzwi są monstrualnie szerokie. Dlatego, nawet przy maksymalnie przesuniętym do tyłu fotelu wsiadanie jest wyjątkowo naturalne. Drzwi tylne są przesuwne. Tu, o wygodzie nie ma wiec, co wspominać. Jest wręcz idealnie. Do tego pasażerowie nie uszkodzą wielkimi niczym wrota stodoły wierzejami; pojazdów zaparkowanych obok.



Samochód zapewnia nadmiar przestrzeni. Pod tym względem jest zdecydowanie lepiej niż u całej konkurencji. Owszem, i pojazdy od grupy PSA czy Fiata są pojemne, ale… nie aż tak. Turneo Connect bez przeszkód pomieściły i z przodu i z tyłu nawet najroślejszych koszykarzy NBA. Do tego, każdy z nich mógłby bez trudu schować w jednej z wymyślnych skrytce swoje sportowe obuwie przypominające wielkością średnich gabarytów ponton. Bo i w kategorii ilości skrytek na głowę pasażera; Turneo jest w ścisłej czołówce. Oprócz tradycyjnej skrytki, tej przed pasażerem z przodu jest wgłębienie na podszybiu, bardzo duża kieszeń na konsoli środkowej. Nie brak też półek na tunelu pomiędzy przednimi fotelami. Dodatkowo, zamontowano je też nad przednią szybą oraz pod sufitem w bagażniku.



Także z poupychaniem bagaży nie ma problemu. Kufer ma pojemność 1029 litrów. Po złożeniu tylnej kanapy przestrzeń ładunkowa rośnie do 1838 l.

Pod maską Turneo, do wyboru – jeden z dwóch motorów diesla: 1,5 EcoBlue. Pierwszy z nich dysponuje mocą 100 a drugi – 120 KM. Przeniesienie napędu zapewni skrzynia manualna o 6 przełożeniach lub 8-biegowy automat. My, do testu wybraliby jednostkę 120 konną (pełna moc od 3600 obrotów), maksymalnym momencie 270 Nm. w zakresie 1720-2250 obrotów i skrzynia automatyczną. W tej konfiguracji pojazd nie jest specjalnie dynamiczny. Connecta rozpędziliśmy do około 165 km/h. Pierwsza (i ostania) setka pojawiła się na liczniku po niespełna 13 sekundach. Na sportowe emocje liczyć, więc jak już wspomniałem, nie możemy. Za to na ekonomiczna jazdę, jak najbardziej. Motor sprawnie radzi sobie z samochodem. Nawet załadowane, nie łapie zadyszki. Warto docenić automatyczną skrzynie. Nie jest wprawdzie nadmiernie szybka, za to idealnie radzi sobie z przekazywaniem momentu, płynnym wbijaniem i redukcją biegów.



Kolejną zaletą jednostki jest wysoka kultura pracy. Nawet przy wysokich prędkościach, choćby na autostradzie odgłos jego pracy nie przeszkadza kierowcy i pasażerom. Zdecydowanie bardziej agresywny jest hałas opływającego karoserię powietrza. Przy większych prędkościach – wręcz irytujący.

Nie rozczarowuje strona ekonomiczna. Producent podaje, że samochód powinien pobierać z 60 litrowego zbiornika 5,3 litra w cyklu miejskim, 5, 0 w trasie i 5,2 średnio. W naszym teście, w cyklu miejskim Turneo zasysało 7,7 litra, w trasie 6,2 a średnio z testu – 6,8. Krótko mówiąc – jest dobrze…



Immanentną cechą Forda jest perfekcyjne zawieszenie. Bez względu na to, czy jest to pojazd osobowy czy użytkowy. I tak jest tym razem. Zawieszenie Turneo Connect zestrojono tak, zapewnić idealne trzymanie się w zakrętach. Samochód, pomimo gabarytów, nie tendencji do bocznych przechyłów. Okiełznanie bardzo wspiera precyzyjny i wyjątkowo, jak na charakter samochodu – bezpośredni, układ kierowniczy.

Oczywiście, podczas pokonywania nierówności na pusto tył lubi podskakiwać. Szczególnie na poprzecznych garbach. Z ładunkiem, mowy o podskokach nie ma. Pojazd jest idealnie stabilny. A prowadzi się niczym mały hatchback.



Siedem lat po premierze nieco odstaje od konkurentów. Wprawdzie lifting nieco go odmłodził, wygładził pierwsze zmarszczki ale czasu oszukać się nie da. Fakt, w sferze infotaimnetu na pewno nie utknął w minionych latach, ale czasy kiedy na nowy model czekało się omalże dziesięciolecia minął bezpowrotnie. Dni II generacji Turneo Connecta są więc penie policzone. Póki co, ciągle znajduje nabywców. I najważniejsze, nie rozczarowuje…

 

Zalety:

praktyczne wnętrze

duży bagażnik z niskim progiem załadunkowym

dobre zawieszenie

Wady:

średni komfort akustyczny przy wyższych prędkościach

cena

Podstawowe dane techniczne

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi):
Silnik: turbodiesel

Moc maksymalna: 120KM przy  3600 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 270 Nm. przy 1720-2250 obr./min
Napęd: przedni
Skrzynia:automatyczna
Osiągi (0-100 km/h): 12,9
Prędkość maksymalna: 168 km/h
Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 5,3/5,0/5,2

Zużycie paliwa w teście: 7,7/6,2/6,8

Pojemność zbiornika paliwa: 60l
Pojemność bagażnika: 1029/1838
Cena:

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts