Ford Fiesta 1,0 EcoBoost 125 KM vs Honda Jazz X-Road 1,3 iVTEC 102 KM: Do miasta i…


Oba reprezentują ten sam segment. Jednocześnie, pokazują jak kreatywnie podejść do tematu. Ford Fiesta, to już w zasadzie ikona stylu. Powstaje od 1976 roku. W 2016 roku poznaliśmy jego VII generację a w ubiegłym, Ford zaproponował swojemu evergreenowi mały lifting. Jazz, ma nieco mniejszy staż. Z przerwami powstaje od 1981 roku. Obecną, IV generację witaliśmy w polskich salonach w 2015 roku a w ubiegłym, tak jak mały Ford także Honda Jazz przeszła kurację odmładzającą.


autor: Artur Balwisz


Jak wspominałem wyżej, oba auta to ten sam segment: B. Czyli zasadniczo pojazdy miejskie i do jazdy na krótszych dystansach. Teoretycznie, bo nikt nie zabroni używać auta segmentu B tak jak typowego kompaktu. Szczególnie, że przynajmniej jedno z nich doskonale się do tego nadaje. Ale, o tem – potem. Najpierw trochę apropos.


 


Otóż Fiesta, to typowy hatchback. Można powiedzieć, hatchback aż do bólu. Dwie bryły, czyli przedział silnikowy oraz kokpit i… już. Jazz, także ma w „podtytule” słowo hatchback. Tylko, że w mojej opinii hatchbackiem raczej nie jest. Patrząc z profilu na małego japończyka trudno oprzeć się wrażeniu, że auto to prawie jednobryłowy mikrovan. Fiesta jest niska, przysadzista z bardzo sportowym wyglądem. Jazz, to spokojne, choć niepozbawione odrobiny szaleństwa małe, rodzinne, wozidło.  Wystarczy porównać dane, żeby dość dokładnie określić różnice we wzroście a więc i charterze aut. Fiesta, to 1476 mm a Jazz – 1524. 48 mm, to naprawdę sporo. Także długość obu aut nieco się różni. Fiesta po obrysie jest 12 mm krótsza. Różnice widać w rozstawie osi. Jazz, to 2530 mm a Fiesta – 2493. Efekt? A jest, i to bardzo widoczny. Szczególnie, gdy otworzymy drzwi. Fiesta gwarantuje komfort dwóm osobom a pasażerowie tylnej kanapy owszem, ciasno nie mają, ale o komforcie też mówić nie można. W przypadku Jazz-a, jest inaczej. Można śmiało powiedzieć, że jest większe wewnątrz, jak na zewnątrz. I coś w tym jest. Od lat Jazz cieszy się opinia najobszerniejszego auta w segmencie. Gwarantuje komfort podróżowania dla 4 osób. Nawet bardzo wysokich. Dodatkowo, Fiesta ma dość okazały tunel środkowy, który dodatkowo zabiera nieco przestrzeni. Także bagażniki aut różnią się wielkością. Fiesta gwarantuje możliwość przewiezienia maksymalnie 290 litrów w konfiguracji 4 osobowej i 960 po złożeniu oparcia. Jazz, paradoksalnie, po złożeniu oparcia zapewnia mniej przestrzeni – 900 litrów. Za to w konfiguracji 4 osobowej – aż 360!


 


Fotele w obu autach – lepiej niż dobre. Te w Hondzie są nieco bardziej obszerne, ale w tych „fordowskich” nadmiar anatomii kierowcy tez mieści się bez trudu. W obu przypadkach trzymanie boczne jest lepiej niż dobre, oparcia wygodne a długość siedziska – idealna. Tylne kanapy – w zasadzie też bez zarzutu. Ta z Fiesty jest może odrobinę za twarda. Ale w akceptowalnym zakresie. Długość siedziska w obu przypadkach – dobrano dobrze. Tak, jak i kąt pochylenia oparcia. Zagłówki w Fordzie Fiesta są jednak bardziej „modern”. Nie wiem, czy bardziej ergonomiczne od tych z Jazza, ale na pewno ładniejsze…


 


Kokpity obu aut po ostatnim liftingu mocno odmłodniały. Dominującym elementem w obu przypadkach jest środkowy wyświetlacz. Przy czym ten w Fordzie, wygląda jak tablet montowany na podszybiu. Ten „jazzowy”, jest integralnym elementem deski. Jakość wykonania i montażu niezła, choć wydaje mi się, że Ford użył do wykończenia swojego auta nieco lepszych materiałów. Bo choć plastiki są twarde, tak jak w Hondzie, to chyba nieco przyjemniejsze w dotyku. Okolice wyświetlacza w Jazzie po bliskim kontakcie z dłonią, wydają nieco nieprzyjemne odgłosy.


 


Poza wyświetlaczami, oba auta wyposażono w oddzielny panel do sterowania klimatyzacją. Ford, nieco tradycyjnie: kilka przycisków i pokręteł do regulacji nawiewów a do tego oddzielne sterowanie sfera audio. Szczególnie to przypadło nam do gustu, bo nawet wielofunkcyjna kierownica nie jest tak wygodna i ergonomiczna jak konwencjonalne pokrętła do siły głosu czy zmiany częstotliwości lub pliku MP3. Honda zrobiła to inaczej. Tylko klimatyzacja ma oddzielną regulację. I jest ona, a jakże, na panelu dotykowym pod wyświetlaczem centralnym. Wszystkim innym sterujemy via kierownica wielofunkcyjna lub dotyk na wyświetlaczu. W obu przypadkach, naprawdę nie ma się, do czego przyczepić. Wszystko jest czytelne, logiczne i niebrzydkie.


 


Pod maską, bez szaleństwa. Najmocniejsze Fiesta to 140 KM a Jazz: 130. Ford, tym razem zaproponował pod maskę motory benzynowe i diesle. Honda, tylko benzynowe. Ale, wracajmy do meritum. Otóż, testową Fiestę żwawo popychał litrowy EcoBoost wspierany turbiną dający 125 KM (dostępnych od 6000 obrotów) i zapewniający 170 Nm. momentu obrotowego w zakresie 1400 – 4500 obrotów.  Wytwórnią Mocy w Hondzie Jazz był wolnossący silnik iVTEC o mocy 102 KM (6000 obrotów) i 123 Nm. momentu obrotowego przy 5000 obrotach. Zarówno, więc na papierze jak i w realu motor Forda był dynamiczniejszy. Od 0-100 Fiesta rozpędzała się poniżej 10 sekund. Jazz potrzebował na taki sprint 11,2 sekundy. Różnica – spora. A spawalnie? No cóż, Katalogowo Jazz powinien zasysać 6,2 litra w mieście, 4,4 w trasie i 5,1 średnio. W czasie testu było to odpowiednio 6,6 w mieście, 5 w trasie i 5,5 średnio. Ford Fiesta, według zapewnień producenta to 5,4 w mieście, 3,6 w trasie i 4,3 średnio. W naszym teście 6,1 w mieście, 4,8 w trasie i 5,2 średnio.


 


Porównując spalanie, Fiesta wypada nieco lepiej niż Jazz. Ale nic nie jest za darmo. W tym przypadku, ceną jest komfort. Jazz jest autem pojemniejszym. I daje znacznie Wiecej przestrzeni. A prowadzi się, podobnie. Owszem, zawieszenie w Fordzie to klasa sama dla siebie. Tu, nikt Fordowi od lat nie zagroził. I Honda tez tego nie zrobiła. Tylko, że tym razem analizujemy auto na krótkie trasy czy wręcz na miejskie dojazdy. I na wyścigi nikt nim raczej nie pojedzie. Dlatego, sprężystość aż do granicy sztywności nie jest tak do końca zaletą. Tu, Honda znalazła złoty środek. Nie jest tak pewnie jak w Fordzie. Za to bardziej komfortowo.


 


Miejska Honda do najtańszych aut niestety nie należy. Regularne ceny ruszają od 63 tysięcy złotych. Kończą n 77. I to nie jest dobra informacja. Na szczecie, firma oferuje spory wachlarz finansowy pozwalający na bezgotówkowy zakup auta. Istnieje oczywiście możliwość wzięcia kredytu nawet do 84 miesięcy. Raty mogą być równe lub malejące, a wszystkie inne kwestie dostosowywane są indywidualnie dla każdego klienta. Jeśli chodzi o leasing, mamy do czynienia z dwoma wariantami: operacyjnym i finansowym. Okres umowy trwa od 24 do 60 miesięcy i od 6 miesięcy w przypadku leasingu finansowego. Istnieje możliwość wybrania jednej z trzech walut – PLN, EUR lub USD. Oferta dotyczy samochodów nowych, jak i używanych.

Z kolei ceny Forda Fiesta zaczynają się od około 45 tysięcy złotych a kończą, na 70. Mowa oczywiście na cenach regularnych, bez dodatkowo płatnych opcji. Firma oferuje kilka możliwości bezgotówkowego zakupu auta. Po pierwsze, klasyczny kredyt z umową na okres od 6 do 60 miesięcy, ratami równymi lub malejącymi i wpłatą własną od 0% (zalecana 10%).


 


Leasing to umowa do 84 miesięcy, opłata wstępna od 1% i raty dostosowane do indywidualnych potrzeb klienta. Coraz większą popularność zyskuje też wynajem długoterminowy. W tej formule można korzystać z wybranego modelu płacąc miesięczne stałe, ustalone z góry opłaty. Nie ma konieczności realizacji wpłaty wstępnej.

Ford poleca swoim klientom program Ford MultiOpcje. Oferta dostępna przy wpłacie własnej od 0% wartości samochodu. Okres długości umowy do wyboru:  2, 3 lub 4 lata. Program zapewnia też wysokie limity przebiegu samochodu – 20 lub 30 tys. km rocznie (silniki benzynowe) oraz 30 lub 40 tys. km rocznie (silniki diesla).

Cóż, więc wybrać do jazdy, na co dzień? No cóż, ja na pewno nie podpowiem! Wszystko jest kwestią gustu i… zasobności portfela. Ford jest tańszy, ale ma tez niższa wartość rezydualną, Naszą używaną Hondę za lat kilka odsprzedamy, więc drożej.  Fiesta ma sportowy „look”. Jazz, nawet w wersji X-Road, prezentuje się spokojniej, bardziej konwencjonalnie. Ford jest tańszy, za to mniej pojemny. Daje za to sporo sportowych odczuć z jazdy. Jazz, to typowy mieszczuch, ale nawet w dłuższej trasie daje sobie radę. I nie zmęczy, tak jak mniejszy i mniej pakowny Ford Fiesta. Osiołkowi w żłobie dano…