Ford Fiesta Vignale 1,0 EcoBoost 100 KM AT: Elegancik

Można to zrobić tak, jak Toyota czy Nissan; zbudować zupełnie nową, ekskluzywna markę. Można też inaczej – stworzyć linię modelową dzięki której zindywidualizujemy swoje auto, dodając mu mniej lub bardziej dyskretnych cech luksusu. Tą drogą poszedł Ford. Efekt nazywa się Vignale. Od niedawna do modeli: Mondeo, S-Max, Kuga i Edge, dołączyła Fiesta.


 


Czym charakteryzuje się linia Vignale? Oczywiście, najwyższym poziomem wyposażenia. Ale to nie wszystko. Oprócz topowego wyposażenia klienci decydujący się na wersję Vignale otrzymują także charakterystyczne i niepowtarzalne elementy oraz elementy stylistyczne. Zarówno te zewnętrzne jak i we wnętrzu.

Kilka miesięcy temu opisywaliśmy Fiestę, którą Ford poddał dość głębokiemu liftingowi. Nie będziemy więc wracać do tematu zmian. Ograniczę się do tego, co w przypadku Vignale jest wartością dodaną. Stylistyka auta bowiem nie zmieniła się. To, co najważniejsze to detale. W oczy rzuca się przedni grill. Kształt jest wprawdzie taki sam jak w „normalnej” Fieście, ale wypełniono go lakierowanymi na srebrny kolor wstawkami o wyjątkowym wzorze. Trudno przeoczyć logo Vignale, które umieszczono na przednich nadkolach oraz klapie bagażnika. Spore wrażanie robią charakterystyczne dla linii modelowej srebrne, 17-calowe felgi z lekkiego stopu oraz specjalny kolor lakieru Milano Grigio.


 


Topografia wnętrza, bez zmian. To, co odróżnia linię Vignale, to aranżacja. Przykład pierwszy z brzegu – deska rozdzielacza. Owszem, kształt i elementy z których ją złożono takie same jak w każdej inne Fieście. I ergonomicznie i topograficznie. Ale już nie stylistycznie. Tu, gdzie zazwyczaj króluje plastik, znajdujemy stebnowaną białą nicią miękką i elegancką skórę.

Tapicerka, oczywiście też skórzana. Do tego z charakterystycznymi pikowaniami. I to zarówno na fotelach jak i tylnej kanapie. Wygląda – jak przysłowiowy milion dolarów! Stebnowana skóra wieńczy także boczki drzwi. Jej uzupełnieniem są ciekawe kolorystycznie wstawki na desce rozdzielczej. Standardem w odmianie Vignale jest także system multimedialny z 8-calowym ekranem dotykowym oraz 10-głośnikowym nagłośnieniem Bang&Olufsen.


 


Luksusowy sznyt to jedyne, co odróżnia Vignale od tradycyjnych modeli. Użyteczność auta jest bowiem identyczna. Pięciodrzwiowy pojazd mieści bez trudu 4 osoby o konwencjonalnym wzroście. Tak, jak w przypadku prawie każdego auta segmentu B, nieco kłopotliwe jest przewożenie tych, o wzroście ponad 180 cm. Bagażnik auta pomieści 290 litrów w konfiguracji 4 osobowej i 1000 po złożeniu kanapy. Samo ładowanie bagaży jest ułatwione dzięki w miarę nisko położonemu progowi. Dzięki regularnemu kształtowi, także jego rozmieszczenie.

Nieco zaskakującym faktem jest to, że w najlepiej wyposażonej wersji auta zagościł (także) najmniejszy z serii trzycylindrowych motorów EcoBoost – 1,0 o mocy 100 KM (przy 6000 obrotach) i 170 Nm. dostępnych od 1500 do 4000 obrotów. Efekt, to 12,2 od 0 do 100 i maksymalnie 180 km/h. W sumie osiągi – zadowalające, ale szczerze mówiąc oczekiwałem więcej. Czy taki motor powinien napędzać takie auta? No cóż, to kwestia gustu (i ceny) ale moim zdaniem optymalnym byłby 125 konny EcoBoost.


