AutoMotoTesty

Citroen C5 Aircross 2,0 BlueHDI 178 KM EAT8: Po pierwsze, komfort

Technicznie jest bliźniakiem, Peugeota 5008, Opla Grandlanda X, DS7. Czy to znaczy, że PSA z premedytacją skazało swoje marki na bratobójczą walkę. No właśnie nie skazało. DS, przynajmniej teoretycznie to inna liga. Peugeot także pozycjonuje swój model nieco wyżej niż Citroen i Opel. Zbudowanie dużego SUV-a dla każdej marki w grupie tylko z pozoru jest aberracją. Udowodnił to już Volkswagen. Dać wybór wcale nie znaczy, skazać na wybór.



Informacja, że nowy C5 nie będzie sedanem ani kombi była bardzo zaskakująca. Wszak produkowany od 2001 roku Citroen C5 cieszył się sporą popularnością. Bez względu na generację. Ale, w tym wypadku zwyciężył „vox populi”, który jak wiadomo jest „vox dei”. Klient kocha SUV-y, klient dostanie SUV-a. I dostał. I trzeba przyznać, że to był świetny pomysł. Pośredni następca (pośredni, albowiem w 2020 poznamy prawdziwego następcę i zastępcę C5) „cepiątki” jest wyjątkowo udany. Masywny, wygodny i poniekąd kontynuuje immanentną cechę Citroena – komfortowe układy jezdne. Choć nie „wisi” na tradycyjnej hydropneumatyce, progresywne poduszki są równie komfortowe a będą mniej podatne na uszkodzenia i awarie. Czyli, progres na całego.



Od razu też widać, że choć C5Aircross to bliźniak Peugeota, deesa i Opla, nie jest bliźniakiem jednojajowym. Wiadomo, sylwetka typowa dla każdego SUV-a i tu nic się nie zmieni. Ale, te imponderabilia. Grandland jest mocno zachowawczy. DS prezentuje się (zbyt) futurystycznie. Peugeot, chyba nieco też. A Citroen jest… normalny. W najlepszym tego słowa znaczeniu. Przód, to stylistyczne nawiązanie do innych modeli. Grill wygląd jakby składał się z trzech grilli. Do tego wąskie diodowe lampy do jazdy dziennej i tradycyjne reflektory zamontowane tuż pod nimi prezentują się ciekawie. Oświetlenie, oczywiście LED-owe. Ale w tej klasie aut inaczej wręcz nie wypada.



Tył, przywodzi mi na myśl zarówno C3 Aircrossa jak i C4 Cactusa. Z tym, że nie jest to zarzut. Jest prosto, ale nie bez niezbędnej finezji. Wiadomo, Francja – elegancja. Masywny zadek i bardzo delikatne niczym swoisty antrakt w dłuższym przedstawieniu tylne, podwójne lampy plus osłona tylnego zawieszenia z uroczo wkomponowanymi wąskimi końcówkami wydechów nie mogą się nie podobać. Są jednoczenie tradycyjne i nowoczesne.



Wnętrze służy nie tyle do przewożenia ile rozpieszczania 5 osób. Przestrzeni jest, bowiem bardzo dużo. Do tego, ten entourage. Deska pokryta skórą z kolorowymi stebnówkami. Dwa sporych gabarytów wyświetlacze i designerskie kratki nawiewów. Wprost cymesik. Sporo elementów wspólnych z Peugeotem. Vide, lewarek skrzyni automatycznej, pokrętło selekcji trybu jazdy, ale też wygląd zegarów, kierownicy czy przycisków. Trudno jednak mieć to PSA za złe. Po pierwsze, są ładne. Po wtóre, pozwalają obniżyć koszty.


Pasażerowie (i kierowca oczywiście) podróżują C5 Aircross w ciszy (podwójnie klejone szyby) na pięciu indywidualnych fotelach. Nie jest to standard i kilku producentów proponuje z tyłu tradycyjną, dzieloną kanapę. Fotele mają więcej plusów. Po pierwsze, pozwalają na lepszą aranżację wnętrza. Po drugie, choć nie wszystkie są wyposażone w mocowanie IsoFix, pozwalają na transport z tyłu trojga potomków w różnym wieku. To spory plus dodatni. O samych fotelach trzeba powiedzieć, ze są tyleż ładne, co wygodne. Do tego, te z tylnego rzędu można przesuwać aż o 15 centymetrów. To daje dodatkowa przestrzeń na nogi lub bagaż.



