AutoMotoTesty

Ford Edge II 2.0 TDCI 180 KM 4X4: Ameryka – Europie…

Jak na auto z koncernu Forda, Edge nie ma zbyt długiej historii. Pojazd powstał, w 2007, jako bliźniak Lincolna MKX. W 2014, na targach w Detroit zadebiutował II jego generacja. Auto najpierw trafiło do amerykańskiej sieci sprzedaży, w 2015 roku na rynek Państwa Środka a w 2016, doczekała się go wreszcie Europa.


autor: Artur Balwisz


Flagowy w Europie SUV Forda, wyraźnie odróżnia się od konkurencji. Wszystko za sprawą typowego dla aut zza Oceanu designu. Typowa, jest też jego skala. Pojazd jest naprawdę ogromny. I właśnie skala i jedyny w swoim rodzaju design, to zalety nie do przebicia. Nie oszukujmy się. Europejskie czy dalekowschodnie SUV-y, z małymi wyjątkami, prezentują się bardzo sztampowo. Większość modeli to typowa, by nie powiedzieć zachowawcza szkoła stylizacji. Tradycyjny przód z wyraźnie wyróżnionym grillem to w Europie i Azji cecha omalże immanentna. Owszem, Amerykanie, lekko zeuropeizowali Edge, ale nie poszli z tym zabiegiem zbyt daleko. Na szczęście. Dzięki temu przód auta ma kształt, który przywodzi na pamięć inne pojazdy, made in USA. Obrys karoserii też odbiega od europejskich wzorców „suwowej urody”. Owszem, dwie bryły, bo inaczej być nie może, ale nos mieszczący silnik bardzo płynnie, niczym w małym hatchbacku, przechodzi w bryłę mieszcząca przedział pasażerski. Ten z kolei nie kończy się nagle za słupkiem C, tylko delikatnie, trochę jak w liftbacku schodzi ku dołowi. Dzięki temu, ten bez mała 5 metrowy mastodont wygląda nad wyraz finezyjnie. Szczerze mówiąc, nigdy nie podejrzewałem Jankesów o tyle wyrafinowania…

Warto dodać, że nietuzinkowemu exterierowi towarzyszy, po europejsku dopracowane wnętrze. To ważne, bowiem całkiem sporo aut zza Wielkiej Wody miało imponującą stylistykę i siermiężne wykończenia. Typową kosmetykę wnętrza wykonywało się nie odkurzaczem tylko… wężem ogrodowym. Tym razem, Ameryka spotkała się z Europą. I taka fuzja zdecydowanie trafiała w gusta nieco zblazowanego klienta ze starego kontynentu. Warto dodać, że, materiały, którymi auto wycyzelowano są tylko dobre i bardzo dobre. Miękkie plastiki, dobrej jakości skóry, gustowne dodatki. Miło dotknąć i popatrzeć.

SUV Forda dla Europy to nie tylko wygląd, ale także bardzo rozbudowana technologia. Amerykanie chcą nas, Europejczyków przekonać do swojego auta między innymi poprzez Active Noise Control (aktywna kontrola hałasu). System działa podobnie jak słuchawki likwidujące hałas poprzez wysyłanie dźwięków przeciwnych do tych, które nie powinny docierać do wnętrza. Wśród wyposażenia znajdziemy także Pre-Collision Assist + Pedestrian Detection (system zapobiegania kolizjom z systemem wykrywania pieszych, który jest w stanie autonomicznie wyhamować samochód, by uniknąć kolizji z innym pojazdem lub nawet z pieszym). Z kolei komfort jazdy ma poprawiać Ford Adaptive Steering (adaptacyjny układ kierowniczy), który automatycznie dostosowuje przełożenie układu kierowniczego do prędkości jazdy, ułatwiając manewrowanie i zwiększając jego precyzję. Jazdę tym bardzo dużym autem ułatwi także Front Wide-View Camera pozwalająca zobaczyć na zakrętach to, czego jeszcze nie widać zza kierownicy. Całość wspiera inteligentny napęd wszystkich kół (Intelligent All Wheel Drive) optymalizujący zachowanie auta na śliskiej nawierzchni. System zapewnia zmiany rozdziału momentu obrotowego pomiędzy wszystkimi, kołami, co gwarantuje skuteczniejsze i bezpieczniejsze wykorzystanie przyczepności kół do nawierzchni, szczególnie na śliskich drogach. Do dokładnego określenia przyczepności wszystkich kół system korzysta z 25 różnych czujników i może załączyć napęd obu osi w proporcji 50/50 w mniej niż 20 milisekund.

Auto na europejskim rynku napędza jednostka z rodziny TDCi o pojemności 2 litrów. Jest on dostępny w dwóch wariantach: o mocy 180 KM oraz 210 KM. Oba warianty współpracują z przekładnią manualną lub automatem PowerShift. My, do testu otrzymaliśmy auto z mniejszym, 180 konnym motorem i przekładnią PowerSchift.

Jak jeździ tak „uzbrojony” Edge? Majestatycznie, ale jak trzeba to potrafi też całkiem sprawnie „odjechać”. 180-koni motor uzyskuje przy 3750 obrotach. A 400 Nm. jest do dyspozycji w przedziale 2000-2500 obrotów. To pozwala rozpędzić prawie dwutonowego olbrzyma do 200 km/h i osiągnięcie pierwszej „setki” w 9,9 sekundy. Na asfalcie taki sprint robi dobre wrażenie. Ale w terenie też jest nieźle. Mimo że to SUV, ma offroadowe aspiracje. Świadczą o tym choćby parametry „terenowe”. Kąt wejścia wynosi 18,9 stopnia, zejścia 22,4 stopnia, a rampowy – 17,1 stopnia. Negatywnie zaskoczyło nas jednak to, że prześwit, (193 mm) jest mniejszy niż w Kudze!

Auta z USA miały zazwyczaj niezbyt (delikatnie mówiąc) precyzyjnie układy kierownicze. Porównywanie ich do precyzji Titanica nie było niestety bezsensowne. Fordowi bliżej jednak pod tym względem do SUV-ów z Europy. Jazda, dzięki adaptacyjnemu układowi kierowniczemu nie przypominał żeglugi po wzburzonym Pacyfiku. Pojazd karnie podążał za poleceniami kierowcy. Zawieszenie, choć nadspodziewanie dobrze radzi sobie w terenie, nie należy do przesadnie twardych. Powiem więcej, jest delikatniej niż większość europejskiej konkurencji.

Ile kosztuje American Dream  „na skróty”? Minimum 166 600 zł. Drugi koniec cennika to wersja Sport ze 210-konnym silnikiem i automatyczną skrzynią. Tu cena rośnie do 203 500 zł.

Ford oferuje kilka możliwości bezgotówkowego zakupu auta. Po pierwsze, klasyczny kredyt z umową na okres od 6 do 60 miesięcy, ratami równymi lub malejącymi i wpłatą własną od 0% (zalecana 10%).

Leasing to natomiast umowa do 84 miesięcy, opłata wstępna od 1% i raty dostosowane do indywidualnych potrzeb klienta. Coraz większą popularność zyskuje też wynajem długoterminowy. W tej formule można korzystać z wybranego modelu płacąc miesięczne stałe, ustalone z góry opłaty. Nie ma konieczności realizacji wpłaty wstępnej.

Ford poleca tez swoim klientom program Ford MultiOpcje. Oferta dostępna przy wpłacie własnej od 0% wartości samochodu. Okres długości umowy do wyboru: 2, 3 lub 4 lata. Program zapewnia też wysokie limity przebiegu samochodu – 20 lub 30 tys. km rocznie (silniki benzynowe) oraz 30 lub 40 tys. km rocznie (silniki diesla).

Edge, dzięki swoim imponującym gabarytom zapewnia zdecydowanie więcej przestrzeni od swoich europejskich czy dalekowschodnich konkurentów. Do bagażnika zabierze 600 litrów bagażu (do rolety), 800 do dachu lub 1847 przy złożonych tylnych fotelach. Ford zadbał  co najmniej niezłe wyposażenie swojego SUV-a i porządne wykończenie. Przy okazji, samochód naprane dobrze jeździ i świetnie się prezentuje. I wszystko to za bardziej niż rozsądną cenę…

 

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts

Comment here