Dzień z życia… Piotra Żółkiewicza z funduszu Zolkiewicz & Partners

Zarządzający funduszem inwestycyjnym inwestuje nie tylko pieniądze swoich klientów, ale często również swoje. Czy zastanawiałeś się kiedyś, kto decyduje o losie Twoich pieniędzy wpłaconych do funduszu? Jak wygląda praca zarządzającego funduszem? Swój typowy dzień pracy opisał Piotr Żółkiewicz, który zarządza około 100 milionami złotych oraz jest zarządzającym w funduszu Zolkiewicz & Partners Inwestycji w Wartość FIZ, który kończy 2016 r. z ok. 17% zyskiem.

 


22:00-1:00, noc


Dzień zaczynam od lektury dzienników mających się ukazać dnia następnego. Gazety w wydaniu elektronicznym ukazują się już wieczorem dnia poprzedniego, i tak np. Gazeta Giełdy Parkiet dostępna jest od godziny 20:00 a Puls Biznesu od 22:00. Wieczorna lektura gazet pozwala „przetrawić” ważne  tematy przez noc i mieć rano wykrystalizowany pogląd na to jak zacznie się dzień na rynkach. Wieczorem staram się także przeczytać wszystkie komunikaty z systemu EBI i ESPI jakie w ciągu dnia publikują spółki giełdowe, również te mniej ważne i dotyczące spółek, których nie mamy w naszym portfelu oraz uzupełnić kalendarz o zdarzenia w tych raportach opisane. Przed snem lubię też biegać, obowiązkowo słuchając audiobooków. Najlepsza książka na jaką trafiłem w ostatnim roku to „Shoe Dog” – wspomnienia Phil’a Knight’a, założyciela firmy Nike.


1:00-8:00


Spokojny sen. Inwestuję w zdrowe i stabilne firmy, zazwyczaj angażując w nie kapitał na wiele lat. Zawsze kupując dane akcje zadaję sobie pytanie, czy kupiłbym je również, gdyby następnego dnia giełda miała być zamknięta na 5 lat. Kupuję tylko wtedy, jeśli odpowiedź brzmi „tak”. Dzięki temu śpię spokojnie, gdyż wzrosty i spadki na giełdach mają niewielki wpływ na prawdziwą wartość posiadanych przez nas inwestycji.


8:30-13:00


Dzień zarządzającego zaczyna się zazwyczaj równo z sesją GPW, o godzinie 9:00. Ja mój zaczynam trochę wcześniej z uwagi na to, iż zdecydowałem się zamieszkać w tym samym kompleksie budynków, w którym mamy biuro, dzięki czemu „oszczędzam” ponad godzinę dziennie na dojazdy do i z pracy. Gdy pojawiam się w biurze, zazwyczaj życie w nim już tętni a pozostali członkowie mojego zespołu oraz analitycy inwestycyjni są już po pierwszej kawie. Praca zarządzającego funduszem polega przede wszystkim na czytaniu oraz na spotkaniach ze spółkami giełdowymi. Do godziny 13:00 staram się czytać. W końcu wieczorem możemy rozprawić się tylko z dziennikami a pozostają jeszcze tygodniki i miesięczniki, moje ulubione to „Forbes”, „Bloomberg Businessweek”, „Manager Magazine” a także portale The Wall Street Journal i Business Insider. Staram się też codziennie przeczytać przynajmniej 1-2 sprawozdania finansowe emitentów giełdowych wraz ze sprawozdaniem zarządu oraz przynajmniej godzinę dziennie poświecić na oglądanie w Internecie wywiadów video ze znanymi prezesami spółek zagranicznych i znanymi zarządzającymi funduszami. Mój ulubiony ostatnio kanał Youtube z tego typu materiałami to  „Investors Archive”.


13:00-15:00


Moja praca to w dużej mierze spotkania, tym bardziej, iż podczas kilkunastu lat intensywnej obecności na rynku kapitałowym nauczyłem się nie kupować akcji żadnej spółki bez spotkania z jej zarządem. A dobry zarząd najpierw mówi to co powinien a następnie robi to co mówi. Dlatego też staramy się spotykać regularnie z zarządami spółek i zazwyczaj dopiero po kilku kwartałach jesteśmy w stanie ocenić ich wiarygodność i kompetencje oraz podjąć decyzję o inwestycji. Staram się również zwiedzać siedziby spółek, fabryki, poznawać kluczowe poza zarządem osoby zarządzające firmą. Niestety wycieczka do fabryki to zazwyczaj inwestycja całego dnia, choć w trakcie podróży można pracować. Szczególnie intensywny jeśli chodzi o spotkania jest okres publikacji wyników finansowych i spotkania oraz konferencje wynikowe organizowane przez spółki w tym okresie. Tajemnicą poliszynela jest, że ponad 90% wszystkich spotkań spółek giełdowych z inwestorami odbywa się raptem w czterech warszawskich hotelach (Westin, Intercontinental, Marriott, Sheraton) oraz w 2-3 restauracjach dysponujących odpowiednimi salami i sprzętem audiowizualnym. Czasami spotkania organizowane są w salach Giełdy Papierów Wartościowych lub w siedzibie jednej z 2-3 agencji PR/Relacji Inwestorskich, które zmonopolizowały rynek. W okresie publikacji wyników zdarza się nawet do 15-20 spotkań ze spółkami w tygodniu i wtedy oczywiście tydzień pracy wygląda inaczej a nasz zespół musi się rozdzielić aby uczestniczyć w tych najważniejszych z naszej perspektywy. Mamy również zwyczaj sporządzania notatek/rekomendacji po spotkaniach ze spółkami, co pozwala usystematyzować wiedzę i jest chyba jedyną możliwością pamiętania co wydarzyło się w danej firmie 3 lub 6 miesięcy temu. Notatki są też elementem formalnego procesu dokumentowania decyzji inwestycyjnych, któremu z mocy przepisów podlega każdy z funduszy. Na większość spotkań jeździmy taksówkami (myTaxi, Uber) z naszego biura położonego w okolicach Pola Mokotowskiego.


15:00-17:30


Raz na kilka dni mamy posiedzenia Komitetu Inwestycyjnego, podczas których wraz z zespołem omawiamy sytuację spółek z naszego portfela w tym przede wszystkim konkretne inwestycje. Nasi analitycy inwestycyjni zazwyczaj pracują od 2 do 4 tygodni nad analizą jednej inwestycji. Podczas tego okresu zapoznają się z dokumentami i sprawozdaniami spółki od początku jej istnienia, analizują dogłębnie branżę, konkurentów (także zagranicznych), życiorysy kluczowych osób. Podczas poznawania spółki starają się spotkać z jej przedstawicielami a także przetestować produkt czy też wybrać do sklepów i np. sprawdzić obecność danego produktu na półkach, sposób jego ekspozycji, konkurencję cenową, zainteresowanie nim. Z takiej analizy powstaje prezentacja, która następnie przez ok. 3-6 godzin przedstawiana jest całemu zespołowi na posiedzeniu Komitetu Inwestycyjnego. Ważną jej częścią  jest dyskusja, zadawanie pytań i burza mózgów. Po takiej prezentacji zdarza nam się podejmować decyzję o tym czy zainwestować w daną spółkę, chociaż najczęściej kończy się ona koniecznością znalezienia dodatkowych materiałów o rynku lub konkurentach.


17:30-18:45


Każdy ma szefa. A jeśli nie mamy szefa – to mamy klientów, którzy są zazwyczaj bardzo wymagającym szefem. W nasz fundusz zainwestowało wielu inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych zarówno z Polski jak i USA, w tym także osoby zarządzające innymi funduszami. Są to nasi partnerzy biznesowi, którzy obdarzyli nas dużym zaufaniem i jedynym sposobem aby im się odpłacić, jest ciężka praca. Staram się mieć regularny kontakt z uczestnikami mojego funduszu i z każdym spotkać się przynajmniej raz w roku by przy kawie lub kolacji porozmawiać o tym co i dlaczego robimy. Raz na pół roku urządzamy również w naszym biurze formalne prezentacje dokonań półrocza dla wszystkich uczestników funduszu, którzy zainwestowali przynajmniej 5 mln zł. Pozyskiwanie nowych klientów również wiąże się ze spotkaniami i prezentacją filozofii inwestycyjnej, tym bardziej, że większość uczestników naszego funduszu pozyskujemy sami, bez uczestnictwa pośredników finansowych, co pozwala utrzymać bardzo niskie opłaty za zarządzanie funduszem. W wypadku dużych TFI zarządzający nimi często skarżą się na to, iż przełożeni „każą im” spotykać się z klientami lub szkolić zespoły sprzedażowe pośredników finansowych.  A gdy danego dnia nie mam spotkania z klientem, zazwyczaj staram się spotkać z innymi zarządzającymi funduszami, by wymienić opinie lub z zaprzyjaźnionymi prezesami spółek giełdowych. W końcu sam będąc kiedyś w zarządzie dużej spółki giełdowej zbudowałem sieć wartościowych i sympatycznych znajomości, które warto kultywować. Warto też pamiętać o tym, iż praca zarządzającego funduszem może nie jest łatwa, ale z pewnością nie jest tak trudna jak praca prezesa spółki giełdowej. Tak naprawdę my dajemy spółkom pieniądze na nową fabrykę, nową linię produkcyjną, na rozwój – a całą odpowiedzialność za efekt i mozolną pracę cedujemy na ich zarządy, samemu głównie kibicując.


18:45-20:15


Po sesji giełdowej i ciężkim dniu spotkań przychodzi czas na sprawy formalne, co zwykle wiąże się z czytaniem i odpowiadaniem na dziesiątki e-maili. Przelewy, dyspozycje dla banków depozytariuszy, dokumentowanie decyzji inwestycyjnych, dokumenty związane z uczestnikami funduszu i nowymi emisjami certyfikatów, planowanie płynności funduszu, podział pracy pomiędzy współpracowników, ważne telefony a także te mniej ważne ale pilne. Podejrzewam, że w każdym zawodzie są właśnie takie zestawy mało rozwijających acz koniecznych obowiązków, które trzeba każdego dnia wykonać. Często słyszę też, że moja praca jest lekka bo przecież inwestuję cudze pieniądze. Zawsze powtarzam, że to olbrzymia odpowiedzialność. Poza tym większość własnych środków również inwestuję w nasz fundusz na takich samych zasadach jak inni, zatem jeżeli straciliby moi klienci to również stracił bym ja.


20:15-22:00


Czas odpoczynku. Zazwyczaj w tym czasie oglądam filmy i seriale, które są dla mnie oknem na świat, gdyż nie lubię podróżować i wyjeżdżać na wakacje czy w ogóle z Warszawy. Jestem intensywnym użytkownikiem serwisu Netflix i innych serwisów typu Video on Demand. Inwestorom polecam wyśmienite seriale prawnicze takie jak: „Suits” czy „Good Wife” (stworzony m.in przez Ridleya Scotta) czy też nowy serial „Billions”, przedstawiający konflikt pomiędzy zarządzającym potężnym funduszem hedgingowym a prokuratorem stanu New York. Wtajemniczeni wiedzą, że serial ten został oparty na prawdziwej historii. Z pełnometrażowych filmów o giełdzie z ostatnich lat polecam klimatyczny „Margin Call” z Kevinem Spacey’em oraz bardziej komediowy „The Big Short” z Christianem Bale’m i moim ulubionym Steve’em Carellem.