AutoMotoFinansowanieTesty

DS7 Crossback 2,0 BlueHDI Grand Chic 180 KM 8AT: Premium po francusku

Przez kilka lat był hołubionym dzieckiem Citroena. Zresztą, nazywał się Citroen DS. Ale, w końcu „wybił się” na niepodległość. Testowany przez nas pojazd jest pierwszym, „pełnoprawnym” DS-em bez żadnych dodatków nazwie. Co nie zmienia faktu, że bazuje na platformie skonstruowanej przez PSA. Tej, na której powstał chociażby Peugeot 5008. Także gama jednostek napędowych jest z PSA rodem. No i architektura wnętrza. Żywcem wyjęta z Peugeota, choć dopieszczona do bólu. DS 7 Crossback to kolejny model marki DS który ma pomóc Francuzom w powrocie do grona producentów luksusowych samochodów.


 


Trudno cokolwiek zarzucić stylistyce „deesa”. Pomimo podwyższonej karoserii pojazd wygląda bardzo zgrabnie. Wbrew gabarytom, nie sprawia wrażenia zwalistego, jak niemiecka konkurencja. Do tego stylistyka. Jest co najmniej oryginalna. Ale, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Elegancja – Francja! W oczy rzuca się przód auta. Monstrualny grill nie sprawia wrażania przestylizowanego. Wprost przeciwnie,. Pasuje do całości jak ulał. Bardzo oryginalnie prezentują się zarówno przednie reflektory jak i światła tylne. Są wąskie, długie i maja uroczy wzór – LED-owych pasków układających się w romboidalny wzór. Zresztą, motyw rombu powtarza się i w stylistyce karoserii i wnętrza.


 


A propos wnętrze. Jeżeli z zewnątrz auto wygląda nietuzinkowo, we wnętrzu jest prawdziwa stylistyczna orgia. I nie chodzi tu o miękkie plastiki. DS-a, aspirującego do segmentu premium wykończono nielicowaną skórą nie tylko na fotelach, ale także na desce czy drzwiach. Do tego, wspomniane już motywy rombu na przyciskach (ze szczotkowanego aluminium). Przy okazji, do nietypowo wyglądających i niekiedy zaskakująco rozmieszczonych przycisków trzeba się przyzwyczaić. Tak, jak i do ich ilości. Na szczęście, nie ma ich aż tyle co drzewiej w DS5, ale…


 


Stylistyczne smaczki? A proszę bardzo. Przycisk uruchamiania silnika (podświetlany znakiem firmowym) umieszczono pośrodku tablicy wskaźników. Jest tez przepiękny, designerski zegar zegarek podnoszący się po uruchomieniu silnika. Razem tworzą część aury samochodu. Trudno inaczej to nazwać. DS 7 stwarza nastrój.

Nie mam zastrzeżeń do przestronności wnętrza. Miejsca nie zabraknie ani na głowy, ani na kolana. I to bez względu na to czy zasiadamy z przodu czy z tyłu. W obu rzędach siedzeń jest przestronnie i bardzo, bardzo wygodnie. Do kompletu jest jeszcze ponad 550 litrowy bagażnik z nisko położonym progiem załadowczym.


 


Pod maska mogą pracować dwie jednostki benzynowe o pojemności 1,2 (PureTech) oraz 1,6 (THP) i dwa diesle: 1,5 i 2,0 (Blue HDI). I właśnie diesel 2,0 popychał do przodu testowego „deesa”. Jednostka generowała prawie 180 koni (przy 3750 obrotach) i 400 Nm. (od 2000 obrotów). Efekt? Imponujący. Ponad 215 km/h i 9,4 do „setki”! Warto dodać, że diesel z serii Blu HDI jest świetnie wyciszony i idealnie pasuje do luksusowego charakteru pojazdu. Z silnikiem świetnie współpracuje 8-biegowa automatyczna skrzynia przekładniowa. Kolejne przełożenia, tak w górę jak w dół zmiana sprawnie i nad wyraz delikatnie.


 


Spalanie, bez zaskoczenia. W mieście, oscylowało w granicach 8 litrów. W trasie, jeśli nie szalejemy z pedałem gazu to około 5 litrów. Przy stałej na poziomie 120 km/h konsumpcja oleju napędowego wyniosła 6,5 litra a przy prędkościach autostradowych – 8,5 litra.

Kierowcy, którzy lubią bardziej sportowe prowadzanie, powinni skorzystać z trybu sport. Jego uruchomienie powoduje utwardzenie zawieszenia a układ kierowniczy pracuje z większym oporem. Zienia się także charakterystyka pracy skrzyni biegów. Kolejne przełożenia przełącza przy wyższych obrotach. Jednakowoż, ze względu na zbyt ostra reakcje na gaz nie polecam na co dzień. Mnie, dodatkowo drażnił generowany z głośników sportowy gang, który pasuje do sytuacji jak sklep z wieprzowiną w centrum Islamabadu. W mojej opinii tryb normalny lub komfortowy lepiej pasują do tego auta.


 


Sprawne przemieszczanie się, i dobre prowadzenie, to także zawieszenie. To, jak na francuskie auto jest nad wyraz sprężyste. Absolutnie nie wpływa ta na pogorszenie komfortu jazdy. Wprost przeciwnie. Auto doskonale wybiera nierówności a do wnętrza nie przedostają się efekty jego pracy. Zawieszenie wspiera zaawansowany system Active Scan, który dzięki wbudowanej kamerze stale analizuje drogę i dostraja pracę zawieszenia do stanu drogi. Na gorszych nawierzchniach – nie do przecenienia.


Ceny DS7 Crossback zaczynają się od około 124 tysięcy złotych. Najdroższy model bez dodatkowo płatnych opcji to koszt rzędu 198 tysięcy złotych. Jak sfinansować zakup? Opcji jest kilka:

Pożyczka 0%: minimalna wpłata własna Klienta 50%, promocyjne oprocentowanie 0%, okres finansowania – 36 miesięcy, pakiet ubezpieczenia komunikacyjnego Allianz lub PZU. Pożyczka Premium: Minimalna wpłata własna Klienta – 10%, promocyjne oprocentowanie od 0%, okres finansowania od 12 do 84 miesięcy, pakiet ubezpieczenia komunikacyjnego Allianz lub PZU. Przy każdej pożyczce istnieje możliwość skorzystania z ubezpieczenia spłaty finansowania, ubezpieczenia straty finansowej GAP, ubezpieczenia wypadkowego bądź ubezpieczenia ochrony prawnej DAS.

Leasing: Okres finansowania od 24 do 60 miesięcy, czynsz inicjalny od 1zł do 45% ceny samochodu, elastyczna wartość wykupu, podgląd i wydruk faktur za czynsze leasingowe na portalu internetowym, powiadamianie SMS-em o wystawieniu nowej faktury, program finansowy z gwarantowanym odkupem pojazdu przez importera, za prognozowaną wartość rynkową, ustalaną przy podpisywaniu umowy. Rata leasingowa obejmuje opłaty za ubezpieczenie komunikacyjne, opłatę przygotowawczą i dodatkowe akcesoria samochodowe.



Czy DS wprowadził koncern PSA do segmentu premium? Bez wątpienia tak. Szczególnie, DS7. Jako pierwszy jest pełnoprawnym, bezprzymiotnikowym „deesem”. Ktoś kiedyś powiedział, że towar jest premium, jeżeli jesteśmy skłonni zapłacić za niego więcej, niż za podobny ale innego producenta. No cóż, w tym przypadku – jesteśmy…

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts

Comment here