A propos bagaż. Bagażnik, adekwatny do pojemnego wnętra. Zacne 580 litrów (aż 720 po przesunięciu foteli) lub przezacne 1650 po ich złożeniu. Dodatkowo, pod podłogą drugi schowek z organizerem na drobiazgi tak niezbędne w podróży. Zresztą, wnętrze auta dysponuje całą masa schowków i schoweczków. Na wszystko, co można lub trzeba zabrać.

Pod imponujących gabarytów maską pracuje jeden z 4 motorów. Dwa, to benzynowe PureTechy. Dwa pozostałe, diesle BlueHDI. Testową C5 napędzał dwulitrowy (19987 cm3) diesel o mocy 178 KM dostępnych przy 3750 obrotach i 400 Nm. momencie obrotowym osiąganym już od 2000 obrotów. Tak uzbrojony samochód osiągał 211 km/h a pierwsze 100 km/h zyskiwał po 8,6 sekundach. Cały moment na przednią os przenosiła skrzynia automatyczna EAT o ośmiu przełożeniach.



Konsumpcja, dzięki silnikowi diesla dość skromna. Producent podaje, że teoretycznie na przejechanie 100 km w ruchu miejskim ma wystarczyć 5,3 litra, w trasie – 4,6 a średnio 4,8. W realnym życiu było to odpowiednio 7,0 w mieście, 6,0 w trasie i 6,5 średnio z ponad 1000 kilometrowego testu.

SUV to zazwyczaj sprężyste by nie powiedzieć, sztywne zawieszenie. Ale, nie w C5. Pojazd miał zacnych przodków. I coś pozostało. Nie ma już wprawdzie hydraulika, ale w jej miejsce zamontowano amortyzatory z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi. Aby nie wdawać się w szczegóły techniczne, oznacza to dwa w jednym, czyli dwie różne charakterystyki pracy jednego amortyzatora. Dzięki hydraulicznym ogranicznikom w normalnym trybie pracy, „amor” jest miękki, wręcz komfortowy. Gdy dochodzi do mocnego ściśnięcia lub rozciągnięcia, na przykład na nierównej drodze, błyskawicznie usztywnia się. Staje się twardszy. Przy czym i tak zapewnia komfort większy niż amortyzator tradycyjny.



Prowadzenie auta to przeżycie z gatunku nieoczywistych. Miedzy innymi, właśnie dzięki komfortowemu, niespotykanemu w SUV-ach konkurencji; zawieszeniu. Ten komfort ma jednak swoją ciemną stronę. To, co dopieszcza kierowcę i pasażerów ostrych łukach nieco zbyt głęboko „pochyla” auto. Nie, nie jest to niebezpieczne. Nie wytrąciliśmy C5 z toru jazdy. Ale, nieprzyjemne uczucie, że zaraz zerwiemy przyczepność plącze się gdzieś w tyle głowy.

Francuski producent zadbał o bezpieczeństwo pasażerów. W C5 Aircross zamontował aż 20 systemów wspomagających jazdę i dbających o bezpieczeństwo. Najważniejszy z nich, to także swoisty wstęp do autonomicznego pojazdu: Highway Driver Assist. System łączy w sobie działanie aktywnego tempomatu i utrzymania samochodu w pasie ruchu. HDA poprowadzi SUV-a. Jedyny warunek jest taki, że kierowca trzyma choćby jedną rękę na kierownicy. Przyznaje, system działa perfekcyjnie. I bardzo pomaga w drodze.



Citroen C5 Aircross zapewnia mnóstwo komfortu i przestrzeni. Jest typowym SUV-em, dlatego nie zapewni ani sportowych doznań ani dzielności terenowej. Gwarantuje jednak dużą dawkę komfortu i sporo frajdy.

Wady

–  brak możliwości wjazdu w teren

– skłonność do pochylania na boki w ostrzejszych zakrętach

Zalety

– pojemność kokpitu i bagażnika

– stylistyka wnętra

– komfort

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary zewnętrzne (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi/mm): 4500/1840/1969/2730

Silnik: 1997 cc turbodiesel

Moc maksymalna: 178 KM przy 3750 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:  400 Nm. 2000  przy  obr./min
Napęd: przedni

Skrzynia: automatyczna, 8 przełożeń

Prędkość maksymalna: 211 km/h

Przyspieszenie: 8,6 s
Deklarowane zużycie paliwa (m/tr/śr): 5,3/4,6/4,8

Zużycie paliwa w teście: 7,0/6,0,6,5

Zbiornik paliwa: 53l

Bagażnik: 580(720)/1650

Ceny: od niespełna 90 do 141 tys. złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts