Dandysi – problem męskiego „looku”

Czyli słów kilka w rozmowie z Michałem Zielińskim z Dandy Yourself o męskiej modzie, braku wiedzy i niemodnych garniturach.

Czy polskim mężczyznom brakuje wiedzy na temat ubioru, potrafią dobierać detale, strój do odpowiedniej sytuacji?
Myślę, że to jest bardziej kwestia braku świadomości i ignorancji. W dobie internetu wiedza jest ogólnodostępna. Można czytać, oglądać innych i na tej podstawie samemu budować swój wygląd. Polskim mężczyznom brakuje świadomości, że strój jest ważnym elementem życia codziennego, bo świadczy o nas i jest w głównej mierze odpowiedzialny za “pierwsze wrażenie”. Jako społeczność mamy spory problem z dobieraniem stroju do odpowiedniej sytuacji. W teatrze czy operze widok faceta w jeansach i koszulce już nie dziwi. Na ślubach koszula z krótkim rękawem to klasyk. Na uczelniach – adidasy do spodni prasowanych w kant. Mamy też problem z doborem rozmiaru. Te dwie rzeczy to moim zdaniem podstawa. Jak polski mężczyzna je opanuje, będzie mógł zastanawiać się na dodatkami, detalami i innymi niuansami.

 

Czy bycie modnym, dobrze ubranym znaczy tym samym być ubranym drogo?
Po pierwsze bycie modnym nie jest równoznaczne z byciem dobrze ubranym. Moda odnosi się do aktualnych trendów, natomiast “dobre ubranie” raczej do faktu, że ktoś potrafi dopasować ubranie do okazji, jest świadom tego co ubiera i dba o detale swojego stroju. To natomiast absolutnie nie łączy się z grubym portfelem. Po pierwsze rynek oferuje aktualnie wiele eleganckich ubrań za przystępną cenę, a po drugie bardzo dużo właśnie takich ubrań można znaleźć w sklepach z odzieżą używaną. Koszt bluzy, koszulki, spodni dresowych i adidasów jest często wyższy niż zestawu z koszulą, spodniami typu chino i mokasynami. To strój jak każdy inny i należy dopasować go do swojego portfela.

Jak wąska jest dzisiaj granica między kiczem, „pstrokacizną” a stylem i klasą?
Myślę, że dosyć wąska. W dobie bardzo dużej swobody obyczajowej pozwalamy sobie i innym na zdecydowanie więcej niż kiedyś – również w kwestii ubioru. W męskiej elegancji łatwo o przesadzenie. Natomiast przesadzenie i “przestylizowanie” się uważam za lepsze, niż zachowacze ubieranie się w sprawdzone adidasy i dres. Pozwala uczyć się na swoich błędach, wyrabiać swój styl i świadomie budować swój wizerunek.

 

Co rozumiesz przez określenie biżuterii męskiej? Czy męskie dodatki są dzisiaj konieczne?
Dla mnie męska biżuteria to właściwie wszystko, co jestem w stanie na siebie założyć poza butami i ogólnie rozumianym ubraniem. Mam na myśli wszystko od zegarków i bransoletek przez spinki do mankietów i naszyjniki, aż po kolczyki. Nie są konieczne, to kwestia gustu i charakteru. Ja uwielbiam nosić na nadgarstkach poza zegarkiem koraliki i metalowe bransoletki, dla mnie to kwintesencja włoskiego luzu, który uwielbiam.

Jak należy dopierać strój do sytuacji? Wiemy powszechnie, iż należy zawsze dobrze wyglądać, ale czy łatwo jest przesadzić?
Ostrożnie i z rozwagą. Moim zdaniem lepiej być bardziej eleganckim niż niewystarczająco. Na przykład krawat można zawsze zdjąć, a koszulę rozpiąć, ale z krótkich spodenek nie zrobią się długie. W internecie można znaleźć masę poradników na temat ubioru na konkretne wydarzenia – warto się z nimi zapoznać i wziąć je pod uwagę.

Powstaje dużo zakładów tailorowych, czy to znaczy że w sieciówkach nie ma szansy na dobrze leżące garnitury?
Jasne, że jest! Pracownie krawieckie to odpowiedź na wzrastające potrzeby klientów związane z personalizacją ubrań i noszenia czegoś, czego nie mają inni. Sklepy sieciowe oferują i pewnie jeszcze długo będą oferowały produkty o bardzo dobrym stosunku ceny do jakości, dostępne od ręki dla każdego. Trzeba natomiast pamiętać, że ubrania z sieciówek są tworzone wg. uniwersalnych kanonów i często nie są dopasowane do naszych rozmiarów. Warto korzystać z usług krawców lub krawcowych – wprowadzając drobne ale umiejętnie dobrane poprawki można bardzo polepszyć swój wygląd.

Jaki styl mody męskiej preferujesz?
Najbardziej lubię elegancję, właściwie w każdym wydaniu. Uwielbiam biznesowe minimalistyczne granatowe marynarki i agresywne, pasiaste garnitury rodem z Wall Street. Pod krawatem czuję się genialnie, moja pewność siebie wzrasta niesamowicie. Czasem wolę jednak rozpiąć koszulę, podwinąć rękawy i założyć lniane spodnie albo jeansy.

Czy stworzenie Dandy Yourself jest odpowiedzią na braki wiedzy wśród mężczyzn? Czy poza sklepem, blog ma charakter edukacyjny?
Jak najbardziej! Pierwotnym założeniem sklepu było zaproponowanie mężczyznom dostępnego cenowo asortymentu, który pozwalał im oswoić się z ideą bycia eleganckim i dbania o swój wygląd. Po bardzo dużej ilości sugestii od klientów i znajomych, postanowiłem stworzyć bloga. Dla mnie ubieranie się elegancko to pasja – nie robię tego z przymusu spowodowanego np. przez pracę. Blog ma zarówno edukować tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z dobrym wyglądem, ale także inspirować do tego, jak można się tym tematem bawić gdy już posiądzie się podstawy. Aktualnie sklep zmienia wizerunek – przechodzimy do segmentu premium, ponieważ jest on właściwie niezagospodarowany w Polsce. Stawiamy na wysoką jakość produktów, asortyment z historią i akcesoria, które zadowolą pod względem estetyki i wykonania nawet najbardziej wybrednych klientów.

 

Czy Twoje wykształcenie związane jest z rynkiem fashion?
Nie, nie jest. Jestem inżynierem budownictwa, a aktualnie kończę studia magisterskie na kierunku zarządzanie. Rynek fashion to dla mnie pasja i przyjemność, które pociągnęły za sobą potrzebę zdobycia wiedzy i umiejętności.

Na swoim blogu preferujesz głównie marynarki dwurzędowe, czy to właśnie marynarka dzisiaj określa mężczyznę, czy coś innego?
Mężczyznę określa wiele rzeczy. To co sobą reprezentuje, jak się zachowuje, oraz też to jak wygląda. Marynarka mówi o mężczyźnie wiele ale też zobowiązuje do bycia gentlemanem. Dwurzędówki przypadły mi do gustu ze względu na ich niedostępność – polscy producenci wciąż jeszcze nie podchwycili tego trendu.

Jak oceniasz dzisiaj modę męską widoczną na ulicach Warszawy gdzie na co dzień mieszkasz i pracujesz, względem innych miast w Polsce czy za granicą?
Warszawa to bardzo zróżnicowane miasto. Można na jej ulicach zaobserować bardzo różnie ubrancyh ludzi – od Panów w klapkach i bez koszulek w lecie na Marszałkowskiej, po kobiety w futrach i szpilkach. Moda męska w Warszawie często mnie pozytywnie zaskakuje. Widuję sporo fajnie ubranych facetów, zauważam też, że pracownicy korporacji często zaczynają wykorzystywać przymus ubierania się w garnitury i noszą ciekawe, kolorowe krawaty i poszetki, zamiast tych nudniejszych czarnych. Myślę, że stolica jest aktualnie liderem w kwestii elegancji, z Krakowem i Poznaniem zaraz za nią. Jeśli chodzi o inne kraje, to uważam, że chociaż mamy jeszcze nad czym pracować to nie mamy się czego wstydzić. Ostatnio miałem okazję spędzić np. kilka dni w Wiedniu – tam poza turystyami widać mnóstwo fajnie ubranych facetów, którzy nie wstydzą się dbania o siebie. Z drugiej strony, Bratysława leży tylko 70 km dalej, a ludzie mają zupełnie inną mentalność – preferują luźne sportowe stylizacje, które tak często widujemy też jeszcze w Warszawie.

Czy sami jesteście producentami czy współpracujecie z różnymi markami?
Jedno i drugie. Część produktów, jak na przykład bransoletki, produkujemy sami. Inne robione są przez rzemieślników na nasze specjalne zamówienie, jak np. krawaty czy poszetki. Współpracujemy również z innymi markami, które mają ciekawe produkty i staramy się tworzyć nowe kolekcje jako wynik takich kolaboracji. Sporo nowości będzie u nas już niedługo.

 

Kto z Was ocenia, czy dany produkt spodoba się Klientom?
Sami to robimy. Sklep prowadzę aktualnie z moją dziewczyną, którą wkręciłem w świat męskiej elegancji – ona również zaczęła tworzyć bloga pokazując dziewczynom, że elementy męskiej garderoby można tez fajnie adaptować do kobiecych strojów. Wybieramy wspólnie to, co nam się podoba, czasem korzystając również z porad znajomych.

Wśród mody kobiecej, mamy ogromną ilość znanych szafiarek czy blogerek, jak oceniasz ten rynek dla mody męskiej?
Według mnie rynek jest dużo mniej zagospodarowany niż jego damski odpowiednik. Jest kilka wartościowych blogów o męskiej elegancji, które powoli odchodzą w zapomnienie przez brak ich rozwoju i fakt, że są prowadzone przez gości w starszym wieku. To nie tak, że mam coś do starszych facetów, ale męską elegancją zaczynają się interesować już gimnazjaliści – dla nich bloger w moim wieku jest bardziej wiarygodny i mimo wszystko łatwiejszy do naśladowania. Powstaje nowe pokolenie młodych blogerów, które moim zdaniem ma szansę zyskać większą rzeszę odbiorców – coraz więcej mężczyzn w coraz młodszym wieku interesuje się dobrym wyglądem, dbaniem o siebie i męską elegancją.

<h2>Skomentuj</h2>