 


Silnik współpracuje z sześciostopniowym automatem powershift, który sprawnie przenosi moment obrotowy na przednią oś. Nieco irytujące jest wszakże działanie łopatek do zmiany biegów. Zbyt szybko przechodzą w tryb automatyczny. Dopiero ustawienie w tryb sport pozwala dłużej cieszyć się możliwością manualnej zmiany biegów. Warto dodać, że w tymże trybie skrzynia fajnie przeciąga zmianę przełożeń. Dzięki temu lepiej można wykorzystać niezbyt imponującą moc silnika.

Kiedy mowa o silniku, to teraz słów kilka o jego apetycie. Wiadomo, że seria EcoBoost do paliwożernych nie należy. 100 konna jednostka, według katalogu, ma pobierać średnio 5,2,  w trasie 4,2 i 6,9 w cyklu miejskim. W naszym przypadku było nieco więcej. Na trasie; Fiesta Vignale nie chciała nijak zejść poniżej 6 litrów. W mieście, zazwyczaj było około 8. Średnia z testu to 6,8 litra. W sumie, do zaakceptowania.


 


Prowadzenie auta, jak w przypadku każdego Forda, to czysta przyjemność. Nikt dotąd nie zbudował tak genialnego zawieszenia w aucie segmentu B. Doskonale tłumi nierówności, a do tego jest tak precyzyjne jak mechanizmy zegarków Patka. Jazda po prostej jest przyjemna. Ale dopiero w zakrętach czuć maestrię inżynierów koncernu. Tego nie się opisywać. To trzeba doświadczyć. Jasne, że są auta o lepszych właściwościach trakcyjnych. Tyle, że kosztują kilkukrotnie drożej. Jeżeli do tego peanu dodamy kilka ciepłych słów o dobrym układzie kierowniczym, to nawet te 100 koni pod maską jestem skłonny Fordowi wybaczyć.

Ceny? No i tu zaczynają się schody. Jeżeli spodziewaliście się, że tanio nie będzie, to nie jest! Najtańsza Fiesta Vignale z motorem 1,0 o mocy 100 KM to koszt około 75 tysięcy złotych. Najdroższa, z dieslem pod maską jest wyceniona na około 85 tysięcy złotych

Osoby zainteresowane zakupem i inną formą finansowania niż gotówka mogą zdecydować się na kredyt z umową na okres od 6 do 60 miesięcy i wpłatą wstępną od 10% (w uzasadnionych przypadkach istnieje też możliwość spłaty pełnej kwoty. Raty mogą być przy tym równe lub malejące. Dla firm przygotowano natomiast leasing z umową do 84 miesięcy, opłatą wstępną od 1% i ratami dostosowanymi do indywidualnych potrzeb.


 

Ford poleca tez swoim klientom program Ford MultiOpcje. Oferta dostępna przy wpłacie własnej od 0% wartości samochodu. Okres długości umowy do wyboru: 2, 3 lub 4 lata. Program zapewnia też wysokie limity przebiegu samochodu – 20 lub 30 tys. km rocznie (silniki benzynowe) oraz 30 lub 40 tys. km rocznie (silniki diesla).

Czy droga którą obrał Ford jest słuszna? Czy dopieszczanie popularnych modeli nie jest tylko ersatzem, drogą na skróty? No cóż, nie mnie odpowiadać na to pytanie. Dzięki takiej polityce modele Vignale są tańsze niż ich odpowiedniki w Infiniti czy Leksusie. Tylko, że to nadal Fordy. Czy wystarczy ubrać się w garnitur od Armaniego, żeby awansować do wyższej ligi? Przykłady pokazują, że owszem z tym, że nie zawsze…

<h2>Skomentuj</h2>